Fenix Mini Vaporizer – recenzja

IMG_0696

Przed Wami długo wyczekiwana recenzja Fenix Mini Vaporizer, będącego jednym z najmniejszych vaporizerów przenośnych na rynku. Z mojej recenzji dowiecie się jaka jest moja opinia o Fenix Mini, jak działa ten model oraz jakie są jego główne wady i zalety. Już teraz mogę Wam jednak zdradzić, że jeśli chcecie kupić solidny waporyzator nie wydając dużo gotówki to Fenix Mini Vaporizer jest jedną z najlepszych opcji.

Muszę przyznać, że początkowo byłem bardzo nieufny względem Fenix Mini Vaporizer. Czemu? Po pierwsze, testowałem wcześniejsze modele tego samego producenta (pierwszego Fenixa oraz Fenix Svaty) i byłem nimi dość mocno rozczarowany. Po drugie zaś, nie jestem fanem tzw. rebrandów, czyli waporyzatorów sprzedawanych przez wielu różnych producentów i pod wieloma różnymi nazwami. A Fenix Mini jest rebrandem – w USA bardzo popularna jest obecnie jego rozbudowana o dodatkowe akcesoria wersja sprzedawana pod nazwą Healthy Rips Fury 2, w sieci można znaleźć też Fenixa Mini pod nazwą Sutra Mini czy Hippie Rebel. Jak widać, moje obawy były jednak na wyrost, ponieważ Fenix Mini sprawuje się świetnie i jest w mojej ocenie jednym z 3 najlepszych vaporizerów przenośnych w cenie do 500 zł, obok X-MAX Starry V2 Vaporizer  oraz XVape Fog Vaporizer. Zapraszam Was do zapoznania się z moją opinią o Fenix Mini, którą ze szczegółami dzielę się w pogłębionej recenzji tego waporyzatora.

IMG_0688

Fenix Mini Vaporizer w skrócie

Pierwsze wrażenia – 75/100: Niezbyt spodobał mi się napis umieszczony przez producenta na opakowaniu, mówiący o tym, że Fenix Mini jest urządzeniem w 100% konwekcyjnym – nie jest to prawdą. Sam Fenix Mini sprawia jednak bardzo pozytywne pierwsze wrażenie: jest bardzo starannie wykonany, dobrze leży w ręce i jest niezwykle kompaktowy. Akcesoria są raczej podstawowe, nie licząc wkładu na koncentraty.

Łatwość użytkowania – 90/100: Fenix Mini to jeden z najprostszych w obsłudze waporyzatorów, z jakimi miałem okazję się spotkać – włączasz, ustawiasz temperaturę, inhalujesz się, wyłączasz. Zero filozofii. Sama technika inhalacji również jest banalna, wystarczy po prostu robić długie wdechy przez ustnik, ich tempo nie ma wielkiego znaczenia. Na plus należy również zapisać bardzo niewielkie gabaryty urządzenia oraz jego bardzo szybkie nagrzewanie.

Vapor – 90/100: Fenix Mini produkuje świetnej jakości parę, co jest zasługą w przeważającej mierze konwekcyjnego ogrzewania. Para jest gładka, smaczna i doskonale schłodzona, dzięki czemu inhalacja jest komfortowa i przyjemna. W mojej opinii Fenix Mini – obok XVape Fog – daje najlepszej jakości parę spośród vaporizerów przenośnych dostępnych w cenie do 500 zł. Para z Fenixa Mini na pewno więc Was nie rozczaruje.

Wydajność – 90/100: Komora mieści maksymalnie około 0.15 g suszu, choć w mojej ocenie urządzenie działa najlepiej przy ilościach rzędu 0.1 g. Oznacza to więc, że do inhalacji będziemy używać naprawdę aptekarskich ilości suszu. Co ważne, substancje aktywne są wydobywane z ziół na tyle skutecznie, że wykorzystanie jednej komory jest w zupełności wystarczające. Można więc śmiało powiedzieć, że Fenix Mini to bardzo wydajny vaporizer przenośny.

