Firefly 2 Vaporizer – recenzja

 

dsc_0519Firefly 2 Vaporizer, następca legendarnego Firefly Vaporizer, jest przenośnym vaporizerem konwekcyjnym typu on-demand. Nagrzewa się w zaledwie 3 sekundy i dostarcza pary o niezwykłej jakości i smaku. Jest niezwykle wydajny i oszczędny, świetnie radzi sobie też z koncentratami. Posiada również szereg ciekawych i nowoczesnych rozwiązań, jak choćby sterowanie vaporizerem przy pomocy aplikacji na smartfona. Zdecydowanie poprawiono też żywotność baterii – teraz starcza ona na ponad 3 razy dłużej. Z drugiej strony, Firefly 2 posiada szereg dość istotnych wad, a przy tym jest to najdroższy vaporizer przenośny dostępny obecnie na rynku. Postaram się więc odpowiedzieć na pytanie, czy Firefly 2 to warty zakupu vaporizer, czy raczej gadżet o mocno przestrzelonej cenie.

Firefly 2 Vaporizer budzi wiele kontrowersji – na kilka miesięcy przed premierą był on dostępny w pre-orderze (przedsprzedaży), zamówiło go bardzo wiele osób,  po części pod wpływem recenzentów vaporizerów, którzy otrzymali Firefly 2 na kilka miesięcy przed jego oficjalną premierą. Recenzje były niezwykle pozytywne, Firefly 2 został przedstawiony jako największe dokonanie techniki na polu vaporizerów przenośnych. Gdy zamówione urządzenia trafiły w ręce użytkowników, często będąc ich pierwszymi waporyzatorami, internet zalała fala pretensji i gniewu użytkowników, którym mimo wielu prób nie udawało się wypuścić ani trochę pary. Pojawiły się oskarżenia pod adresem recenzentów (że się sprzedali) oraz producenta (że złodzieje i że beznadziejny sprzęt).

Ani jedna (użytkownicy), ani druga (recenzenci) strona tego sporu nie ma do końca racji. Firefly 2 to naprawdę niesamowity vaporizer, który potrafi wszystkie cuda, o których recenzenci mówili w swoich recenzjach: jest niezwykle wydajny, daje niesamowitej jakości parę, która smakuje iście niebiańsko. Zapomnieli jednak w swoich recenzjach wspomnieć, że Firefly 2 to jeden z najtrudniejszych waporyzatorów kiedykolwiek stworzonych, jeśli chodzi o technikę brania wdechów. Niezwykłe osiągi Firefly 2 dostępne są jedynie dla tych, którzy tę technikę opanują, zaś dla osoby która ma vaporizer po raz pierwszy w rękach pozostają one niedostępne. Z tego punktu widzenia rozumiem złość użytkowników, którzy na Firefly 2 wydali dużą sumę pieniędzy i nie są w stanie złapać ani jednego prawidłowego bucha pary. Rozumiem jednak też recenzentów, mówiących, że Firefly 2 jest niesamowity – jest, bez dwóch zdań. Zapraszam do lektury Firefly 2, najdroższego vaporizera przenośnego dostępnego obecnie w sprzedaży w Polsce.

Firefly 2 Vaporizer w skrócie

Pierwsze wrażenia – 85/100: Firefly 2 Vaporizer jest świetnie zaprojektowany i wyposażony w bogaty zestaw akcesoriów. Już na pierwszy rzut oka widać, że jest to sprzęt z najwyższej półki, wykonany ze świetnej jakości materiałów. Jest wyczuwalnie mniejszy i lżejszy od pierwszej generacji i naszpikowany nowoczesną technologią. Wielki plus za zapasową baterię – to coś, co każdy entuzjasta waporyzacji bardzo docenia.

Łatwość użytkowania – 45/100: Firefly 2 Vaporizer to zdecydowanie sprzęt dla zaawansowanych – technika brania wdechów jest jedną z bardziej skomplikowanych spośród wszystkich vaporizerów przenośnych. Dodatkowo sprawę utrudnia konieczność regularnego mieszania w  komorze i korzystania z aplikacji na telefon, aby móc skorzystać ze wszystkich oferowanych funkcji.

Vapor – 95/100: Pod kątem jakości pary trudno jest dorównać Firefly 2. Prawidłowo użytkowany vaporizer produkuje gęstą, mocną i niesamowicie smaczną i aromatyczną parę. Zawsze też będzie ona chłodna, nawet na najwyższych ustawieniach temperatury. Pod kątem jakości vaporu Firefly to zdecydowanie czołówka pierwszej ligi. Trudno mi jest wyobrazić sobie konesera ziół, który nie byłby urzeczony jakością vaporu produkowanego przez Firefly 2.

Wydajność – 95/100: Komora mieści zaledwie 0,1-0,15 g ziół, z takiej ilości jest zaś możliwe uzyskanie 5-6 dobrych chmur, co oznacza, że Firefly 2 jest niezwykle wydajny, jeśli chodzi o produkcję pary. Tak niewielka pojemność komory oznacza też ogromną wydajność rozumianą jako oszczędność materiału – używając Firefly 2 można naprawdę sporo zaoszczędzić na ziołach. To jeden z najbardziej wydajnych vaporizerów na rynku.

Dyskrecja – 60/100: Choć Firefly 2 Vaporizer jest wyraźnie mniejszy od swojego poprzednika, Firefly 1 Vaporizer, to nadal korzystanie z niego w miejscach publicznych jest zdecydowanie niewskazane- raz, że ani trochę nie przypomina z wyglądu żadnego typu e-papierosa, dwa – ma tak ciekawy design, że jest dość przyciągający spojrzenia, a trzy – trzeba w nim mieszać. Jeśli zaś chodzi o zapach to nie jest on szczególnie mocny i szybko znika.

