VapCap M Vaporizer – recenzja

IMG_7446VapCap M Vaporizer to najnowsze wcielenie kultowego vaporizera firmy DynaVap. VapCap M Vaporizer wykonany jest w całości ze stali nierdzewnej, co eliminuje ryzyko jego rozbicia. Przede wszystkim jednak jest to najbardziej wydajny vaporizer, jaki można obecnie nabyć. A że do tego jest on bardzo niedrogi to zdecydowanie polecam Wam jego zakup!

Uwaga: ostatnio pojawiła się nowa wersja tego waporyzatora – VapCap M 2018 Vaporizer. O różnicach pomiędzy modelami dowiesz się wszystkiego z artykułu: VapCap M 2018 a VapCap M Vaporizer – co się zmieniło?

Zacznijmy od przypomnienia, czym jest VapCap – jest to analogowy waporyzator wielkości papierosa, nieposiadający w sobie żadnych podzespołów elektronicznych ani baterii. Wykorzystuje on zewnętrzne źródło ciepła – najlepiej sprawdza się zapalniczka żarowa lub palnik typu jet-flame. Płomieniem ogrzewamy metalową nasadkę (Cap), która po osiągnięciu optymalnej temperatury wydaje z siebie kliknięcie. Gdy temperatura nasadki spadnie poniżej optymalnej temperatury waporyzacji – znowu usłyszymy kliknięcie, tym razem będzie ono informowało o konieczności ponownego ogrzania nasadki. Jest to bardzo prosty, ale jednocześnie bardzo skuteczny mechanizm działania. VapCap jest vaporizerem typu on-demand mocnej pary może dostarczyć w przeciągu kilku sekund, zaś inhalację można przerwać w dowolnym momencie.

VapCap M różni się od wcześniej przeze mnie recenzowanego VapCap OG Vaporizer przede wszystkim tym, że zamiast ze szkła wykonany jest z metalu (stali nierdzewnej), co eliminuje ryzyko przypadkowego rozbicia szklanych elementów i czyni ten waporyzator praktycznie niezniszczalnym.

VapCap M Vaporizer w skrócie

Pierwsze wrażenia – 85/100: Sam vaporizer robi doskonałe pierwsze wrażenie – jest bardzo solidny, starannie wykonany i trwały. Wszystkie elementy pasują do siebie idealnie. Podoba mi się też waga VapCap M – bardzo dobrze leży on w dłoni. Poza VapCap M otrzymamy zieloną plastikową tubę ochronną – idealnie hamuje ona zapach. Trochę brakuje za to dodatkowych akcesoriów – poza M i tubą ochronną nie otrzymamy nic więcej.

Łatwość użytkowania – 90/100: Technika brania wdechów jest niezwykłe łatwa, choć jej pełne opanowanie przychodzi z czasem. Mimo to, nawet osoby nie mające wcześniej w ręce żadnego vaporizera nie będą miały najmniejszych problemów z obsługą VapCap M – jest ona niezwykle intuicyjna. Łatwość użytkowania jest ogromna głównie dzięki bardzo sprytnemu systemowi kontroli temperatury, jakim jest klikająca nasadka.

Vapor – 88/100: VapCap M Vaporizer produkuje wielkie kłęby niezwykle mocnej pary – zdecydowanie mocniejszej niż w przypadku znacznej większości vaporizerów elektronicznych. Para jest też bardzo wysokiej jakości – nie drapie po gardle, nie drażni dróg oddechowych, jest odpowiednio schłodzona. Z drugiej strony, czuć ją na płucach nieco bardziej niż parę z innych vaporizerów, co dla wielu osób będzie wielką zaletą. Smak również jest dobry, szczególnie przy pierwszych kilku wdechach.

Wydajność – 95/100: Pod kątem wydajności VapCap M Vaporizer bije na głowę wszystkie w zasadzie vaporizery elektroniczne – to najbardziej oszczędny vaporizer spośród wszystkich, jakie dotychczas testowałem [EDIT: bardziej wydajny jest jedynie OmniVap]. Komora mieści poniżej 0,1 g i taka ilość jest wystarczająca do w pełni satysfakcjonującej inhalacji. VapCap M wyciska z ziół naprawdę ostatnie soki. Dodatkowo, komora wcale nie musi być wypełniona w całości, zaś inhalację można w dowolnym momencie przerwać. Ideał!

Dyskrecja – 80/100: Z jednej strony ogrzewanie czegoś metalowego zapalniczką żarową nie wygląda szczególnie dyskretnie. Z drugiej jednak strony, VapCap M jest ogrzewany przed inhalacją (a nie w trakcie zaciągania się), można więc ogrzać go w dość dyskretny sposób – dobrej jakości zapalniczka potrzebuje na to około 5 sekund. Zapachu jest dość sporo z racji na wielkie chmury, ale znika on bardzo szybko – w kilka minut w pomieszczeniu, od razu gdy jesteśmy na zewnątrz.

Czyszczenie – 100/100: Czyszczenie VapCap M jest bardzo mało problematyczne – trzeba jedynie uważać żeby kontaktu z alkoholem izopropylowym nie miały silikonowe uszczelki oraz nasadka komory. Całe czyszczenie zajmuje maksymalnie kilka minut i nie trzeba wykonywać go szczególnie często – przy codziennym użytkowaniu czyszczenie raz na 2 tygodnie jest w pełni wystarczające.

Gwarancja – 90/100: DynaVap nie informuje, jaką gwarancją jest objęty VapCap M, jednak w praktyce jest to firma, która wszystkie wadliwe egzemplarze wymienia na nowe bez zadawania zbędnych pytań. Inną kwestią jest, że w VapCap M praktycznie nie ma rzeczy, która mogłaby się zepsuć – nie ma podzespołów elektronicznych, elektrycznych, baterii, szkła, które mogłoby się rozbić. To praktycznie niezniszczalny sprzęt.

Ostateczny werdykt – 92/100: VapCap M to jeden z najlepszych i najbardziej wydajnych vaporizerów, jakie dotychczas miałem okazję testować. Jeśli doliczyć do tego jego bardzo niewygórowaną cenę, otrzymujemy urządzenie praktycznie idealne. Jakość pary jest na bardzo wysokim poziomie, jej moc jest obłędna, podobnie zresztą jak oszczędność materiału, jaką można uzyskać korzystając z VapCap M. Całość jest zaś wielkości papierosa i jest absolutnie niezawodna. Gorąco polecam!

IMG_7445
Tuba ochronna idealnie hamuje zapach.

Przejdź do strony gdzie prezentowany jest w pełni VapCap M Vaporizer .Jest to sklep przeze mnie polecany, w którym sam kupuję swoje waporyzatory.

970x310b-vapomaniak

Sprawdź co o VapCap M mówią eksperci z VapeFully:

VapCap M Vaporizer – recenzja pogłębiona

Pierwsze wrażenia

VapCap M, podobnie jak VapCap OG Vaporizer, otrzymujemy w ochronnej i antyzapachowej zielonej tubie. Nie ma żadnego pudełka, zestawu akcesoriów itd. Tylko zielona tubka i VapCap M w środku. Z jednej strony to trochę razi, z drugiej zaś strony do użytkowania VapCap M Vaporizer nie potrzebujemy tak naprawdę nic poza zapalniczką żarową/palnikiem jet-flame, zaś niska cena tego modelu trochę uzasadnia brak zestawu akcesoriów.

W zielonej tubie znajduje się VapCap M. Jest on wyraźnie cięższy od VapCap OG, co zresztą nie powinno dziwić – stal jest sporo cięższa od szkła. Rozmiar VapCap M nie był dla mnie zaskoczeniem, jednak jeśli to wasz pierwszy VapCap to możecie być zaskoczeni tym, jak mały jest ten waporyzator – jest niemal dokładnie wielkości papierosa. Wszystkie elementy (poza uszczelkami) wykonane są ze stali nierdzewnej. VapCap M składa się z nasadki (Cap), komory na zioła, kondensatora (wewnętrzna tuba) oraz obudowy połączonej w ustnikiem. Ciekawostka – ustnik VapCap M Vaporizer idealnie pasuje do szlifu 10 mm typu żeńskiego, można więc względnie łatwo połączyć go z fajką wodną.