Dyskrecja – 95/100: Ciężko o bardziej dyskretny vaporizer. Fenix Mini bez najmniejszego trudu w całości mieści się w dłoni, co umożliwia niezwykle dyskretne inhalacje. Obudowa jest czarna i matowa więc urządzenie w żaden sposób nie rzuca się oczy nawet gdy go nie chowamy w dłoni. Zapachu również jest bardzo niewiele, co także należy zapisać na plus. Jeśli szukasz urządzenia, które pozwala na maksimum kamuflażu to Fenix Mini zdecydowanie takim urządzeniem jest.

Bateria – 60/100: Bateria nie jest najmocniejszą stroną Fenix Mini – pozwala ona na 30-40 minut ciągłej pracy, co przekłada się na 4-5 inhalacji po 8 minut każda. To wystarczająco na cały dzień, jednak na kilka dni już nie bardzo. Dodatkowo, bateria jest wbudowana i nie ma możliwości jej samodzielnej wymiany. Nie ma również możliwości korzystania z urządzenia w trakcie ładowania. Na plus należy zapisać to, że Fenix Mini jest ładowany przez port micro-USB, co umożliwia ładowanie przy pomocy powerbanku czy dowolnego kabla USB.

IMG_0702
Zawartość zestawu.

Czyszczenie – 95/100: Fenix Mini jest jednym z waporyzatorów wymagających bardzo mało uwagi jeśli chodzi o czyszczenie. Komora nie brudzi się praktycznie wcale, w ustniku para też osadza się bardzo powoli. Jedynym elementem, który brudzi się szybciej jest sitko nad komorą, jednak przetarcie go wyciorem zaraz po inhalacji jest  w zupełności wystarczające na krótką metę. Tzw. „głębokie czyszczenie” wystarczy przeprowadzić raz na kilka tygodni, co jest dużą zaletą.

Gwarancja 65/100: Fenix Mini jest objęty roczną gwarancją producenta. To standardowa gwarancja dla urządzeń z tej półki cenowej, jednak Fenix Mini sprawie wrażenie sprzętu na tyle solidnego, że dziwi mnie, iż producent nie zdecydował się na 2-letnią gwarancję. Na szczęście jeśli zakupicie Fenix Mini w sklepie działającym na terenie Unii Europejskiej to będzie on objęty 2-letnią ustawową gwarancją (rękojmią), której realizacji możecie domagać się od sklepu.

Ostateczny werdykt – 90/100: Fenix Mini to w mojej opinii jeden z 3 najlepszych vpaorizerów elektronicznych w cenie do 500 zł. W przeważającej mierze konwekcyjne ogrzewanie, świetna jakość pary i wydajność inhalacji,  a także prostota obsługi sprawiają, że Fenix Mini to doskonała propozycja nie tylko na pierwszy waporyzator, ale również ciekawa opcja poszerzenia dotychczasowej kolekcji. Moje jedyne zastrzeżenia to brak wymiennej baterii oraz wkład na koncentraty, który nie spełnia swojej roli. Poza tym to świetny sprzęt, o jeszcze lepszym stosunku jakości do ceny. Polecam!

Przejdź do strony gdzie prezentowany jest w pełni Fenix Mini Vaporizer. Jest to sklep przeze mnie polecany, w którym sam kupuję swoje waporyzatory.