Czyszczenie – 90/100: Czyszczenie Firefly 2 jest łatwe, szybkie i bezproblemowe. Komorę wystarczy przetrzeć patyczkiem kosmetycznym nasączonym ISO, oprócz tego czyszczenia wymaga tylko ścieżka vaporu, na którą składają się dwie płaskie powierzchnie – wnętrze magnetycznego wieczka oraz wierzch dolnej części vaporizera. Obie te powierzchnie wystarczy przetrzeć wacikiem nasączonym w ISO. Całość czyszczenia zajmuje około minuty. Dodatkowo, nie jest ono przesadnie uciążliwe.

Bateria – 80/100: Żywotność baterii Firefly 2 Vaporizer została bardzo poprawiona względem pierwszej generacji, teraz starcza ona na ponad 5 sesji i jest to przyzwoity wynik, biorąc pod uwagę, że Firefly 2 jest vaporizerem do jednoosobowego użytku – pusta bateria nie zaskoczy nas w ciągu dnia. Jeśli zaś mimo wszystko tak się stanie – w zestawie jest zapasowa bateria, którą można w parę sekund wymienić. Mniej podoba mi się ładowarka – musi stać na równej, płaskiej powierzchni, aby Firefly ładował się prawidłowo.

Gwarancja – 70/100: Firefly 2 Vaporizer posiada 2 lata gwarancji. Nie jest to zła gwarancja, pamiętajmy jednak, że Firefly 1 posiadał 5 lat gwarancji i skrócenie jej o ponad połowę budzi moje zdziwienie i średnio mi się podoba. Dodatkowo, Firefly 2 jest najdroższym vaporizerem przenośnym dostępnym w Polsce i za taką cenę można by oczekiwać zdecydowanie lepszej gwarancji, np. takiej jaką posiada PAX 2 Vaporizer.

dsc_0472
Zawartość zestawu.

Ostateczny werdykt – 94/100: Firefly 2 to świetny vaporizer, jeden z najlepszych na rynku jeśli chodzi o jakość pary i wydajność, czyli dwie najważniejsze dla mnie cechy każdego vaporizera. Wprowadzono do niego długą listę usprawnień względem Firefly 1 Vaporizer, jest też znacznie bardziej zaawansowany technologicznie. Posiada jednak szereg mniejszych i większych wad, które trochę obniżają jego ocenę. Przede wszystkim jest to wysoki stopień trudności brania prawidłowych wdechów – osoby, które nie mają doświadczenia z innymi waporyzatorami konwekcyjnymi mogą mieć problem z wykrzesaniem z Firefly 2 satysfakcjonującej ilości vaporu.

Przejdź do strony gdzie prezentowany jest w pełni Firefly 2 Vaporizer. Jest to to polecany przeze mnie sklep, w którym sam kupuję swoje waporyzatory.VF-Vapomaniak

Firefly 2 Vaporizer- recenzja pogłębiona

Pierwsze wrażenia

Podobnie jak w przypadku pierwszej generacji, vaporizer Firefly 2 otrzymujemy w niezwykle eleganckim pudełku, które przypomina opakowanie telefonu z najwyższej półki. Tym razem jest ono w innym kształcie – jest bardziej płaskie i o wiele szersze. Wewnętrzne pudełko, to bez grafiki i lakieru, ma magnetyczne zamknięcie, co robi fajne wrażenie. Po otwarciu pudełka, podobnie jak w przypadku Firefly 1 Vaporizer, naszym oczom ukazuje się sam waporyzator. Co się zmieniło? Po kolei:

Firefly 2 jest mniejszy od swojego poprzednika, jednak o wiele bardziej odczuwalną różnicą jest zmiana wagi – Firefly 2 jest lżejszy aż o 55%. To zdecydowanie czuć i choć pewnie dla większości użytkowników będzie to zaletą, to ja osobiście lubię sporą wagę pierwszej generacji Firefly Vaporizer – cięższy, moim zdaniem lepiej leży w dłoni. Mniejsza waga Firefly 2 to wynik zastąpienia stalowej konstrukcji obudowy lekkimi stopami magnezu. Choć vaporizer jest mniejszy, to jest trochę grubszy od swojego poprzednika.

Ustnik jest teraz odłączany i plastikowy (zmiana na gorsze, moim zdaniem), dodano do niego też stalowe sitko mające eliminować problem znany z pierwszej generacji, czyli problem drobinek ziół, które wraz z parą mogły trafić do naszych ust jeśli zmieliliśmy zioła zbyt drobno.

Zniknął też przełącznik do włączania/wyłączania oraz przycisk aktywujący grzałkę. Zamiast tego, po obu stronach Firefly 2 znajdują się teraz sensory wyczuwające dotyk. Ich jednoczesne dotknięcie (co ma zapobiec przypadkowemu włączeniu nagrzewania poprzez dotknięcie  jednego sensora np. w kieszeni) aktywuje grzanie. Oznacza to, że Firefly 2 jest cały czas w trybie czuwania i jeśli dotkniemy sensorów to od razu zaczyna się rozgrzewać i jest gotowy do waporyzacji w 3 do 5 sekund.