Wszystkie elementy VapCap M wykonane są niezwykle starannie, nie udało mi się dopatrzeć jakichkolwiek niedoskonałości. M robi doskonałe pierwsze wrażenie – mimo, iż nie jest to sprzęt drogi to robi wrażenie produktu z wyższej półki. Brak szklanych elementów oznacza zaś koniec paranoi pt. „żeby tylko nie rozbić VapCap’a”. Większa (niż w przypadku VapCap OG) waga VapCap M sprawia też, że znacznie lepiej leży on w dłoni i robi ogólne wrażenie znacznie solidniejszego sprzętu.

VapCap M robi doskonałe pierwsze wrażenie. Trochę brakuje dodatkowych akcesoriów, z drugiej strony ich brak jest względnie zrozumiały z co najmniej kilku powodów. Za pierwsze wrażenia VapCap M Vaporizer oceniam na 85 punktów na 100.

Łatwość użytkowania

Podobnie jak klasyczny (szklany) VapCap, M Vaporizer jest bardzo łatwy w obsłudze. Doszlifowanie techniki brania wdechów i pełne korzystanie z możliwości oferowanych przez VapCap M chwilę jednak zajmuje. Zacznijmy jednak od samego początku.

Pierwszym krokiem jest zmielenie ziół i napełnienie komory. Z moich obserwacji wynika, że właściwie każdy typ grindu będzie dobrze działał w VapCap M Vaporizer – zioła możemy zmielić na pył (choć wówczas ryzykujemy, że małe drobinki przedostaną się do kondensatora), średnio drobno lub nie mielić ich wcale – M i tak sobie z nimi poradzi. Ja osobiście preferuję dość drobny grind. Zioła można nabić do komory palcami (nie polecam mocnego ubicia, powinno ono być w miarę luźne) lub zastosować tzw. metodę próżniową, czyli zassać susz do komory robiąc wdech przez ustnik. Kiedy komora jest już napełniona, nakładamy na nią nasadkę, którą w tym momencie możemy zacząć rozgrzewać. Nasadkę ogrzewamy aż wyda ona podwójne kliknięcie – będzie to znak, że temperatura jest odpowiednia do rozpoczęcia inhalacji. Po 1-2 wdechach VapCap M kliknie ponownie sygnalizując, że temperatura spadła poniżej idealnego poziomu i konieczne jest ponowne ogrzanie nasadki. Do pełnego wykorzystania ziół potrzeba 2-4 takich cykli. Po zakończeniu inhalacji zawartość komory można łatwo wydłubać z wystającą częścią metalowej nasadki.

IMG_7451
Stalowa nasadka wydaje kliknięcie, gdy temperatura zostanie osiągnięta lub spadnie poniżej odpowiedniego poziomu.

Źródło ciepła może być w zasadzie dowolne – może to być zwykła zapalniczka, palnik butanowy/zapalniczka żarowa a nawet zwykła świeczka. Odradzam jednak korzystanie ze źródeł ciepła innych niż zapalniczka żarowa/jet-flame – wszystkie inne rodzaje płomienia będą powodowały osadzanie się sadzy na nakładce. W przypadku płomienia żarowego sadzy nie ma. Słowo na temat zapalniczek żarowych – istnieją modele z jednym, dwoma, trzema lub czterema płomieniami. Im będzie ich więcej tym szybciej będziemy w stanie ogrzać nasadkę, jednak będziemy mieli mniejszą kontrolę nad tym, w które miejsce nasadki skierujemy płomień. A to gdzie go skierujemy ma spore znaczenie – im bliżej czubka nasadki, tym niższa będzie temperatura waporyzacji. Im dalej zaś skierujemy płomień, tym temperatura będzie wyższa. To jeden z elementów szlifowania techniki – każdy musi znaleźć swoją idealną metodę ogrzewania nasadki i brania wdechów.

Parę słów o technice brania wdechów – to, jak gęsta i ciepła będzie para regulujemy zatykając/odsłaniając sprzęgło znajdujące się w pobliżu ustnika. Istnieją zwolennicy różnych technik brania wdechów – niektórzy przez cały czas zatykają sprzęgło, inni nie robią tego wcale, jeszcze inni zatykają je tylko na chwilę. Ja zazwyczaj rozpoczynam branie wdechu z zatkanym sprzęgłem i po chwili całkowicie je odtykam, jednocześnie przyspieszając wdech. Tak jak pisałem powyżej – każdy musi samodzielnie znaleźć swój złoty środek. Nie jest to w każdym razie trudne. Przy całkowicie odsłoniętym sprzęgle VapCap M daje większy opór przy wdechu niż VapCap OG Vaporizer – to dobrze, można wypuszczać satysfakcjonujące chmury w zasadzie wcale nie zatykając sprzęgła. Kiedy z kolei całkowicie zatkamy sprzęgło, opór będzie mniejszy niż w OG (jest to możliwe dzięki dodatkowym żłobieniom doprowadzającym powietrze do komory) – to też dobrze, bo robiąc wdech z zatkanym sprzęgłem nie mamy wrażenia, że próbujemy wciągnąć piłeczkę tenisową przez słomkę, a tak właśnie się czułem w przypadku VapCap OG.

Opanowanie techniki użytkowania jest bardzo łatwe, jej doszlifowanie do idealnego poziomu może jednak chwilę zająć. Mówiąc jednak ogólnie, łatwość użytkowania VapCap M jest ogromna, to bardzo intuicyjny waporyzator. Za łatwość użytkowania VapCap M VAporizer oceniam na 90 punktów na 100 – jest jeszcze lepiej niż w przypadku modelu VapCap OG, szczególnie jeśli chodzi o łatwość brania udanych wdechów.

Vapor

Byłem w prawdziwym szoku kiedy miałem okazję po raz pierwszy przekonać się o mocy vaporu produkowanego przez klasycznego VapCap’a OG Vaporizer. VapCap M to jednak całkowicie inna bajka – para jest równie mocna, jest jednak znacznie lepiej schłodzona. Stal przejmuje ciepło lepiej od szkła i prawdopodobnie to właśnie dlatego para produkowana przez VapCap M ma zawsze idealną temperaturę, nawet jeśli całkowicie zatkamy sprzęgło.

IMG_7455
Element widoczny na środku to stalowy kondensator.

Moc pary zasługuje na osobny akapit – jest ona wręcz nieprawdopodobna! Jedno nabicie (grubo poniżej 0,1 g) potrafi sprawić, że mam dość na ładnych parę godzin. Vapor jest nieprawdopodobnie mocny, co jest zapewne zasługą względnie wysokiej temperatury waporyzacji. Żaden inny vaporizer przenośny (poza innymi VapCap’ami), nawet te w cenach powyżej 1000 zł, nie produkuje równie mocnej pary. Jedynym konkurentem na tym polu jest Sticky Brick Original, jest to jednak sprzęt znacznie większych rozmiarów.

Para produkowana przez VapCap M jest w mojej ocenie znacznie lepszej jakości niż w przypadku VapCap OG Vaporizer – mimo wielkiej mocy zawsze jest ona gładka, nigdy nie jest drapiąca po gardle ani niekomfortowo ciepła. Mimo to jest ona bardziej odczuwalna na płucach niż w przypadku większości waporyzatorów, co cieszyć będzie wszystkie osoby przesiadające się z palenia na waporyzację – osoby takie często narzekają, że podczas waporyzacji nie czują „tego czegoś” na płucach. VapCap M zdecydowanie daje „to coś” ;-)

IMG_7526
VapCap M Vaporizer pasuje do szlifu 10 mm!

Smak pary nie jest równie dobry jak w przypadku szklanego VapCap OG, ale wciąż jest bardzo w porządku. Jedynie kiedy jesteśmy już blisko pełnego wykorzystania ziół, smak robi się nieco gorszy. To jednak domena  wszystkich bez wyjątku waporyzatorów.

Jakość pary jest świetna, do tego jest ona niespotykanie mocna. Za vapor VapCap M Vaporizer oceniam więc na 88 punktów na 100.

Wydajność

Śmieszna sprawa z tą wydajnością VapCap M. Śmieszna, bo pod kątem wydajności VapCap M bije na głowę praktycznie wszystkie vaporizery elektroniczne. Ta niezwykła wydajność ma swoje kilka filarów: zdolność do bardzo skutecznej ekstrakcji (wydobycia substancji aktywnych z suszu), niewielkich rozmiarów komorę, brak konieczności wypełniania komory w całości oraz możliwość przerwania inhalacji w dowolnym momencie w zasadzie bez żadnych strat wydajności. Po kolei więc. 