970x310b-vapomaniak new 1

Sprawdź co o Fenix Mini Vaporizer, mówią eksperci z VapeFully:

Fenix Mini Vaporizer – recenzja pogłębiona

Pierwsze wrażenia

Fenix Mini Vaporizer otrzymujemy w bardzo niewielkim opakowaniu – muszę przyznać, że byłem zaskoczony jego małym rozmiarem. Ale to o tyle zrozumiałe, że sam Fenix Mini również jest niezwykle mały – mniejszy nawet od urządzeń takich jak DaVinci IQ Vaporizer czy XVape Fog Vaporizer, jest natomiast trochę grubszy. Obudowa to tzw. unibody – jest w jednym kawałku, nie ma żadnych widocznych łączeń. Na pozór wydawać się może, że obudowa jest z tworzywa, w rzeczywistości jednak jest ona metalowa i jedynie powleczona powłoką z tworzywa sztucznego, nieco przypominającą gumę. Na dole urządzenia znajdują się wloty powietrza (urządzenie ma w pełni odizolowaną ścieżką pary) oraz port micro-USB do ładowania. Z boku z kolei znajdują się 3 przyciski – przycisk główny oraz 2 mniejsze do regulacji temperatury. Na drugim boku znajduje się plastikowy ustnik, po którego zdemontowaniu ukazuje się nam stalowa komora grzewcza. Na górze urządzenia znajduje się niewielki wyświetlacz, z którego możemy odczytać temperaturę (zaprogramowaną i aktualną), poziom baterii oraz czas pozostały do końca sesji (odliczanie pojawia się na ekranie po upływie minuty od początku sesji). Urządzenie wygląda bardzo solidnie, podoba mi się jego bryła. Nie podoba mi się jednie materiał, z którego wykonany jest ustnik (jest wysokiej jakości ale mimo wszystko plastik). Natomiast nie daje on żadnego posmaku, nie nagrzewa się w trakcie inhalacji i ogólnie da się do niego przyzwyczaić.

IMG_0695

Oprócz samego waporyzatora w pudełku znajdziemy również kwarcowy wkład do waporyzacji koncentratów – do tego, jak on działa wrócimy w dalszej części recenzji. Poza tym wkładem w pudełku znajdziemy jedynie komplet najbardziej podstawowych akcesoriów – kabel USB do ładowania (bez adaptera ściennego), wycior do komory, narzędzie do ubijania/wydłubywania suszu, pęsetę oraz zapasowe sitko wraz z silikonową uszczelką. Jest też instrukcja obsługi, która omawia obsługę urządzenia. Szczerze mówiąc, akcesoria zrobiły na mnie umiarkowanie pozytywne wrażenia – są naprawdę bardzo podstawowe. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę jak solidnym urządzeniem jest Fenix Mini i jak niska w stosunku do tego jest jego cena, zrozumiałym jest, że producent na czymś musiał zaoszczędzić. W sumie lepiej, że postanowiono zaoszczędzić na akcesoriach niż na materiałach, z których wykonano sam vaporizer – one na szczęście są wysokiej jakości.

Moje wrażenia z pierwszego kontaktu z Fenix Mini Vaporizer były mieszane. Pudełko i akcesoria dołączone do Fenixa Mini są bardzo podstawowe, wyglądają dość budżetowo, nie podoba mi się też twierdzenie producenta, że jest to vaporizer w 100% konwekcyjny (co nie jest prawdą). Sam waporyzator sprawia z kolei bardzo pozytywne pierwsze wrażenie, szczególnie jak na urządzenie w tej cenie. Za pierwsze wrażenie oceniam Fenix Mini na 75 punktów na 100 możliwych.

Łatwość użytkowania

Fenix Mini Vaporizer to urządzenie wyjątkowo proste w obsłudze. Napełniamy komorę średnio zmielonym suszem, nie musimy jej wypełniać w całości, wystarczy jeśli będzie ona wypełniona w połowie. Pięciokrotnym kliknięciem włączamy urządzenie, ustawiamy temperaturę (lub decydujemy się korzystać z temperatury ostatnio używanej, którą urządzenie pamięta) i nagrzewanie rozpoczyna się automatycznie. Warto dodać, że nagrzewanie jest naprawdę błyskawicznie – trwa ono 20 sekund. To znacznie zwiększa wygodę codziennego użytkowania, podobnie zresztą jak możliwość regulacji temperatury z dokładnością do 1 stopnia Celsjusza – może ona być swobodnie regulowana w przedziale 160-220 stopni. Takie rozwiązanie jest zawsze bardziej pożądane niż kilka z góry zaprogramowanych ustawień.