Zmieniło się też magnetyczne wieczko – teraz wizjer i ścieżka pary mają prostszą konstrukcję, co w Firefly 2 ma uprościć i tak łatwe (o ile wykonywane regularnie) czyszczenie, jakiego wymagał pierwszy Firefly.

Bardziej w głębi pudełka, pod częścią prezentującą sam waporyzator, znajdują się akcesoria, które są jeszcze lepsze niż w pierwszej generacji. W pudełku znalazłem:

  • waporyzator Firefly 2
  • zestaw do czyszczenia (chusteczki nasączone 70% ISO i dwustronna szczoteczka)
  • plastikowe patyczki to mieszania w komorze, które mają teraz trochę inny kształt i pełnią również funkcję dabbera
  • podkładki do koncentratów
  • zapasowa bateria (!)
  • ładowarka, czyli stacja dokująca na micro-USB

Świetnym akcentem jest zapasowa bateria, to chyba ukłon wobec wszystkich użytkowników pierwszej generacji, wykończonych psychicznie tragiczną żywotnością baterii pierwszego Firefly Vaporizer. Co ciekawe, bateria jest taka sama jak w nowszych modelach pierwszej generacji, a jedynie pobór mocy przez waporyzator jest mniejszy, dzięki czemu teraz bateria zamiast na 2 sesje ma starczyć na 6-8 sesji (czy tak faktycznie jest, przeczytacie w sekcji Bateria poniżej).

dsc_0511
Firefly 2 Vaporizer oraz magnetyczne wieczko.

Trochę brakuje też instrukcji – w Firefly 1 Vaporizer była to elegancka ilustrowana książeczka, teraz jest to zaledwie kilka zdań na temat techniki użytkowania, które są nadrukowane na odwrocie tekturki oddzielającej waporyzator Firefly 2 od części pudełka, w której są akcesoria.

Podczas burn-off‚u Firefly 2 nie emitował żadnego zapachu, przed pierwszym użyciem pachniał po prostu nowością, zapach ten zniknął po pierwszej sesji z użyciem ziół.

Firefly 2 ma fajny design i bogaty zestaw wysokiej jakości akcesoriów, całość robi świetne wrażenie. Największe zastrzeżenia (jakie – przeczytacie poniżej, w sekcji Bateria) na tym etapie wzbudziła we mnie ładowarka. Z drugiej strony, wielki plus za zapasową baterię. Mój zachwyt nad Firefly 2 jest trochę mniejszy niż mógłby być, ponieważ mam duży sentyment do designu Firefly 1, poza tym spodziewałem się, że waporyzator w tak astronomicznej cenie jak Firefly 2 będzie powalał na kolana pod każdym względem. Mnie nie powalił, bardzo mi się spodobał, jednak już na tym etapie wiedziałem, że niektóre kwestie lepiej rozwiązane były w pierwszej generacji Firefly Vaporizer. Pierwsze wrażenie z Firefly 2 oceniam na 85 punktów na 100. 

Łatwość użytkowania

W teorii Firefly 2 jest bardzo prosty w obsłudze: ręcznie pokruszone zioła luźno umieszczamy w komorze (0,1-0,15 g), nakładamy magnetyczne wieczko, przytrzujemy sensory po bokach przez około 3-5 sekund, po czym zaczynamy robić wdech. Brzmi łatwo, prawda? Tak tylko m brzmi. Aby w ogóle wypuścić jakąkolwiek parę, konieczne jest robienie wdechu najwolniej, jak to tylko możliwe. Zbyt szybki przepływ powietrza przez komorę (zbyt szybki wdech) uniemożliwi prawidłową produkcję pary i w efekcie poczujemy jedynie smak ziół. Efektem będzie  też całkowity brak widocznej pary. Dodatkowo, aby wyprodukować odpowiednią ilość pary, nasz wdech musi trwać minimum 10 sekund, a najlepiej jeszcze dłużej. Zrobienie bardzo spokojnego, powolnego, a jednocześnie długiego wdechu, w dodatku trzymając palce na sensorach z obu stron waporyzatora, wcale nie jest takie łatwe, jak mogłoby się wydawać.

dsc_0525
Wszystkie funkcje Firefly 2 Vaporizer są dostępne jedynie z poziomu aplikacji.

Firefly 2, dopóki nie zmienimy tego w aplikacji, standardowo ustawiony jest na medium-high, czyli przedostatnie najwyższe ustawienie temperatury przeznaczone dla ziół. Wówczas osiąga on maksymalnie 204 stopnie. Zmiana ustawienia temperatury (low, medium-low, medium, medium-high, high, concentrates) jest możliwa jedynie z poziomu aplikacji, co oznacza, że bez niej nie skorzystamy z wszystkich możliwości Firefly 2.

Odczyt poziomu baterii również jest możliwy jedynie z poziomu aplikacji, co również należy zapisać zdecydowanie na minus jeśli chodzi o łatwość użytkowania. Nie mam nic przeciwko aplikacjom do vaporizerów, pod warunkiem jednak, że wszystkie podstawowe funkcje vaporizera (jak zmiana temperatury) są dostępne i bez aplikacji.