Prawidłowo użytkowany VapCap M po inhalacji zwróci susz mocno ciemnobrązowy, nie zwęglony ani nadpalony, po prostu wykorzystany w maksymalnym stopniu. Efekt tego jest taki, że VapCap M Vaporizer wyciąga z suszu po prostu więcej substancji aktywnych niż inne waporyzatory. Nie bez znaczenia jest też rola temperatura waporyzacji – w VapCap M jest ona raczej wysoka, w okolicach 210-220 stopni Celsjusza. Takie temperatury sprzyjają skutecznej ekstrakcji. 

IMG_7453

Komora jest naprawdę bardzo mała. Prawidłowo nabijając VapCap M (czyli bez mocnego ubijania suszu) komora zmieści nieco poniżej 0,1 g. Taka ilość pozwala na 2-4 cykle po 2 wdechy, czyli zazwyczaj koło 6 wdechów. Co ciekawe, choć korzystając z innych vaporizerów (np. Arizer Air) jesteśmy w stanie uzyskać większą ilość wdechów, to w przypadku VapCap M te wdechy są po prostu mocniejsze. 

Choć VapCap M to vaporizer niemal w pełni kondukcyjny, nie wymaga on wypełnienia komory w całości.  Ba, jesteśmy w stanie nabić dowolną ilość – nawet ostatnie okruchy. VapCap M da sobie z nimi radę. To naprawdę fenomenalne i jeszcze bardziej poprawi to wydajność. Na marginesie dodam, że VapCap M doskonale radzi sobie również ze sprasowaną żywicą, co jest rzadkością jeśli chodzi o vaporizery do suszu. 

Ostatnim czynnikiem dodatnie wpływającym na wydajność VapCap M jest fakt, że jest to vaporizer on-demand. Spełnia on wszystkie kryteria – rozgrzewa się w kilka sekund i umożliwia wzięcie zaledwie kilku buszków i dokończenie inhalacji później. To zawsze fajna sprawa, w przypadku VapCap M zaś o tyle cenna, że pełne wykorzystanie zawartości komory może dla niektórych być zbyt mocnym doświadczeniem, szczególnie w ciągu dnia. 

Podsumowując, wydajność VapCap M jest naprawdę idealna. Za wydajność VapCap M oceniam na 95 punktów na 100 możliwych. Lepszy na tym polu jest jedynie OmniVap Titanium.

Dyskrecja

Z jednej strony opalanie czegoś zapalniczką żarową nie może wyglądać dyskretnie. Z drugiej strony, VapCap M nie jest szklany, więc nie przypomina fifki, jak miało to miejsce w przypadku VapCap OG Vaporizer.  Używając zaś zapalniczki żarowej z kilkoma dyszami (na zdjęciu poniżej) VapCap’a M jesteśmy w stanie ogrzać w mniej niż 5 sekund. Nie ogrzewamy go też w trakcie zaciągania się, co nieco pomaga zachować dyskrecję. Biorąc potem dyskretne buszki (M bez najmniejszego problemu ukrytemu w dłoni) jesteśmy w stanie nie zwracać na siebie uwagi.

IMG_7465
Zapalnika typu triple-jet (potrójny płomień żarowy) ogrzewa M w około 5 sekund.

Jeśli chodzi o zapach to jest go dość sporo – co jest w pełni zrozumiałe przy tak dużej produkcji pary. Nie ma natomiast porównania z tradycyjnym paleniem – VapCap M daje zapach typowy dla waporyzatora, żadnego zapachu dymu. Aromat ten w związku z tym bardzo szybko znika – w zamkniętym pomieszczeniu po kilku, kilkunastu minutach, natomiast na świeżym powietrzu praktycznie od razu.

Podsumowując, VapCap M jest zdecydowanie bardziej dyskretny od wersji Original. Za dyskrecję oceniam VapCap M Vaporizer na 80 punktów na 100 możliwych.

Czyszczenie

Czyszczenie jest bardzo mało skomplikowane. Należy rozebrać M na części i odmoczyć w ISO kondensator oraz zewnętrzną część obudowy. Nie należy odmaczać uszczelek znajdujących się na kondensatorze, komory grzewczej (również posiada ona uszczelki) ani stalowej nasadki. Wnętrze komory grzewczej czyścimy patyczkami kosmetycznymi nasączonymi w ISO, uważając aby ominąć uszczelki. Same uszczelki można z kolei wyczyścić ciepłą wodą z mydłem lub płynem do mycia naczyń.

Warto też podkreślić, że czyszczenie VapCap M Vaporizer nie jest konieczne często – gdy wykonałem je po 2 tygodniach używania M (codziennie używałem go kilka razy), wewnątrz nie było szczególnie dużo zabrudzeń.

Podsumowując, czyszczenie VapCap M jest bardzo łatwe i mało problematyczne, zajmuje maksymalnie kilka minut i nie jest konieczne przesadnie często. Za czyszczenie VapCap M Vaporizer dostaje więc 90 punktów na 100.

IMG_7447
VapCap M Vaporizer jest niezwykle mały.

Gwarancja

Mówiąc o gwarancji warto podkreślić, że w VapCap M Vaporizer praktycznie nie ma rzeczy, która mogłaby się zepsuć – nie ma jakichkolwiek komponentów elektrycznych czy elektronicznych, baterii, żadnych elementów ze szkła, które mogłyby się rozbić. Elementy ze stali są zaś niezwykle wytrzymałe, praktycznie niezniszczalne.

DynaVap nie informuje na temat gwarancji na VapCap M Vaporizer, natomiast w przypadku jakichkolwiek wad fabrycznych wszystkie VapCap’y są szybko i bezproblemowo wymieniane na nowe egzemplarze. DynaVap jest zresztą firmą o legendarnie doskonałej obsłudze klienta. Porównując model M do VapCap OG Vaporizer trzeba podkreślić, że znika podstawy problem, czyli ryzyko rozbicia sprzętu.

Nie wiadomo ile dokładnie wynosi gwarancja producenta. Wiadomo natomiast, że jeśli tylko coś złego będzie działo się z Twoim VapCap’em to bez problemu zostanie on wymieniony na nowy model. Mnie taka forma gwarancji przekonuje – szczególnie w połączeniu z faktem, że w VapCap M po prostu nie ma co się zepsuć. Za gwarancję oceniam VapCap M Vaporizer na 90 punktów na 100.

Ostateczny werdykt

Zdecydowanie VapCap M zdobył moje serce, jest bez porównania lepszy od i tak świetnego modelu Original (OG). Znika największy problem, czyli ryzyko przypadkowego rozbicia. To bardzo ważne, ponieważ użytkownicy ziół często znani są z upuszczania i rozbijania różnych rzeczy. VapCap M jest gotowy do pracy w kilka sekund (im lepszy nasz palnik, tym szybciej), pozwala też na przerwanie inhalacji i dokończenie jej później – zdecydowanie jest to więc vaporizer typu on-demand. Jakość pary jest świetna, jeszcze lepsza jest wydajność. Obsługa również jest banalna, czyszczenie zaś bezproblemowe. Czego chcieć więcej?

Podsumujmy więc VapCap M:

  • Pierwsze wrażenia – 85/100
  • Łatwość użytkowania – 90/100
  • Vapor – 88/100
  • Wydajność – 95/100
  • Dyskrecja – 80/100
  • Czyszczenie – 90/100
  • Gwarancja – 90/100

Ostateczny werdykt to 92 punkty na 100. VapCap M Vaporizer to najbardziej wydajny i oszczędny vaporizer spośród wszystkich modeli, jakie do tej pory testowałem. Pozwala on na ogromne oszczędności na ziołach. Para jest bardzo dobrej jakości i jest niezwykle mocna. Warto też podkreślić, że VapCap M Vaporizer zostawia w tyle większość znacznie droższych vaporizerów elektronicznych. To najtańszy dobrze działający vaporizer on-demand, który w dodatku zmieści się wszędzie dzięki swojemu niezwykle małemu rozmiarowi i nigdy nie wyładuje mu się bateria. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów waporyzacji i wypuszczania wielkich chmur!

Przejdź do strony gdzie prezentowany jest w pełni VapCap M Vaporizer .Jest to sklep przeze mnie polecany, w którym sam kupuję swoje waporyzatory.

 

Autor recenzji:

vapo3

VapoManiak, wielki fan waporyzacji, kolekcjoner i  niezależny recenzent vaporizerów. Masz pytanie? Napisz do mnie lub zostaw komentarz – odezwę się!

131 uwag do wpisu “VapCap M Vaporizer – recenzja

  1. Panoramx

    Fajna i szczegółowa recenzja. Dzięki!
    Mój sprzęt już dotarł w ub. tygodniu i czeka na pierwsze użycie.