IMG_0691
Z boku urządzenia znajdują się przyciski do regulacji temperatury oraz przycisk główny.

Łatwość użytkowania nieco obniża fakt, że osiągnięcie temperatury jest sygnalizowane tylko poprzez zmianę koloru diody podświetlającej ustnik – dość łatwo to przeoczyć. Tak jak brak powiadomień wibracyjnych jest w pełni zrozumiały w przypadku urządzenia w tej cenie, tak powiadomienia dźwiękowe (choćby krótki „beep”) mogłyby być dobrym pomysłem.

Technika inhalacji jest banalna – po prostu robimy długi wdech przez ustnik, im dłuższy, tym więcej pary uzyskamy. Tempo ani siła wdechu nie ma przesadnie wielkiego znaczenia. Pod tym kątem Fenix Mini jest więc idealnym urządzeniem dla wszystkich użytkowników dopiero stawiających pierwsze kroki w świecie waporyzacji.

Po minucie od włączenia na wyświetlaczu pojawia się odliczanie do końca sesji – automatyczne wyłączenie następuje po 4 minutach od osiągnięcia temperatury. I tu znowu problem – często dopiero brak pary pozwalał mi się zorientować, że urządzenie się wyłączyło. To nieco obniża wygodę użytkowania. W zależności od ilości nabitego suszu wykorzystanie całej komory zajmuje 6-8 minut, nie jest to więc czas przesadnie długi.

Bateria Fenix Mini nie powala na kolana (o czym za chwilę), trochę szkoda więc, iż nie ma możliwości korzystania z urządzenia w trakcie ładowania – to również zwiększałoby wygodę użytkowania.

Pod kątem obsługi oraz techniki inhalacji Fenix Mini jest jednym z najłatwiejszych waporyzatorów przenośnych, dzięki czemu po prostu przyjemnie się z niego korzysta. Urządzenie posiada oczywiście kilka wad, jednak biorąc pod uwagę jego przystępną cenę nie są to uchybienia bardzo istotne. W związku z tym za łatwość użytkowania Fenix Mini oceniam na 90 punktów na 100 możliwych.

Vapor

Testowałem wcześniej zarówno pierwszy model firmy Fenix (nazywał się po prostu Fenix), jak Fenix Svaty – w obu przypadkach nie byłem zadowolony z jakości pary i postanowiłem odpuścić bardziej zaawansowane testy i recenzowanie tych urządzeń. Gdy więc w moje ręce trafił Fenix Mini to muszę przyznać, że byłem dość mocno sceptyczny – raz, że wcześniejsze modele tego producenta mnie rozczarowały, a dwa, że – jak wspominałem już na wstępie recenzji – nie jestem fanem tzw. rebrandów, czyli urządzeń sprzedawanych przez różnych producentów pod różnymi nazwami. A Fenix Mini jest klasycznym przykładem rebrandu – w USA jest sprzedawany jako Healthy Rips Fury, trafić można również na to urządzenie pod nazwą Sutra Mini i kilkoma innymi. A cały ten wstęp tylko po to, aby dojść do najmocniejszej strony Fenix Mini, jaką jest vapor produkowany przez ten waporyzator. Szczerze mówiąc, byłem w niezłym szoku, że urządzenie w tej cenie jest w stanie wyprodukować tak fajny vapor. Przyjrzyjmy się jego konkretnym aspektom.

IMG_0689

Smak pary jest świetny, i to pomimo stalowej komory grzewczej i plastikowej końcówki ustnika. Para smakuje naprawdę dobrze i pomimo pewnego elementu kondukcji nie ma on charakterystycznego posmaku przypalonego popcornu, za którym większość użytkowników nie przepada. Smak nie jest może równie dobry co w przypadku Arizer Air 2 Vaporizer czy Firefly 2 Vaporizer, ale jest on naprawdę dobry.