W skróconej instrukcji wewnątrz pudełka możemy przeczytać, że w komorze Firefly 2 należy zamieszać co 5 wdechów, aby rezultaty były optymalne. To nie do końca prawda – w mojej ocenie dla równomiernej waporyzacji mieszać trzeba co 2, a najlepiej po każdym wdechu. Jedynie używając bardziej wilgotnych ziół wystarczy rzadsze mieszanie, jednak używając dobrze wysuszonych mieszać trzeba często, zaś komorę da się wykorzystać w 4-5 wdechów. Samo mieszanie jest średnio wygodne – trzeba zdjąć magnetyczne wieczko, przemieszać plastikowym patyczkiem w komorze, umieścić w niej z powrotem wszystkie zioła i z powrotem zamontować magnetyczne wieczko. Zrobienie tego jedną ręką jest niewykonalne, zrobienie tego na świeżym powietrzu może zaś być trudne (wiatr) lub mało rozsądne (inni ludzie). Dodatkowo, w trakcie mieszania w komorze wielokrotnie zdarzało mi się przypadkowo dotknąć obu sensorów i rozpocząć nagrzewanie. Nie wspominając już nawet o rozsypaniu ziół…

Skomplikowana technika brania wdechów, konieczność korzystania z aplikacji oraz konieczność mieszania w komorze znacznie obniżają ocenę łatwości użytkowania Firefly 2. Ogólnie, jeśli chodzi o łatwość użytkowania uważam, że Firefly 2 jest krokiem wstecz jeśli porównać go z Firefly 1 – branie wdechów jest jeszcze bardziej wymagające jeśli chodzi o technikę, opór przy wdechu jest większy… Za łatwość użytkowania Firefly 2  Vaporizer dostaje 45 punktów na 100, co jest słabym wynikiem.

Vapor

Gdy już uda nam się opanować technikę, vapor jakiego dostarczy nam Firefly 2 bez większego problemu nas zachwyci. Zawsze jest idealnie chłodny i gładki, nigdy nie podrażni naszych dróg oddechowych. Aby wypuszczać naprawdę duże chmury należy skorzystać z ustawienia high, pozwalającego na uzyskanie temperatury do 216 stopni Celsjusza. Wówczas wielkie chmury pary są jak najbardziej możliwe.  Na niższych ustawieniach para będzie mniej widoczna, natomiast wciąż będzie efektywnie działać, jeśli robimy prawidłowy wdech.

Przede wszystkim jednak, jeśli chodzi o vapor produkowany przez Firefly 2, trzeba podkreślić  jego niesamowity smak. Jest jeszcze lepszy niż w Firefly 1 Vaporizer, porównywalny ze Sticky Brick Vaporizer, choć nieco inny, bo bardziej czysty, bez aromatu drewna. Zdecydowanie jest to najczystszy smak ziół, jaki może nam dać waporyzator przenośny. Smak może ulec pogorszeniu jedynie kiedy Firefly 2 nie jest odpowiednio wyczyszczony lub przygrzejemy zioła zbyt mocno.

Jestem natomiast trochę zdziwiony jeśli chodzi  o moc pary – moc jest świetna, czyli tych kilka wdechów w zupełności wystarczy, aby osiągnąć zamierzony lub nawet lepszy efekt. Jest jednak jedno „ale”: używając takiej samej ilości suszu (0,15 g), przy pomocy Firefly 1 jestem w stanie uzyskać mocniejszy efekt niż w przypadku Firefly 2, mimo użycia wyższej temperatury w tym ostatnim. To trochę mnie dziwi i lekko obniża moją ocenę vaporu produkowanego przez Firefly 2. Dla jasności – para wciąż jest genialna, jedna z najlepszych jakie możemy uzyskać przy pomocy przenośnego vaporizera. Ma niesamowity smak, jest zawsze chłodna i delikatna. Za vapor Firefly 2 otrzymuje 95 punktów na 100 możliwych. 

Wydajność

Im zioła bardziej wilgotne, tym więcej buchów pary będzie dało się uzyskać z jednego nabicia, nigdy jednak nie będzie to więcej niż około 7 wdechów. Moja praktyka pokazuje, że używając dobrze wysuszonych ziół najcześciej jest to około 5 wdechów. To wciąż bardzo dobry wynik, biorąc pod uwagę, że do komory wkładamy zaledwie 0,1-0,15 g. Oznacza to dwie rzeczy: po pierwsze, Firefly 2 produkuje sporo pary z małej ilości ziół. Po drugie, korzystając z Firefly 2 będziemy zużywać bardzo niewiele ziół, co z biegiem czasu może się przełożyć na spore oszczędności. Obie te cechy to zdecydowany plus pod kątem wydajności.

dsc_0520
Dotknięcie obu sensorów jednocześnie aktywuje grzałkę.

Jeśli chodzi o wydajność rozumianą jako efektywność działania to, jak wspominałem już wcześniej, Firefly 1 Vaporizer wydaje się trochę lepiej od swojego następcy sprawdzać się na tej płaszczyźnie. Wciąż jednak efekty inhalacji jednej komory Firefly 2 będą silne. Trzeba pamiętać, że jedna komora to 1/3 lub 1/2 standardowej pojemności komory przenośnego vaporizera (0,3 g). Po inhalacji przy pomocy Firefly 2 dwóch nabić pod rząd z pewnością poczujemy mocniejsze efekty niż w przypadku standardowego waporyzatora kondukcyjnego.

Podsumowując wydajność, Firefly 2 swietnie radzi sobie z wydobywanie substancji aktywnych z suszu i jest niezwykle oszczędny, dzięki czemu będziemy zużywać znacznie mniej ziół. Wydajność Firefly 2 Vaporizer oceniam na 95 punktów na 100. 

Dyskrecja

Choć Firefly 2 jest mniejszy od swojego poprzednika, wciąż korzystanie z niego w miejscach publicznych nie wydaje mi się możliwe. Waporyzator ten w żaden sposób nie przypomina e-papierosa, zaś konieczność regularnego mieszania w komorze dodatkowo utrudnia zachowanie dyskrecji. Dodatkowo, Firefly 2 jest po prostu świetnie zaprojektowanym przedmiotem, przez co dodatkowo przyciąga ciekawskie spojrzenia.