    Jako ciekawostkę napiszę tylko, że przesyłka z oficjalnego sklepu trwała jakieś 2 tygodnie a w kopercie oprócz urządzenia i instrukcji dostałem także trzy sitka :-) Dobry deal z tym kwietniowym promo. W przyszłym roku też będę polował na nowości ;)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Gdybyś mieszkał w USA to dostałbyś jeszcze zapalniczkę z 4 dyszami, ale niestety nie dorzucają ich do zamówień międzynarodowych. Ale dodatkowe sitka to faktycznie super sprawa.

      Podziwiam siłę woli – ja zacząłem testy zaraz po wyjęciu z pudełka ;-)

      Polubienie

      1. Panoramx

        A to dziady.. :-)

        Przetestowałem sobie w końcu na białym tytoniu. Zauważyłem jedną niepokojącą rzecz – cap zsuwa mi się z cybucha. W przypadku wersji Oryginal takie coś nie występuje. A jak u Ciebie? Luźno tam, czy ciasno? ;-)

        Polubienie

        1. Nie, u mnie taki problem nie występuje. A to bardziej kwestia nasadki czy samego VapCapa? Próbowałeś zamienić nasadkę z tą od wersji Original? Powinny być identycznego rozmiaru.

          Polubienie

        2. PanOramx

          To kwestia capa. Wziąłem z oryginala i jest lepiej. Korespondowałem z nimi na ten temat. Zalecili lekko nagiąć capa. Na początku nie dawało to efektów ale dziś delikatnie (niezauważalnie) zagiąłem ten „dynks” wystający i jest lepiej. Nadal M czeka na jakiś sensowny wkład.. :/

          Polubienie

    1. Fokus

      Cześć :)
      Ja podczas grzania mam szybki dwuklik niemal zlewający się jeden dźwięk, ten pierwszy nieco cichszy, a gdy stygnie to mam podobny dwuklik z tym, że w odstępie co najmniej 1, nawet 2
      sekund – różnie. Ale wydaje mi się to nieistotne, najwyżej trzeba bardziej nadstawiać uszu :-)), to chyba zależy od modelu.
      Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz: jak wyciągnąć kondensator?
      Jest piękny, genialna konstrukcja, a już sposób nabicia (poprzez wciągnięcie materiału) zwala po prostu z nóg, podobnie jak i jego moc. Już go lubię :)

      Polubione przez 1 osoba

      1. Jeśli kliknięcia niemal zlewają się w jedno to znaczy, że używasz mocnego palnika. To dobrze, ale pamiętaj żeby przestać ogrzewać tuż po drugim kliknięciu. Z kolei kiedy się schładza zaleca się odczekać parę sekund po drugim kliknięciu zanim ponownie zacznie się ogrzewać nasadkę.

        DynaVap radzi najpierw wyciągnąć tę cześć z komorą grzewczą a następnie wypchnąć od środka kondensator drugą stroną nasadki. Polecam zresztą kanał DynaVap w YouTube, bardzo szczegółowo wszystko pokazują i tłumaczą.

        Polubienie

        1. g2017

          Cześć U mnie też ten dźwięk coś się zlewa w jeden klik. Przez to mogłem przegrzać za pierwszym razem, bo slyszałem tylko jeden klik i drugiej już nie było, bo wcześniej jednak przestałem grzać, bo już ziłoła zaczęły się palić. Po kilku próbach jakoś jestem w stanie uzyskać jednak ten klik jeden po drugim ale i tak odstęp między nimi jest bardzo mały, mniej niż sekunda. Mam nadzieję, że nie przegrzałem nasadki. Wydawało mi się, ze w sklepie vapefully były w sprzedaży osobno, chociaż teraz nie widzę ;/

          Polubienie

        2. Kliknięcia są często bardzo blisko siebie, niemal się zlewają. Więc jeśli po pierwszym kliknięciu dalej ogrzewasz przez sekundę i drugiego kliknięcia nie ma to znaczy, że już było i musisz przestać ogrzewać bo przegrzejesz nasadkę. Sprawdź na sucho, bez materiału w komorze – jeśli nasadka klika normalnie to znaczy, że działa prawidłowo. Jak coś da się dokupić zapasowego Capa, jeśli w tej chwili ich nie mają w VapeFully to pewnie po prostu czekają na dostawę i będą mieli za kilka dni. W razie pytań – pisz śmiało :-)

          Pozdrawiam serdecznie,
          VM

          Polubienie

    2. Tak, nasadka każdego VapCapa klika dwa razy przy osiągnięciu temperatury i dwa razy kiedy temperatura spadnie. Czasami jedno z kliknięć jest bardzo ciche. Więc wszystko się zgadza, nic się nie martw ;-)

      Polubienie

  2. sarumanisthari

    Czy da się ją w jakiś sposób tzn nasadkę „zepsuć” tzn np przegrzać,że straci swoje właściwości? Gdy widzę jak mój kumpel podgrzewa ją prawie do czerwoności i spala środek do popiołu (twierdzi,że to najlepiej mu podchodzi) to,aż mam stracha,że mi uszkodzi vapcapa. I jeszcze jedno,czy gdybym nie daj boże nasadkę gdzieś zgubil,można ją dokupić?

    Polubione przez 1 osoba

    1. PanOramx

      Wiesz co… lepiej nie dawaj do zabawy kumplowi.
      1. Producent zaleca, żeby nie grzać dłużej, niż do kliknięcia, bo cap może stracić swoje właściwości (odkształcić się albo zacząć klikać w niewłaściwym momencie).
      2. Przy przegrzewaniu traci sens używanie tego sprzętu. Waporyzacja polega na podgrzaniu ziół i odparowaniu. Przepalanie oznacza, że susz się spala. Lepiej w takiej sytuacji nabić lufę albo palić z bongo.
      3. CAP można kupić na stronie producenta. W tym momencie nie widzę ale pamiętam, że był. Nie wiem tylko czy to się opłaci – chyba taniej wyjdzie zamówić „oryginala” z polskiego sklepu.

      Polubione przez 1 osoba

    2. PanOramx ma rację – nie wolno przegrzewać nasadki bo możesz zepsuć mechanizm klikający – producent ostrzega przed tym na stronie w instrukcji obsługi. Podstawowa zasada – respect the click! Czyli grzejesz tylko do drugiego kliknięcia i nie ogrzewasz ponownie przed kliknięciem oznaczającym ochłodzenie się nasadki. Więc zdecydowanie nie pozwalaj koledze tak robić bo uszkodzi Ci VapCap’a.

      Tak, nasadkę da się dokupić, ale to drogi element VapCapa – u producenta kosztuje 20$. Będzie też w Polsce, podobno niedługo :-) A jest to drogi element bo bardzo zaawansowany technologicznie – w środku są dwa dyski, które klikają w określonych temperaturach i są w tym bardzo precyzyjne. Przegrzewając możesz ten mechanizm uszkodzić.

      Polubienie

    1. Dobrze, ale kompletnie inaczej. Tytanowa komora dużo szybciej stygnie i ma żłobienia, w ogóle nie używasz też sprzęgła bo zamiast tego po prostu przekręcasz ustnik żeby regulować gęstość pary. Zresztą, niedługo podzielę się swoimi pierwszymi wrażeniami na blogu ;-)

      Polubienie

      1. PanOramx

        Brzmi kusząco ale za ten hajs (mając oryginal i M) chyba spróbowałbym coś innego :-)

        BTW. Wracając do M – czy nie uważasz, że komora w M gorzej się nagrzewa, niż w oryginalnym? Przy białym tytoniu miałem takie wrażenie, że mimo kliknięcia wsad jest niedogrzany..

        Polubienie

        1. Nie potwierdzałem tej informacji nigdzie, więc to moja prywatna opinia, ale moim zdaniem w M nagrzewa się do trochę niższej temperatury niż Original. Natomiast nie uważam, że to gorzej – w Original zdarzyło mi się przypalić materiał, w M – nigdy.

          Polubienie

  3. Peter

    Mam pewien problem po użyciu vap capa. Manowicie chwile po użyciu odczuwam delikatne duszenie/przytaknie w płucach, co jeszcze nie jest takie męczące. Kilka minut po użyciu zaczyna mnie „drapać” gardło co prowadzi do chrząkania a następnie pokasływania. Czy to normalne?