Moc pary również nikogo nie powinna rozczarować – wykorzystanie jednej komory (0.1-0.15 g) pozwala na osiągnięcie satysfakcjonujących efektów. Fenix Mini nie działa może równie mocno co Mighty Vaporizer, Milaana Vaporizer czy Sticky Brick Original Vaporizer, natomiast mimo wszystko moc pary jest nieco powyżej przeciętnej.

Ogólna jakość pary również jest bardzo dobra – byłem dość mocno zdziwiony, że vaporizer tak mały i z tak krótką ścieżką pary jest w stanie tak dobrze schłodzić vapor. Nawet przy użyciu najwyższej dostępnej temperatury (220 stopni Celsjusza) wdychany vapor będzie miał temperaturę komfortową dla dróg oddechowych i nie będzie ich podrażniał. W czym więc tkwi sekret Fenix Mini? W mojej ocenie to kwestia szklanej ścieżki pary wewnątrz ustnika – jest ona nie tylko szklana, ale i bardzo szeroka, co zapewnia doskonałe chłodzenie vaporu. Oprócz odpowiedniej temperatury, para jest też bardzo gładka – nie drapie ona po gardle ani nie wywołuje podrażnień dróg oddechowych. Duży plus za to.

Na osobny akapit zasługuje ilość pary – byłem w prawdziwym szoku, że tak małe urządzenie jest w stanie wyprodukować tak dużo pary. Nawet przy temperaturach tak niskich jak 180 stopni Celsjusza widocznej pary jest naprawdę dużo, zaś powyżej 200 stopni będziemy w stanie wypuszczać naprawdę gęste chmury, co z resztą możecie zobaczyć w mojej Video-Recenzji. Produkcja pary jest więc na świetnym poziomie i twórcom Fenix Mini Vaporizer należą się za to wielkie pochwały.

W tym miejscu planowałem opisać parę, jaką możemy uzyskać z koncentratów. Problem jednak w tym, że dołączony do zestawu wkład do koncentratów w praktyce nie działa, nawet na najwyższej temperaturze nie udało mi się uzyskać jakiejkolwiek pary. Nie warto więc marnować swoich koncentratów na ich testy w Fenix  Mini.

IMG_0704
Wkład na koncentraty po prostu nie działa.

Fenix Mini produkuje wspaniały vapor  – jest on gładki, smaczny, „treściwy” i jego go bardzo dużo. Byłem w prawdziwym szoku, że tak małe urządzenie jest w stanie wyprodukować parę takiej jakości i w takich ilościach. Za vapor Fenix Mini oceniam na 90 punktów na 100 możliwych. To świetny wynik jak na sprzęt w tej cenie.

Wydajność

Komora Fenix Mini jest stosunkowo mała – mieści ona maksymalnie 0.15 g zmielonych ziół, choć w praktyce urządzenie najlepiej działa z ilościami suszu w okolicach 0.1 g. System grzewczy w przeważającej mierze oparty o konwekcję oznacza jednak, że urządzenie będzie działać poprawnie nawet jeśli w komorze będzie mniej – producent zaleca jej napełnienie przynajmniej do połowy. Oznacza to, że w praktyce do inhalacji można używać naprawdę śmiesznych ilości suszu. Niewielkie zużycie suszu nie byłoby natomiast cechą pozytywną gdyby nie wiązało się z odpowiednimi efektami, jakie przy pomocy tej niewielkiej ilości można osiągnąć.

Szczęśliwie w przypadku Fenix Mini moc vaporu nie rozczarowuje, o czym możecie przeczytać powyżej. Pełne wykorzystanie materiału roślinnego zajmuje mi zazwyczaj dwie 4-minutowe sesje, z czego wychodzi całkiem sporo zaciągnięć parą. Waporyzacja jednego nabicia daje więc satysfakcjonujące efekty – a pamiętajmy, że mówimy o śmiesznych ilościach suszu. Fenix Mini może nie powala na kolana jeśli chodzi o moc, zdecydowanie jednak „robi robotę”. Definitywnie mogę więc potwierdzić, że Fenix Mini to bardzo oszczędny waporyzator.