Jeśli chodzi o zapach, to w dużej mierze jest on zależny ode wybranego ustawienia temperatury. Na niższych ustawieniach zapach jest dość słabo wyczuwalny, natomiast po inhalacji na ustawieniu high zapach przez kilka minut może być dość intensywny, szybko jednak znika. Podsumowując, dyskrecję korzystania z Firefly 2 oceniam na 60 punktów na 100. Jest on mniejszy od swojego poprzednika i emituje trochę mniej zapachu, mimo wszystko jednak ciężko jest mi wyobrazić sobie korzystanie z niego poza domem. Przede wszystkim z racji na konieczność mieszania w komorze.

Czyszczenie

Czyszczenie Firefly 1 było banalne i zajmowało krótką chwilę, w przypadku Firefly 2 jest zaś jeszcze lepiej. Co się zmieniło? Na dnie komory nie ma sitka, dzięki czemu odpada konieczność czyszczenia i wymieniania go. Zmieniła się również konstrukcja magnetycznego wieczka – teraz nie posiada ono żłobień na ścieżkę vaporu, dzięki czemu czyszczenie jest jeszcze łatwiejsze.

Aby wyczyścić Firefly 2 wystarczy przetrzeć komorę patyczkiem kosmetycznym zwilżonym  ISO, zaś wacikiem (również z ISO) przeczyścić ścieżkę vaporu, na którą składa wierzchnia część głównej części vaporizera oraz wnętrze magnetycznego wieczka. Całość nie zajmuje nawet minuty, co czyni z Firefly 2 jeden z najłatwiejszych w czyszczeniu waporyzatorów, z jakimi miałem do czynienia. Czyszczenie nie jest też konieczne bardzo często – raz na 10-15 sesji w zupełności wystarczy. Za czyszczenie Firefly 2 otrzymuje mocne 90 punktów na 100 możliwych.

Bateria

Bardzo słaba żywotność baterii była chyba największą wadą Firefly 1 Vaporizer, na którą wielu użytkowników (słusznie) narzekało. Teraz sprawa prezentuje się o wiele, wiele lepiej –  bateria Firefly 2 wystarcza 5-6 sesji (producent pisze co prawda o 6-8 sesjach, natomiast takiego wyniku na jednym ładowaniu nigdy nie udało mi się osiągnąć). Co zaskakujące, Firefly 2 jest zasilany dokładnie taką samą baterią, jak swój poprzednik! Poprawiony został więc jedynie sam pobór energii przez waporyzator, nie bateria. Nie zmienia to faktu, że teraz żywotność baterii jest w porządku – może nie zwala z nóg, ale też nie stanowi powodu do frustracji. Na plus należy zapisać też fakt, że bateria jest wymienna, zaś częścią zestawu jest zapasowy akumulator – w połączeniu ze znacznie poprawioną żywotnością baterii oznacza to, że raczej nigdy nie powinno nam zabraknąć mocy na wykonanie inhalacji – w najgorszym razie po prostu wymieniamy baterię na naładowaną.

Jak wspominałem na początku recenzji, moje zastrzeżenia budzi ładowarka dołączona do Firefly 2. Co prawda posiada ona port micro-USB, co oznacza możliwość korzystania z powerbanku, ale aby ładowanie odbywało się prawidłowo, to vaporizer Firefly 2 musi leżeć na stacji dokującej, a ta musi stać na twardej powierzchni, ładowarka nie jest bowiem wyposażona w wystarczająco silne magnesy, jak w PAX 2 Vaporizer. Odpada więc np. ładowanie vaporizera leżącego na łóżku, a tak właśnie najczęściej ładuję Firefly Vaporizer. W przypadku Firefly 2 trzeba by użyć gumki recepturki, aby trzymała vaporizer w odpowiedniej pozycji. Ładowarka uniemożliwia też ładowanie wprost z gniazdka – trzeba albo podłączyć się przez USB do komputera (wówczas ładowanie trwa 2 godziny), albo podłączyć się do ładowarki od telefonu, co znacznie przyspiesza ładowanie i wówczas trwa ono 45 minut. Jasne, w dzisiejszych czasach większość ludzi ma komputer lub ładowarkę USB do telefonu, z drugiej strony jestem zdania, że vaporizer powinno dać się naładować przy pomocy tego, co znajdziemy w pudełku i zwykłego gniazdka elektrycznego.

dsc_0483
Firefly 2 Vaporizer na stacji dokującej.

Podsumowując – żywotność baterii to obszar, do którego twórcy Firefly 2 bardzo się przyłożyli i teraz nie budzi ona zastrzeżeń. Dodatkowa bateria będąca częścią zestawu to kolejny wielki plus. Za baterię Firefly 2 otrzymuje 80 punktów na 100.

Gwarancja

Muszę przyznać, że jestem trochę rozczarowany gwarancją Firefly 2 – obejmuje ona okres 2 lat. Z jednej strony 2 lata to dość długo, z drugiej strony pierwszy Firefly posiadał 5-letnią gwarancję, więc jest to zdecydowany krok w tył. Inną sprawą jest, że najdroższy vaporizer przenośny dostępny w Polsce powinien mieć po prostu dłuższą gwarancję, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że np. sporo tańsze Haze Dual V3 i PAX 2 Vaporizer są objęte 10-letnią gwarancją. Za gwarancję Firefly 2 otrzymuje więc 70 punktów na 100.