    Polubienie

    1. Tak, znam to. To kwestia temperatury, w moim przypadku dzieje się tak, kiedy w trakcie zaciągania się całkowicie zatykam „sprzęgło” (wtedy para jest najbardziej gęsta i ciepła) i kiedy nie jestem odpowiednio nawodniony przed inhalacją. Rozwiązanie tego problemu jest następujące: nie zatykaj „sprzęgła” całkowicie, wpuszczaj przez nie trochę dodatkowego powietrza kiedy się zaciągasz, co obniży temperaturę pary. Przede wszystkim jednak: pij dużo wody mineralnej. Zarówno przed inhalacją, jak i w jej trakcie. Im bardziej jesteś odwodniony tym łatwiej o sytuację, o której piszesz. Pozdrawiam serdecznie!

      Polubienie

    1. Tak, bardzo duże! Im dalej od czubka go podgrzewasz, tym wyższa będzie temperatura w chwili kliknięcia. Ja zwykle ogrzewam na wysokości litery N w napisie DynaVap na nasadce. Pamiętaj też żeby obracać VapCapa o pełne 360 stopni w trakcie ogrzewania. Ogrzewając bliżej czubka (np. w połowie) możesz osiągnąć niższą temperaturę w momencie kliknięcia. Nigdy natomiast nie ogrzewaj samego czubka gdyż można w ten sposób uszkodzić nasadkę, podobnie jak ogrzewając ją po drugim kliknięciu. Każdy ma swoją idealną technikę, czasami jej wypracowanie zajmuje kilka prób. Dużą rolę odgrywa „sprzęgło” i to ile powietrza przez nie wpuścisz.

      Polubienie

  4. buzol

    Potwierdzam recenzje, po przejściu z bonga na VapCap M efekty są niemal identyczne z tą różnicą że efekty po VapCap M są nieco żywsze, użycie jest bardzo proste jedyny minus to czas użycia mieszczący się w normie ale dłuższy od bonga ale za to jest na pewno zdrowsze, mniej śmierdzące i ekologiczne nie zużywa wody ;-)

    Polubione przez 1 osoba

  5. Panoramx

    Po kilku testach M-ki nie widzę szczególnej różnicy względem wersji oryginalnej. Trudno mi sobie odpowiedzieć na pytanie po co właściwie wydałem kasę. Chyba tylko z ciekawości.

    Polubienie

    1. Różnic pomiędzy VapCap Original i VapCap M jest sporo:
      – M jest znacznie trwalszy (nie rozbije się);
      – M daje znacznie mniejszy opór przy wdechu przy całkowicie zasłoniętym sprzęgle;
      – para jest znacznie lepiej schłodzona w przypadku M;
      – w Original znacznie łatwiej przypalić materiał, w M jest niemal niewykonalne jeśli ogrzewasz go prawidłowo.

      Moim zdaniem M to o wiele lepszy sprzęt niż Original, ale oczywiście każdy ma prawo do odmiennej opinii ;-)

      Polubienie

  6. VapDaw

    Witam
    Jak tylko przeczytałem ta recenzję to na drugi dzień zakupiłem vapcapa m. Mój stacjonarny qextreme poszedł do kartonu :-) Kupiłem kiedyś titan 2 i do kolan nie dorasta vapcapowi, a ekonomia tego urządzenia mnie rozwaliła.
    Też wam nasadka zmieniła kolor?
    Na dworze trochę długo trwa nagrzewanie nawet palnikiem.
    Znalazł ktoś do kupienia tą zapalniczkę z 4 palnikami?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Cieszę się, że M dobrze Ci służy, to świetny sprzęt!

      Odnośnie Twoich pytań: tak, nasadka zmienia kolor od kontaktu z płomieniem palnika, to w pełni normalne i nie wpływa to w żaden sposób na działanie VapCapa.
      W teorii nagrzewanie na zewnątrz powinno trwać tyle samo, może jest to kwestia wiatru? Zapalniczki z 4 palnikami nie widziałem w Polsce, kupiłem za to taką z 3. Fakt, nagrzewa o wiele szybciej, ale daje znacznie mniejszą kontrolę nad tym, w którym miejscu ogrzewasz nasadkę – pod tym kątem najlepiej sprawdza się zapalniczka z 1 palnikiem. A czytałeś mój test zapalniczek i palników? Jak coś znajdziesz go tutaj: https://vapomaniak.pl/akcesoria/test-zapalniczek-zarowych-i-palnikow/

      Polubienie

      1. VapDaw

        Tak, czytałem. Bardzo pomocny. Zakupiłem palnik i małą zapalniczkę dwu palnikową z vapefully. Całkiem dobra, ale szybko gaz zużywa i jeden palnik zaczyna szwankować.
        W jakiej odległości podgrzewasz vapcapa?

        Polubione przez 1 osoba

        1. Wszystko co ma więcej niż jeden palnik dość szybko zużywa gaz, niestety tak już jest. Natomiast szwankujący palnik to na 99% kwestia zbyt małej ilości gazu w zasobniku. O ogrzewaniu nasadki VapCapa też zrobiłem osobny tekst, nie wiem czy jego też widziałeś: https://vapomaniak.pl/2017/06/26/jak-ogrzewac-vapcapa/ W każdym razie od końca płomienia (tego jaśniejszego, zewnetrznego) do czubka nasadki powinno być nie mniej niż 1-1,5 cm. Pozdrawiam :-)

          Polubienie

  7. Mexicano

    VapCap M przetestowany. Potwierdzam tą opisywaną wydajność, ta para uderza mocniej niż z elektronicznych.

    Mnie jednak mocno zniechęca opór jaki stawia przy braniu bucha. Nie mogę się mocno i dobrze zaciągnąć, wypełnić płuca. Próbowałem nie dosuwac Cap’a do końca, pomaga w przeplywie powietrza, jednak buchy są mniej nasycone.
    Trochę pomaga też odtykanie sprzęgła, ale wtedy większość powietrza omija komorę z ziołami. Będę próbował jeszcze jakoś delikatnie przyslonic sprzęgiełko, tak żeby więcej powietrza przechodziło przez zioła.

    VapCap M przyda mi się napewno jako waporyzer przenośny, można go wyciągnąć z kieszeni w dowolnym miejscu, grunt zeby zapalniczka była nabita. W domu jednak pozostanę przy plenty i volcano.

    Mx

    Polubienie

    1. Jeśli chodzi o opór przy wdechu to jeśli będziesz cały czas trzymać zatkane sprzęgło to faktycznie będzie on spory. Natomiast to wszystko kwestia wprawy i zatykanie sprzęgła przez cały czas nie jest konieczne. Ja osobiście zatykam je tylko na krótką chwilę żeby zakumulować trochę ciepła, potem zostawiam odkryte. A widziałem też spore chmury z M w ogóle bez dotykania sprzęgła. Musisz znaleźć swój tzw. sweet spot, czyli optymalną technikę.

      Polubienie

  8. Mexicano

    Jest znacznie lepiej jak uprzednio mocno przesuszylem zioła i roztarlem w drobnym młynku. Lepiej też sie sprawdza dwupalnikowa zapalniczka, plomien jest nadal dosyc waski.

    Polubienie

    1. Spróbuj też luźniej wsypać zioła do komory, bez żadnego ubijania. To właśnie najbardziej niesamowita cecha M – że można wsypać naprawdę parę okruchów i wciąż wyciągnąć z tego parę solidnych buchów ;-) Miłego klikania! ;-)

      Polubienie

  9. Mexicano

    Prawda jest taka, że już trzeci wieczór siedzę jednak nad VapCap M:) Jest zdecydowanie bardziej wydajny niż Volcano i zauważalnie niż Plenty (Volcano na najniższej temp. służy mi teraz tylko do przesuszenia ziół przed zmieleniem;)
    Nastepnie mielę na piasek i zaciągam do komory bez zatykania sprzęgła, żeby sie za mocno nie ubijało.
    Przesuszenie ziół przed mieleniem sprawia, że sprzęgła mogę używać bardzo delikatnie i tylko na początku bucha. Para wydobywająca się z komory jest wtedy bardzo intensywna i podobnie jak w Vapbong, musi być dodatkowo rozcieńczana powietrzem z zewnatrz, ze sprzęgła, przed dojsciem do płuc. Być może właśnie to bardzo mocne ale krotkie/chwilowe podgrzanie ziół w komorze, stanowi o wyjatkowej wydajności obydwu sprzętów. (Vapbong jest jednak trudny w użyciu, ma jeszcze mniejsza komorę niż VC, żadnego oznaczenia temperatury i się tłucze).