Drugi czynnik, ważny z punktu widzenia wydajności, to skuteczność ekstrakcji substancji zawartych w suszu – to, na ile skutecznie urządzenie potrafi z niego wszystko wyciągnąć. Tu również Fenix Mini radzi sobie bardzo przyzwoicie. Po inhalacji ABV jest ciemnobrązowe i jednolite w kolorze. Nie jest to może pełna ekstrakcja, jak w przypadku VapCap M czy OmniVap (tam susz po inhalacji jest niemal czarny i jest wykorzystany niemal w 100%), natomiast jak na urządzenie z tej półki cenowej Fenix Mini radzi sobie naprawdę dobrze, co zresztą przekłada się na efekty.

IMG_0692
Komora jest bardzo niewielkich rozmiarów.

Na koniec refleksji nad wydajnością ciekawostka – choć Fenix Mini jest sesyjnym waporyzatorem hybrydowym, co niemal zawsze oznacza, że całą komorę należy wykorzystać naraz, to w przypadku tego modelu jest możliwe przerwanie inhalacji i dokończenie jej później. Jak to możliwe? Po pierwsze, susz jest ogrzewany przede wszystkim konwekcyjnie i jedynie w niewielkim stopniu jest dogrzewany przez ścianki komory grzewczej. Po wyłączeniu urządzenia susz nie będzie więc równie mocno ogrzewany przez stygnącą komorę co w przypadku modeli kondukcyjnych, jak PAX 3 czy DaVinci IQ. Po drugie zaś, jeśli po wyłączeniu urządzenia zrobimy długi i mocny wdech przez ustnik to dodatkowo schłodzimy komorę, dzięki czemu ogrzewanie materiału roślinnego po wyłączeniu urządzenia zostanie ograniczone do minimum. W praktyce otrzymujemy więc vaporizer sesyjny, który umożliwia przerwanie inhalacji i dokończenie jej później – a to prawdziwa rzadkość.

Podsumowując, za wydajność oceniam Fenix Mini Vaporizer na 90 punktów na 100. Nie jest to może najmocniej działajacy vaporizer na rynku, jest on natomiast bardzo oszczędny, zaś dodatkowym atutem jest możliwość przerwania inhalacji w dowolnym momencie.

Dyskrecja

Na polu dyskrecji Fenix Mini nie tylko błyszczy ale jest trudny do pobicia. Składa się na to kilka czynników.

Po pierwsze, Fenix Mini jest jednym z najmniejszych vaporizerów przenośnych, jakie dotychczas testowałem. Jest nieco mniejszy nawet od DaVinci IQ oraz XVape Fog i jedynie nieco grubszy. Oznacza to, że urządzenie da się w całości schować w zamkniętej pięści, nawet jeśli nie ma się przesadnie dużych dłoni. Umożliwia to więc niezwykle dyskretne inhalacje. Nawet jednak jeśli nie będziemy przesadnie ukrywać Fenixa Mini to nie będzie on rzucał się w oczy, czemu sprzyja mały rozmiar i czarna, matowa obudowa.

IMG_0698
Fenix Mini w całości mieści się w dłoni.

Po drugie, Fenix Mini produkuje mniej zapachu niż większość vaporizerów, w dodatku zapach znika bardzo szybko – na świeżym powietrzu praktycznie od razu, w zamkniętych pomieszczeniach po 30 minutach żaden zapach nie powinien już być wyczuwalny. To oczywiście wielka zaleta jeśli wolimy zachować waporyzację swojego rumianku w dyskrecji.

Podsumowując, Fenix Mini to jeden z najbardziej dyskretny vaporizerów przenośnych, jakie dotychczas testowałem. Za dyskrecję oceniam więc Fenix Mini na 95 punktów na 100 możliwych.