Ostateczny werdykt

Firefly 2 Vaporizer to zdecydowanie vaporizer dla koneserów ziół. Nie jest to sprzęt dla osób dopiero zaczynających przygodę z waporyzacją, ponieważ najprawdopodobniej technika brania wdechów może dla takich osób okazać się zbyt skomplikowana. W połączeniu z wysoką ceną tego urządzenia może to być powodem potężnej frustracji.

Firefly 2 Vaporizer pod wieloma względami jest lepszy od pierwszego Firefly Vaporizer, z drugiej zaś strony są obszary, na których wypada od niego gorzej – mam tu na myśli krótszą gwarancję, większy opór przy wdechu, a także konieczność używania aplikacji dla skorzystania ze wszystkich funkcjonalności vaporizera. Zdecydowanie poprawiono zaś żywotność baterii oraz łatwość czyszczenia, czas nagrzewania jest jeszcze krótszy, w porównaniu do pierwowzoru udało się także znacznie zmniejszyć gabaryty i wagę Firefly 2. Nie udało się za to rozwiązać problemu, jakim jest konieczność mieszania w komorze, choć to akurat domena większości vaporizerów konwekcyjnych. Tak jak PAX 2 jest elektronicznym odpowiednikiem magicznego papierosa, tak Firefly 2 jest elektronicznym odpowiednikiem małej fajeczki. Działa świetnie, ale wymaga wprawy w użytkowaniu i zgody na szereg kompromisów, takich jak konieczność mieszania w komorze. Jeśli planujesz zakup Firefly 2 to polecam dokonać go w sklepie VapeFully.

Podsumujmy więc Firefly 2 Vaporizer:

Pierwsze wrażenie – 85/100

Łatwość użytkowania – 45/100

Vapor – 95/100

Wydajność – 95/100

Dyskrecja – 60/100

Czyszczenie – 90/100

Bateria – 80/100

Gwarancja – 70/100

Ostateczny werdykt to 94 punkty na 100. Firefly 2 przynosi wiele usprawnień względem pierwszej generacji tego vaporizera, jest bardzo wydajny i dostarcza pary niesamowitej jakości, której smak jest absolutnie genialny. Jest to w 100% konwekcyjny vaporizer typu on-demand – potrafi dostarczyć pary w kilka sekund po rozpoczęciu nagrzewania. Ma też szereg innowacyjnych rozwiązań, takich jak sensory dotykowe czy sterowanie vaporizerem za pomocą aplikacji na telefon. Jest to typowy sprzęt do jednoosobowych inhalacji, który pozwoli delektować się genialnym smakiem ziół podczas krótkich, szybkich sesji inhalacyjnych. W mojej ocenie jednak są też jednak względy, pod którymi to Firefly 1 prezentował się lepiej. Jedno jest pewne: jeśli jesteś doświadczonym fanem waporyzacji i masz nieco cierpliwości, to łatwo możesz zakochać się w Firefly 2. Gadżet? Tak! Świetny vaporizer? Jak najbardziej!

Przejdź do strony gdzie prezentowany jest w pelni Firefly 2 Vaporizer. Jest to to polecany przeze mnie sklep, w którym sam kupuję swoje waporyzatory.VF-Vapomaniak

Autor recenzji:

vapo3

VapoManiak, wielki fan waporyzacji, kolekcjoner i  niezależny recenzent vaporizerów. Masz pytanie? Napisz do mnie lub zostaw komentarz – odezwę się!

23 uwagi do wpisu “Firefly 2 Vaporizer – recenzja

  1. łukasz

    no i wlasnie o takie recenzje chodzi gdy czlowiek chce sie czegos dowiedziec….od 2 miesiecy siedze w necie i im wiecej wiem tym wiekszy mam problem z wyborem:) szukam waporyzatora klasy premium i generalnie waham sie pomiedzy pax 2 i ff2 z naciskiem na ten drugi ale po tej recenzji juz starcilem te pewnosc ….wszystko ladnie ale powaznie ostudzil moj zapał fakt tego ciaglego meiszania ziol po kazdym wdechu juz pomijam cala ta technike brania wdechow bo to jest do wyrobienia z czasem ale tego mieszania sie nie przeskoczy mam ropzumiec …a szkoda bo wapka planuje uzywac na spacerach z psem wiec podmuchy wiatru moga byc problemem….jeszcze raz dzieki bo naprawde kawal dobrej roboty wykonales i oczywiscie jak juz sie zdecyduje skorzystam z stronki ktora polecasz….ps swoja droga co bys polecil z wlasnego doswiadczenia jesli chodzi o przenosny….glownie jednoosobowe sesje ….dzieki i pozdrawiam…łukasz …

    Polubienie

    1. Hej, jeśli planujesz używać vapka na spacerach to FF2 odpada – mieszania w komorze nie przeskoczysz… a faktycznie w takim kontekście może to być problematyczne. PAX 2 to dobry wybór na takie okazje, sam używam go najcześciej właśnie w plenerze ze względu na to, że po prostu go włączasz i się inhalujesz, bez konieczności mieszania – to o wiele wygodniejsze i bardziej dyskretne. FF2 używam z kolei tylko w domu, gdzie mieszanie nie jest problemem. Alternatywnie możesz sprawdzić AirVape XS – jego recenzja będzie u mnie jeszcze w tym miesiącu. Działa podobnie jak PAX 2 a jest trochę tańszy. Drugą alternatywą, jeśli zależy Ci na faktycznie najwyższej półce, jest DaVinci IQ, którego premiera w Polsce będzie miała miejsce pod koniec stycznia. Zrecenzuję go gdy tylko się pojawi.