    Dzięki Ci VapoManiaku, za Twe chojne recenzje ;-)

    Mx

    Polubione przez 1 osoba

    1. U mnie po zakupie VapCap M reszta sprzętów zaczęła na pewien czas zbierać kurz ;-) Natomiast jakkolwiek M jest świetny sam w sobie, tak w pełni rozwija on skrzydła dopiero kiedy połączysz go z fajką wodną – umożliwia to wypuszczanie naprawdę monstrualnych chmur ;-) Co do mielenia – im drobniej tym większe chmury, natomiast jeśli mielisz na piasek to dobrze jest na samo dno komory dać cienką warstwę średnio zmielonego suszu – zapobiega to przenikaniu przez sitko na dnie komory tego, co zostało zmielone na piasek. Generalnie rzecz biorąc waporyzatory butanowe pozwalają na osiągniecie znacznie mocniejszych efektów niż w przypadku modeli elektronicznych. Cieszę się bardzo, że M spisuje się dobrze! Pozdrawiam serdecznie!

      Polubienie

  10. Mexicano

    Tak, przy drobnym gridzie odrobina ziół przelatuje przez to sitko i ląduje na języku, ale tylko na początku zaciągania, po chwili samo się uszczelnia. Sitko chyba jednak celowo jest dosyć grube, gęste bardziej się „przytyka”.
    Przyznam, ze bardzo przyjemnie doskonali mi się samą technikę ogrzewania. Ogrzewam zawsze na poziomie litery N, ale gdy ogrzewam przy brzegu litery N blizej czubka vapa, klikniecia następują dosyć szybko po sobie, temp. w komorze jest niższa i w ten sposób mogę złapać nawet 6-7 buchów. Za to jeśli ogrzewam przy brzegu litery N tym blizej środka VapCapa, czas miedzy kliknieciami jest dłuższy, a temp. znacznie wyższa, zawartość komory wystarcza na 2, max 3 buchy i można sie przy tym juz trochę przypocić, niczym przy znacznie droższych vapach ustawianych na max. Efekty są jednak wtedy odrobinę mniej komfortowe(jakby trochę boli głowa, jak ktos w ogole nie pali to odczuje), a przy nabijaniu kolejnej komory zaraz po poprzedniej można trochę przypalić.
    Właściwie to dziwię się, że spece z DynaVap nie oznaczyli jakoś dodatkowo miejsc, w których zalecają trzymać plomien.
    Jutro dokupie sobie nieduża fajkę wodną. Uzywasz fajki z wodą czy pustej? Użycie bez wody też ma sens, widać gęstość pary, a zarazem sie ona dodatkowo miesza i ochładza. Poza tym woda przechwytuje też czesc pozytywnych substancji aktywnych.
    Plus z „bulbania” za to jest taki, że przy każdym „bulbul” powietrze w komorze sie odrobine cofa/przyspiesza/cofa/przyspiesza… co zdaje się dodatkowo nasycac powietrze.
    Zobaczymy Panie Kapitanie ;)
    Mx

    Polubienie

    1. Tak, nauka ogrzewania VapCapa to ważny element i fajna zabawa, to cieszy jak widzi się poprawę efektów. Drugi czynnik wpływający na sukces bucha to tempo zaciągania się – widziałem osoby, które nie dotykając sprzęgła wcale i robiąc mocny i długi wdech były w stanie wypuścić gęstą chmurę. Jednym słowem – możliwych technik inhalacji jest bardzo dużo i zapewne dlatego DynaVap nie sugeruje nikomu jednego konkretnego sposobu użytkowania swojego sprzętu.

      Kupując fajkę wodną do VapCapa musisz kupić taką, w której demontuje się sam cybuch, natomiast rurka doprowadzająca parę pod wodę jest zamontowana na stałe – w przeciwnym wypadku po wyjęciu cybucha wraz z tą rurką i zastąpieniu ich VapCapem z adapterem para nie będzie filtrowana przez wodę tylko przeleci nad nią.

      Ja w sumie zawsze używam z wodą – nie obserwuję spadku mocy, jedynie smak pary jest mniej intensywny. Para jest za to bardziej gęsta, lepiej nawilżona i schłodzona, dzięki czemu można brać wielokrotnie większe buchy. Zdecydowanie polecam z ciepłą wodą – wtedy najmniej pary kondensuje się wewnątrz fajki i para jest optymalnie nawilżona. Natomiast na sucho też masz przynajmniej kilka korzyści – para będzie chłodniejsza i bardziej gęsta jeśli zakumuluje się wewnątrz fajki. A jakiego adaptera planujesz używać?

      Polubienie

  11. Mexicano

    Masz rację, fajka wodna sprawia, ze para jest znacznie bardziej gładka, czuć ją na płucach ale nie na gardle. Mogę zużyć kilka nabic po kolei, a i tak mnie nie drapie w gardło. Bez fajki juz po 3 nabiciach musiałem odczekac jakis czas.
    Poza tym przez szeroki ustnik fajki ciagnie się jakby lżej. Wreszcie mogę wypełnić płuca tak jak lubię. Do tego para z VapCap jest trochę inna niż z vapków elektrycznych. Chyba dzięki temu chwilowemu podgrzaniu do wzglednie wysokiej temperatury, która jednak bardzo szybko opada i nie przypala ziół.
    Generalnie zdecydowanie bardziej pasuje mi para z VC+fajka wodna, niż z Volcano. Efekt po VC najbardziej ze wszystkich moich dotychczasowych vapków przypomina mi efekty normalnego palenia.
    Fajke wodną kupiłem w pierwszym lepszym sklepie z fajkami, ale wybrałem taką z gumką w otworze na cybuch. Ta gumka ma akurat 10mm otwór. Do tego kupilem dodatkową taką samą gumkę, ktorą trochę przyciąłem i wcisnąłem/umiescilem w cybuchu. Jest szczelnie ale na dłuższą metę to jednak prowizorka, na dniach zamówię szklaną przejściówkę z otworem 10mm.
    Na yt widziałem też ze gość używał tego czarnego silkonowego ustnika jako przejściówki/adaptera do bonga, nie temu jednak chyba miał pierwotnie służyć ten element i zastanawiam sie czy w ogóle warto brac kolejna przesylke glownie z jego powodu.
    Tymczasem wracam do ulepszania techniki klikania ;-)

    Polubienie

    1. Tak, tzw. fat mouthpiece, czyli czarny grubszy ustnik, po założeniu na M sprawia, że pasuje on do szlifu 14 mm typu żeńskiego. Więc jak najbardziej da się to zrobić w ten sposób. W przypadku każdego vapo filtracja wodna jest świetna, natomiast w przypadku VapCapa szczególnie – zaciągając się po prostu z ustnika VC nie będziemy w stanie przyjąć wszystkiego, co z tego sprzętu da się wycisnąć. A do fajki szczególnie polecam ciepłą wodę :-)

      Polubienie

  12. Mexicano

    Do tej pory spotykałem się z nastawieniem na lód w fajce. Ale tak nawet na zdrowy rozum, to na zimnym wszystko się bardziej skrapla i osadza. Zimna woda też mniej nawilża powietrze niz ciepła.
    Dzisiaj jednak jeszcze bardziej zaskoczyła mnie dwupalnikowa zapalniczka(poprzednią zepsułem zanim kupiłem fajkę wodną). Dwupalnikowa jak dla mnie daje znacznie lepsze efekty niż z jednym palnikiem. Ciekaw jestem czy i na ile 3-4palnikowa jest jeszcze lepsza, bo nie da się już grzać tak wąsko jak 1-2palnikową.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dwupalnikowej akurat nigdy nie używałem, natomiast mając porównanie pomiędzy jednym palnikiem a trzema zdecydowanie wolę jeden. Ważne też żeby bardzo szybko obracać VapCapa w trakcie ogrzewania – tylko wtedy ogrzeje się równomiernie.

      Tak, dokładnie – ciepła woda = mniej kondensacji i lepsze nawilżenie, o wiele gładsze buchy wtedy wchodzą :-)

      Polubienie

    1. Hej, a jakiej zapalniczki używasz? Przy korzystaniu ze zwykłej zbiera się sadza (odradzam zwykłe zapalniczki), od żarowych z kolei nasadka VapCapa się odbarwia, co jest całkowicie naturalne. Nie wolno za to czyścić nasadki izopropanolem – producent zdecydowanie to odradza, najlepiej jedynie na sucho. Jednym słowem – nie ma czym się martwić jeśli chodzi nasadkę, to normalne że się odbarwia. W razie pytań – pisz śmiało ;-)

      Polubienie

  13. vonVapski

    Tylko żarowych używam. Dokładniej palnika nr 1 z Twojego poradnika. Dziś zamówiłem inny bo ten już co chwilę gaśnie i ogrzanie capa to nie lada wyzwanie. Próbowałem czyścić dopiero po tym jak się pojawiło, Najdziwniejsze, że najwięcej osadu jest na czubku capa, a nie podgrzewam tak wysoko. Sama nasadka na szczęście nie jest droga i będzie trzeba kiedyś zakupić chociażby ze względów estetycznych.