Bateria

Bateria nie jest najmocniejszą ze stron Fenix Mini Vaporizer. Po pierwsze, niewielki rozmiar urządzenia wymusza niewielki rozmiar baterii, co z kolei wymusza jej niewielką pojemność. Fenix Mini jest wyposażony w litowo-polimerową baterię o pojemności 1600 mAh. Taka pojemność baterii pozwala na 30-40 minut (w zależności od używanej temperatury) ciągłej pracy na jednym ładowaniu. Nie jest wynik powalający na kolana, należy jednak mieć na uwadze, że Fenix Mini jest po prostu bardzo mały i ciężko byłoby zmieścić w nim większą baterię. Dodatkowo, w przeważającej mierze konwekcyjny system grzewczy zawsze będzie oznaczał o wiele większy pobór energii niż prosta kondukcja.

Nieco szkoda, że bateria nie jest wymienna. Byłoby to co prawda trudne do pogodzenia z obudową typu unibody (czyli w jednym kawałku), natomiast pomogłoby w rozwiązaniu problemu stosunkowo krótkiej żywotności baterii. Tym bardziej, że nawet najmniejsze baterie mogą być wymienne, czego doskonałym przykładem jest najnowszy DaVinci MIQRO, którego europejska premiera jest zaplanowana na jesień 2018. Producent wybrał jednak baterię wbudowaną, nie udało mi się też znaleźć jakichkolwiek informacji na temat możliwości wymiany baterii (gdy ostatecznie zużyje się ona całkowicie po pewnym czasie) w serwisie pogwarancyjnym. Oznacza to, że z Fenix Mini będziemy mogli korzystać tylko do czasu zużycia się baterii, co zajmie zapewne około 2 lat w przypadku codziennego użytkowania urządzenia.

IMG_0690
Port micro-USB do ładowania baterii.

Bateria jest ładowana przy pomocy portu micro-USB, co pozwala na ładowanie przy pomocy powerbanku. Niestety nie jest możliwe korzystanie z urządzenia w trakcie ładowania baterii – trochę szkoda. Na szczęście ładowanie nie trwa długo – od całkowicie rozładowanej baterii do pełna Fenix Mini ładuje się w około 1,5 godziny.

Bateria i opcje ładowania Fenix Mini pozostawiają nieco do życzenia. Żywotność baterii jest jednak częściowo usprawiedliwiona przez bardzo niewielki rozmiar urządzenia. Za baterię Fenix Mini oceniam na 60 punktów na 100.

Czyszczenie

Nie licząc sitka znajdującego się tuż nad komorą grzewczą Fenix Mini brudzi się w środku bardzo powoli, dzięki czemu nie wymaga on przesadnie regularnego czyszczenia. Jeśli po zakończonej inhalacji przetrzemy znajdujące się nad komorą sitko dołączonym do zestawu wyciorem to z powodzeniem damy radę korzystać z Fenixa Mini bez tzw. głębokiego czyszczenia nawet przez kilka tygodni. Skondensowana para będzie się oczywiście zbierać wewnątrz szerokiego ustnika, nie będzie to jednak rzutowało na pracę urządzenia, co najwyżej po pewnym czasie nieco pogorszyć może się smak pary.

Głębokie czyszczenie również jest wyjątkowo proste. Ale uwaga! Producent zdecydowanie odradza odmaczanie plastikowego ustnika, zamiast tego zalecając czyszczenie go wacikami nasączonymi w ISO. Takie rozwiązanie jest o tyle w porządku, że w zupełności wystarcza do utrzymania urządzenia w idealnej czystości. W ISO można za to (a przy okazji „głębokiego czyszczenia” nawet należy) odmoczyć sitko znad komory, to ono jest elementem najbardziej podatnym na zaklejanie się skondensowaną parą i resztkami suszu. I tyle. Odmaczamy sitko, przecieramy ustnik (szczególnie wewnątrz) wacikami nasączonymi w izopropanolu i gotowe.

IMG_0694
Jedynym elementem wymagającym regularnego czyszczenia jest sitko w ustniku.