      Polubienie

  2. łukasz

    pytanko…pax 2 komora 0,4 lub po zamontowaniu tego dynksa 0.2 czy w pax 3 jest podobnie bo nie widze nigdzie tej informacji a to mialo byc poprawione i zostalo tylko widze ze do pax 3 tez sa te nakladki wentylowane i zmniejszajace pojemnosc…pozdrawiam

    Polubienie

    1. Jeśli chodzi o PAX 3 to w zestawie jest wieczko, które działa jak dopychacz i umożliwia nabicie jedynie połowy komory. Więc tam masz wszystko w zestawie. Pytanie tylko, czy opłaca się kupować PAX 3 za ok. 1300 zł skoro można kupić PAX 2 za 999 zł i dopychacz PAX 2 Pusher za kilkadziesiąt złotych… PAX 3 różni się tym, że działa również z koncentratami (średnio dostępne w PL) i nagrzewa się krócej o 30s. Jeśli chodzi o waporyzację ziół, to działa dokładnie tak samo jak PAX 2. Wybór należy do Ciebie :-)

      Polubienie

  3. łukasz

    dzieki za odp…no to faktycznie wstrzymam sie jeszcze do czasu twojej recenzji tego nowego da vinci…napewno wezme mocno pod uwage twoje recenzje przy wyborze……pytanie odnosnie tego stacjonarnego vapexhale cloud evo bo jesli zakup przenosnego mnie zadowoli napewno kupie cos mocnego do uzytku domowego ale mam pytanie bo ten evo jest robiony na napiecie 110v i czestotliwosc 60 hz nie jestem magikiem elektrycznosci ale to zadna tajemnioca ze urzadzenie moze dzialac wtedy inaczej po uzyciu przejsciowek itd dla przykladu mlynek do kawy z usa na inne napiecie przygotowany moze miec slabsze obroty co sie moze przelozyc na jakosc pracy ….czy lepszym rozwiazaniem bedzie volcano…

    Polubienie

    1. VapeXhale, który jest dostępny w PL, to wersja europejska – ma polską wtyczkę i działa na prąd o napięciu 220v, czyli taki jak jest w gniazdku. Nie trzeba żadnych adapterów. To zdecydowanie najlepszy sprzęt stacjonarny jeśli chodzi o wydajność i moc pary. Zdecydowanie lepszy od Volcano – tam możesz tylko napełniać parą balony, co nie zawsze jest praktyczne, a tym bardziej ekonomiczne. VapeXhale daje radę z każdą ilością ziół, nawet bardzo małą i można go połączyć z dowolnym filtrem wodnym, co jest genialne. To najlepsza opcja stacjonarna. Pozdrawiam

      Polubienie

  4. łukasz

    no tego nie wiedzialem bo widzialem na vapefully ze jest za 150 zl do pax 3 dopychacz i ta wentylowana koncowka sam dopychacz 75 zl… no poczekam jeszcze na recenzje tego da vinci i wybiore cos pode mnie…dzieki wielkie za poswiecony czas …wszedzie mowie o tej stronce wiec chociaz tak bede sie mogl zrewanzowac za dobre rady:)

    Polubienie

    1. Tak, jest zestaw wentylowane wieczko z dopychaczem, natomiast lepiej moim zdaniem kupić sam dopychacz, jeśli chodzi o PAX 2. Wychodzi taniej, a wentylowane wieczko nie robi wielkiej różnicy. W przypadku PAX 3 wszystko potrzebne aby nabić pół komory masz w zestawie.

      Polubienie

  5. łukasz

    aha no to stacjonarny juz wiadomo jaki…szkoda ze cenowo malo atrakcyjnie chodzi mi o to ze na ich stronce ten zestaw ktory oferuje vapefully to roznoic ajest 400-500zl a nawet z tym filtrem za 150 dolcow i tak jest nadal tanszy o 100 zl…no wiadomo ze tego nie robia charytatywnie ale roznica jest spora…zestaw oferowany 350$ a u nas 1950 wiec 450 zl roznicy…sporo..ale jak mowie wpierw przenosny wiec czekam na tego da vinci u Ciebie

    Polubienie

  6. łukasz

    czesc…mam jeszcze pytanie odnosnie tego vapexhala …tylko 2 polskie sklepy widz emaja go w ofercie ale ceny sa zdecydowanie za wyskokie w porownaniu do ceny producenta a nie chce zamawiac z zagranicy….czy jestes wstanie podac jakies namiary na tego wapka w cenie zbliznonej do ceny producenta…jak sam pewnie wiesz 350 $ plus filtr 150$ …w vapefully 1950 zl bez filtra a vaporshop 1700 zl a filtr 700…nie mam natury dusigrosza kuzojeba ale tez nie widze powodu by dawac 500 zl wiecej bo znalazlbym lepsze zastosowanie dla tych pieniedzy haha z usa nie zamowie bo wiadomo napiecie inne w uk pewnie tam mja wtyczki inne z tego co kojarze i tez sie boje zamawiac a wiadomo jak jest w razie gwarancji lepiej w polsce zakupic…jesli mialbys jakies namiary na zakup w pl tego za rozsadna cene bylbym wdzieczny ….