    Polubienie

    1. A dasz radę podesłać mi na maila zdjęcie nasadki? vapomaniak@gmail.com
      Natomiast póki klika jak należy to nie ma czym się martwić, choć zdjęcie i tak chętnie zobaczę z ciekawości. Palnik – brzmi na zapowietrzenie, uzupełniałeś go już gazem? Jeśli tak – to pewnie zapowietrzenie (mogę podpowiedzieć, jak ten problem rozwiązać), jeśli nie – za mało gazu. Daj znać :-)

      Polubienie

  14. vonVapski

    Ok, podeślę do piątku zdjęcie. Z tym zapowietrzeniem może coś być bo mimo ustawionej max mocy płomień jest mniejszy niż powinien więc podpowiadaj vapomajstrze :)

    Polubienie

    1. Więc tak: żeby odpowietrzyć palnik musisz obrócić go do góry nogami i czubiek wkładu z długopisu wcisnąć dyszę, przez którą normalnie wpuszczasz gaz. I trzymasz wciśnięte tak długo, aż przestanie być słychać syk uciekającego gazu. Dobra rada: rękę, w której będziesz trzymać wkład od długopisu trzeba ubrać w rękawicę kuchenną, inaczej możesz sobie odmrozić palce butanem, a to raczej nic przyjemnego ;-) Oczywiście odpowietrzanie najlepiej jest zrobić, kiedy zasobnik z gazem jest możliwie jak najbardziej pusty. Daj znać czy pomogoło :-)

      Polubienie

  15. Dracoh

    Primo – wielkie dzięki za te recenzje, wiele pomogła. Pod jej wpływem zakupiłem Vapo Cap M mniej więcej miesiąc temu. Jestem super zadowolony, zwłaszcza że to mój pierwszy vaporizer. Generalnie u mnie efekty jednak słabsze niż np. po bongo ale ogólnie sprzęt super.
    Zabieram się na dniach pierwszy raz do czyszczenia i trochę się boję, że coś popsuje. Uszczelki trzeba i można zdjąć z kondensatora przed odmoczeniem tak? Nasadki nie czyścić w ogóle, a komorę grzewczą tylko wnętrze? Nie masz przypadkiem jakiegoś filmiku z instrukcją? NA YT nic dobrego nie znalazłem… Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Hej, jeśli chodzi o czyszczenie to faktycznie należy zdjąć wszystkie uszczelki (z komory oraz z kondensatora) przed wrzuceniem komory, obudowy i kondensatora do alkoholu. Po odmoczeniu dobrze jest wszystkie te elementy kilkukrotnie przepłukać wrzątkiem. Nasadkę należy czyścić jedynie na sucho, patyczkiem kosmetycznym.

      Co do efektów – to w dużej mierze kwestia techniki, moim zdaniem efekty potrafią być znacznie mocniejsze niż w przypadku palenia. Natomiast podczas palenia przyswajamy masę toksyn, których działanie często jest mylone z właściwym działaniem ziół. Dlatego choć po waporyzacji doznania mogą być mocniejsze to ogólnie czujesz się lżej. Pozdrawiam serdecznie!

      Polubienie

  16. Mexicano

    Zastanawiam sie jak zastapic te dwie krawedziasto-kwadratowate gumki, te na tej najcienszej rurce/kondensatorze wewnątrz VC. Z jedną dało się jeszcze używać, ale przy ostatnim czyszczeniu(tuż po testach VC zreszta;) posiałem tą drugą.
    W jedynym znanym mi polskim sklepie, który sprzedaje VC, jest przewlekły problem z czesciami zamiennymi(oddzielna sprawa ze gdy w końcu stwierdzili ze wyslali to czekam już 2tyg.)
    Na razie spróbuję zastąpić je bawelnianym wacikiem, ew. folią aluminiową, ale wierze ze są znacznie lepsze rozwiązania… ;)

    Polubienie

    1. Nigdy nie mierzyłem ze stoperem, ale tak na oko po minucie dasz radę a po dwóch już całkiem na luzie. Ja zazwyczaj ściągam nasadkę przy pomocy magnesu jak jest jeszcze gorąca, natomiast nawet jak jest gorąca to bez problemu ściągniesz ją od razu trzymając przez chusteczkę higieniczną. Więc magnes ułatwia życie ale absolutnie nie jest niezbędny. Pozdro :-)

      Polubienie

      1. Dns

        Dzięki tobie zamówiłem Vapcap M producent powinien dawać ci jakieś profity za reklamę ;). Obecnie posiadam Flowermate 5 i jestem zadowolony wcześniej mialem titana 2 ale to dziadostwo jakich mało. Fajna strona, jeszcze z 2 lata temu bylo mało informacji o waporyzator ach na PL str. Pozdro

        Polubienie

        1. Hehe, producent i tak ledwo nadąża z produkcją, VapCap’y schodzą im jak ciepłe bułeczki i w dużej mierze reklamują się same bo są po prostu dobre. I działają świetnie jeśli tylko poświęcisz trochę czasu na naukę ogrzewania i opanowanie techniki zaciągania się. Jak już to opanujesz to jest bajka.

          Flowermate to spoko sprzęcik, szczególnie na pierwsze vapo, natomiast VapCap o wiele bardziej oszczędny i trwały. Titana 2 chyba nie trzeba komentować bo wszystko jasne ;-)

          Tak, właśnie przez to, że nie było takiej strony to wpadłem na pomysł jej założenia i pyknęło bardzo fajnie :-)

          Jak będziesz miał jakiekolwiek pytania do VapCap’a – pisz śmiało tutaj albo przez zakładkę kontakt. Pozdrawiam serdecznie!

          Polubienie

      1. Ja zazwyczaj chwytałem też od razu po drugim kliknięciu ale przez coś, np. przez chusteczkę. Kwestia indywidualna :-) A potem zacząłem używać już tylko magnesu od DynaStash, co jest wygodne do chłodzenia nasadki.

        Polubienie

  17. DrJoint

    Dostalem wczoraj Emke i mam troche problem… odnosnie palenia; testowalem na swieczce poki co dzis bd mial zapalniczke zarową moze bd lepiej ale wracajac do tematu . Rozgrzewam vacapa sa dwa klikniecia i biore bucha z calych sil czy to z sprzeglem czy bez i chmura jaka powstaje jest mizerna… praktycznie jej nie ma. Cybuch jest zapchany i po spaleniu jest brazowy no ale nie działa to tak jak byc powinno.Przy zaciaganiu przy zatkanym sprzeglem czuje jak by vacap byl zatkany, zero chmury natomiast bez sprzegla slychac świst i to wszytsko :( temat wkladalem w calosci jak i zmielony i nic :(

    Polubienie

    1. Hej, widzę 2 potencjalne źródła problemu:
      1) problemem może być zbyt mocne ubicie materiału roślinnego w komorze – to nie fifka, w której materiał jest zazwyczaj mocno ubity, w VapCap’ie powinien on wypełniać całą komorę ale powinien być raczej luźno wsypany niż ubity, ewentualnie bardzo delikatnie ubity, tak aby miał trochę luzu. W każdym razie jeszcze zanim zaczniesz go ogrzewać po napełnieniu komory sprawdź, czy kiedy zatkasz sprzęgło i będziesz się zaciągać to czy będzie przepływ powietrza. Powinien być pewien opór przy wdechu ale powietrze powinno normalnie przepływać. Jeśli nie – to znaczy, że za mocno ubiłeś zawartość komory. W moim odczuciu najlepszą techniką zaciągania się jest zatkanie sprzęgła na pierwsze 1-2 sekundy wdechu i potem kontynuowanie wdechu wpuszczając pod palcem nieco dodatkowego powietrza. Robię długie wdechy – od kliknięcia do kliknięcia.