Czyszczenie jest więc bardzo mocną stroną Fenix Mini – nie jest ono ani wymagające ani konieczne przesadnie często. Za czyszczenie oceniam więc Fenix Mini na 95 punktów na 100 możliwych.

Gwarancja

Fenix Mini Vaporizer posiada roczną gwarancję producenta, co jest raczej standardem w przypadku waporyzatorów z tej półki cenowej. Moje zdanie na temat gwarancji Fenix Mini jest więc podobne jak w przypadku innych solidnych vaporizerów z zaledwie roczną gwarancją producenta – szkoda, że producent tak słabo wierzy w swój produkt. Tym bardziej, że Fenix Mini jest naprawdę solidny i nie jest to sprzęt cechujący się awaryjnością – o awariach tego sprzętu w zasadzie nie słyszałem.

Na szczęście dla nas, tak jak każdy sprzęt elektroniczny sprzedawany w Unii Europejskiej, Fenix Mini jest objęty ustawową 2-letnią rękojmią (gwarancją), której realizacji mamy prawo domagać się od sklepu, który dostarczył nam urządzenie. W praktyce Fenix Mini ma więc 2 lata gwarancji i przez taki czas mamy zagwarantowane jego poprawne funkcjonowanie.

Za gwarancję oceniam Fenix Mini na 65 punktów na 100 możliwych. To solidny sprzęt i nie ma co się obawiać o jego awaryjność. Szkoda jednak, że producent nie zapewnia dłuższego okresu gwarancji niż zaledwie rok. Całe szczęście, że 2-letnią gwarancję możemy zrealizować za pośrednictwem sklepu.

Ostateczny werdykt

Fenix Mini Vaporizer zaskoczył mnie bardzo pozytywnie – nie jestem fanem wcześniejszy waporyzatorów tego producenta, w tym przypadku jednak spisał się on bardzo dobrze. Fenix Mini jest niezwykle dyskretny i wygodny w użytkowaniu, zapewnia wysokiej jakości parę i bardzo dobrą wydajność. Szybkie nagrzewanie, możliwość przerwania inhalacji czy precyzyjna regulacja temperatury to kolejne atuty tego modelu. Pewną wadą jest za to bateria, natomiast jest to wada jak najbardziej do przełknięcia biorąc pod uwagę liczne zalety Fenix Mini. Podsumowując, Fenix Mini Vaporizer to w mojej ocenie jeden z 3 najlepszych elektronicznych vaporizerów dostępnych w cenie do 500 zł i świetny wybór nie tylko na pierwszy vaporizer, ale również dla osób chcących kupić solidny sprzęt w niezbyt wygórowanej cenie.

Podsumujmy więc Fenix Mini Vaporizer:

  • Pierwsze wrażenia – 75/100
  • Łatwość użytkowania – 90/100
  • Vapor – 90/100
  • Wydajność – 90/100
  • Dyskrecja – 95/100
  • Bateria – 60/100
  • Czyszczenie – 95/100
  • Gwarancja – 65/100

Ostateczny werdykt to 90 punktów na 100 możliwych. Fenix Mini Vaporizer to bardzo solidny sprzęt i moja opinia na jego temat jest jak najbardziej pozytywna. W przeważającej mierze konwekcyjne ogrzewanie, świetna jakość pary, ogromna oszczędność materiału, dyskrecja i wygoda użytkowania to największe atuty tego waporyzatora. Jak każdy sprzęt, Fenix Mini Vaporizer ma kilka wad, nie są to jednak wady poważne ani jakkolwiek dyskredytujące. Ogólny stosunek jakości do ceny jest naprawdę świetny i z czystym sumieniem mogę Wam polecić Fenixa Mini.

Autor recenzji:

vapo3

VapoManiak, wielki fan waporyzacji, kolekcjoner i  niezależny recenzent vaporizerów. Masz pytanie? Napisz do mnie lub zostaw komentarz – odezwę się!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s