    Polubienie

  7. lukasz

    witaj ….w pax-ach zal;ecane jest zuzycie suszu podczas jednorazowej sesji a ff2 mozna ja przerywac …wiem ze tram sa jakies cuzjniki ust itd itd w paxie ale faktycznie trzeba to zuzyc na raz ? jaki jeszcz eprzenosny ma taka mozliwosc jak ten ff2 bo wydaje mi sie to moze nie niezbedne ale dosc fajna opcja…i jak wyglada ten da vinci iq …pojemnosc komory i inne najwazniejsze parametry..pytam bo wlasciwie zastanawiam sie tylko nad pax 2 lub 3 ewentualnie ten iq mozna jeszcze rozwazyc..dzieki i pozdrawiam….ps rozumiem ze w tym skelpie uk placi sie przelewem bez opcji platnosci na miejscu tak…pewnie glupie pytanie ale ponoc takich nie ma hahah zwyczjanie nie mialem wczesniej sposobnosci takiej transakcji wykonac a widze ze sa jakies podwojne przewalutowania plus 3% naleznosci za te przewalutowanie itd i sie przestanie oplacac wydaje mi sie

    Polubienie

    1. Tak, PAX (wszystkie wersje) jest zdecydowanie przeznaczony do wykorzystania całej komory naraz – możesz przerwać sesję i ją wznowić, ale to bardzo mało oszczędne, ponieważ zawartość komory jest ogrzewana przez sporą ilość czasu, w którym się nie inhalujesz (gdy komora stygnie a potem gdy rozgrzewa się ponownie). Więc: da się, ale to marnotrawstwo zawartości komory. FF2 to zupełnie inny typ waporyzatora, przeznaczony do krótkich, szybkich, jednoosobowych inhalacji, do tego zdecydowanie w domu.
      DaVinci IQ jeszcze nie mam, więc nie mogę się na jego temat wypowiedzieć, gdy tylko będę go miał to wrzucę recenzję. Ale komora w IQ też jest spora i też trzeba ją wykorzystać naraz w całości – to ten sam typ vaporizera co PAX, czyli sesyjny i kondukcyjny.
      Ten sklep, o którym mówisz ma sklep stacjonarny w południowym Londynie, jak najbardziej można płacić na miejscu ;-) jak kupujesz przez internet to najtaniej wychodzi kartą kredytową. Ale i tak ciut drożej, doliczając przewalutowanie.
      Pozdro!

      Polubienie

  8. lukasz

    na miejscu czyli przy odbiorze paczki tak? widzialem ze komora ma 0.3-0.5 w da vinci…oczywiscie wpierw sprobuje te opcje z vapefully i vaporshopem czy s aw stanie sie zrownac cenowo a jak nie to wtedy zostaje opcja uk.. a tak w telegraficznym skrocie najlepszy przenosny biorac pod uwage 3 cechy….smak waporu jego wydajnosc i wygode uzytkowania i czyszczenia? oczywisci e z wlasnego doswiadczenia …

    Polubienie

  9. lukasz

    nie zrozumielismy z tym na miejscu ok pewnie chodzilo ci o stacjonarny mowiac na miejscu ok zorientuje sie w moim banku ile sobie licza za to bo kroja mnei na kazdym kroku wiec lepiej sprawdze przed zakupem….reszta pytania bez zmian o wapek przenosny..

    Polubienie

  10. Nie, nie przy odbiorze paczki, w sklepie stacjonarnym. Wszędzie trzeba zapłacić przed wysyłką.
    Odnośnie Twojego pytania – najbardziej do tego opisu pasuje Sticky Brick, tyle, że jest on dość spory. Niedługo ma się pojawić w PL jego bardziej przenośna wersja, Sticky Brick Junior.
    Zobaczymy, jaki będzie IQ, ale prawdopodobne, że też będzie odpowiadał tym kryteriom.

    Polubienie

  11. Markod

    Witam.W moim F2 po niecałym roku nieczęstego użytkowania,z powodu licznej konkurencji :),w 3/4 odkleiła się uszczelka silikonowa w nakładce-tej części z okienkiem.Powoduje to duże trudności z nałożeniem nakładki z której wisi uszczelka a odwrotnie się nie da ,bo wysypie się zawartość komory.Przyklejenie tego to nie problem,ale wybór kleju to już dla mnie problem.Co robić vapomaniaku,jak żyć?!.Reklamować w sklepie,którego tak polecasz,czy butapren?Pozdrawiam,MK

    Polubienie

    1. Odklejanie się silikonowej uszczelki to wynik tego, że podczas czyszczenia dostał się tam alkohol izopropylowy, który rozpuścił klej. Producent zaleca czyszczenie wieczka wacikiem nasączonym ISO, tak aby żaden nadmiar nie przedostawał się pod uszczelkę. Nie ryzykowałbym klejenia tego – sprzęt mimo wszystko osiąga dość wysokie temperatury, lepiej nie ryzykować wdychania oparów kleju, szkoda zdrowia. Z tego co wiem to wieczko nie podlega gwarancji, obawiam się więc, że konieczna może być jego wymiana. Jeśli napiszesz do VapeFully to z pewnością będą mogli dla Ciebie ściągnąć nowe, dostępnych jest wiele wersji kolorystycznych. Na marginesie dodam, że to częsty problem użytkowników FF2, ja uniknąłem go tylko i wyłącznie dlatego, że od początku o tym wiedziałem i czyściłem bardzo ostrożnie. Mój FF2 ma niecałe 2 lata i póki co wszystko na miejscu. Daj znać, jak rozwinie się sytuacja. Pozdrawiam serdecznie!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s