      2) Inna sprawa – nasadka VapCap’a klika kiedy 2 dyski znajdujące sie w czubku nasadki osiągną określoną temperaturę. Ale ogólna temperatura nasadki będzie w momencie kliknięcia różna w zależności od tego, w którym miejscu i w jaki sposób będzie ogrzewana nasadka. Im dalej od czubka będziesz ogrzewać nasadkę tym wyższa będzie temperatura nasadki w momencie kliknięcia. Świeczka w żadnym wypadku nie da Ci precyzyjnej kontroli nad tym, w którym miejscu ogrzewasz nasadkę. Do precyzyjnego ogrzewania potrzebna jest zapalniczka żarowa, najlepiej z jednym płomieniem. W odróżnieniu od świeczki czy zwykłej zapalniczki, zapalniczka żarowa nie będzie też zostawiać sadzy na nasadce. Musisz też trzymać VapCap’a stabilnie i szybko nim kręcić aby ogrzać go równomiernie. Pokazuję zresztą jak to zrobić na filmie o VapCap’ach.

      Podsumowując: podejrzewam, że źródło Twojego problemu leży w zbyt mocnym ubiciu suszu i jego zbyt słabym ogrzaniu z racji na technikę ogrzewania. Lżejsze ubicie, równomierne ogrzanie nasadki zapalniczką żarową w odpowiednim miejscu i długie powolne wdechy powinny pomóc.

      W razie pytań – pisz śmiało :-)

      Pozdrawiam!

      Polubienie

    2. Zapomniałem do tego dorzucić jeszcze jedną radę – w VapCap M najlepiej działa i najwięcej pary daje materiał wysuszony na pieprz. Dużo możesz się dowiedzieć z komentarzy powyżej, m.in. @Mexicano fajnie opisuje cały proces użytkowania. Trzeba włożyć chwilę żeby to załapać a potem jest już bajka. Kolejny level to połączenie VapCapa z filtrem wodnym :-)

      Polubienie

  18. DrJoint

    dziekuje za szybką odpowiedz :) za moment bede probował palnikiem zarowym :) ale mam jeszcze jedno pytanie, Mexicano wspominal o przesuszeniu zioł.. jak szybko i sprawnie to zrobic ?

    Polubienie

    1. Najprościej w ten sposób, że po zmieleniu rozkładasz je na kartce papieru na płasko i zostawiasz na godzinkę. Można taką kartkę położyć w jakimś ciepłym miejscu aby przyspieszyć ten proces. Ale nie bezpośrednio na grzejniku tylko np. na taborecie w jakiejś odległości do niego. Wilgotność ma o tyle znaczenie, że suche zioła intensywniej parują. Bardziej wilgotne dadzą na początku mniej widocznej pary.

      Polubienie

  19. DrJoint

    Palnik zarowy pomogł i juz lepiej to wyglada :D musze kontrolowac ilosc w cybuchu bo zbyt duzo materialu blokuje zaciaganie( optymalnie wystarcza mi na jeden duzy buch) przy nieco zluzowanej nasadce.(przy nalozonej nasadce do konca i przy zatkaniu sprzegla nawet z niewielka iloscia materialu przeplyw powietrza jest niemozliwy.) Ogolnie dziekuje za pomoc:) To moj pierwszy sprzet tego typu ale musze sprobowac z bongo:D mam nadzieje ze sie uda stworzyc peikna mgłe :)

    Polubienie

    1. Panoramx

      Tez testowałem z normalnym płomieniem i nie warto. Tylko palnik. Potrenuj a będzie coraz lepiej – w końcu znajdziesz technikę dla siebie. Popatrz na recenzje na YT jakie ludzie chmury z tego puszczają :)
      Najfajniej jednak połączyć z filtrem wodnym/bongo. Ale to kolejny krok :)

      BTW. @ Vapomaniak – wczoraj mój og zamienił się w szklany pył. Wypadł na parkingu, czego nie zauważyłem. W domu zorientowałem się, ze go nie mam. Dziś znalazłem w błocie ustnik i zgniecionego capa. Może idą się go uratować. A z okazji BF zamówiłem m.in. dwie wewnętrzne szklane rurki :(
      Dobrze służył. Lubiłem w nim tytoń waporyzować. Szkoda, ze już go nie produkują.

      Polubienie

      1. Dzięki za ten komentarz, Panoramx!

        Co do VapCap OG – szkoda, takie chwile potrafią zaboleć. Możesz się jedynie pocieszać, że wypadł Ci na parkingu a nie np. w pracy ;-) Ustnik radzę umyć i zachować – przyda się jako adapter do VapCap M. Modelu Original już nie produkują ale da się go jeszcze kupić, choć z drugiej strony pewnie bez sensu kupować drugi raz to samo vapo, tym bardziej jak masz M. Straszny niefart w każdym razie :-(

        Polubienie

        1. Panoramx

          Jeśli kiedyś dostanę w bardzo dobrej cenie to kupię :)
          Tymczasem jako słomiany wdowiec bawię się M+bardzo podstawowe bongo. Jest super :D
          I nie mogę się doczekać grasshoppera.

          Polubienie

    2. Jest dokładnie tak jak pisze Panoramx – w miarę praktyki będzie tylko coraz lepiej. VapCap to jeden z tych vaporizerów, których obsługę załapiesz w kilka minut, natomiast dojście do perfekcji jeśli chodzi o obsługę zajmuje zazwyczaj kilka tygodni. Czyli od początku jest fajnie ale wraz z praktyką jest tylko coraz lepiej. Dawaj znać jak będziesz potrzebował jakiejkolwiek rady. Pozdrawiam serdecznie!

      Polubienie

  20. Jony przepalony

    Wapomaniak dzięki za genialną recenzje. Kilka miesięcy zastanawiałem się nad wyborem vapo a twój reportaż przekonał mnie do kupna vap cap m i dobrze.ogulnie jestem(byłem) uzależniony od wiadra. Odkąd mam ten wynalazek wiadro poszło na stałe do utylizacji. Planuje kupić do mojej m jakieś fajne bongo, co możesz polecić? Planuje jeszcze coś przenośnego (automatycznego) raczej elektryczne. Co byś polecił jeżeli chodzi o ogromnie chmury i mega moc? Mexykano ciebie też chętnie wysłucham. Pozdro

    Polubienie

        1. Cieszę się, że VapCap 2018 dobrze Ci siadł :-) Jeśli chodzi o bongo to dobrze sprawdzi się coś względnie niewielkiego np. taki sprzęt: https://www.vapefully.com/pl/produkt/bongo-klasyczna-z-dzbanem-4-mm/ Do niego potrzebny jest tylko silikonowy ustnik od VapCap Original – pełni on funkcję adaptera 14 mm.

          Jeśli chodzi o sprzęt, który daje mega chmury i mega moc to na chwilę obecną mogę bardzo polecić Boundless Tera – to nowość, jestem mega zadowolony z tego sprzętu. Nie wiem w jaki przedział cenowy celujesz, ale gdyby tym się nie przejmować to ten model bym najbardziej polecał na chwilę obecną. Jeśli szukasz czegoś w niższej cenie to daj znać :-) Pozdro!

          Polubienie

        2. Jony przepalony

          Ja polecam bonio takie z kilkoma dyfuzorami, zazwyczaj takie wolniej pompują parę więc nie ma problemu z zbyt szybkim ostudzeniem waporyzatora

          Polubienie

  21. lobo

    Witam.

    Również dziękuje za reckę vapcap m-ki. Po jej przeczytaniu kupiłem „M”, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła… Dodam że to mój pierwszy kontakt z waporyzacją, piękna sprawa :)
    Jako że mam drewniane łapy często m-ka lądowała na betonie, co odbiło się wizualnie na capie.
    Przez co wydawało mi się że troszkę pożniej klika.. więc zamówiłem capa, razem z tytanowym tipem, i powiem Wam to jest dobre połacznie.
    Od teraz nie używam sprzęgła, jest cały czas zasłonięte, a opór jest zauważalnie słabszy niż w stalowym tipie.
    Oczywiście najlepiej jak proponował VapoManiak, najlepiej połączyć z wodą.

    Polubione przez 1 osoba

  22. Patokalips

    Cześć, mam vapcapa dopiero jeden dzien więc jestem w tym temacie zielony ;)
    Mam pytanie dotyczące suszu po waporyzacji, po pierwszym ogrzaniu i inhalacji susz jest ciemnobrązowy jednak po odczekaniu czasu i ponownym ogrzaniu susz robi już mi sie na czarno, przy wysypaniu zostaje czarna sadza. Uzywam zwyklej zapalniczki zarowej, czy cos robie nie tak? Ogien trzymam na odleglosc mniej wiecej centymetra.
    Dzieki i pozdrawiam

    Polubienie

    1. Jony przepalony

      Hej, coś robisz źle, przypalasz materiał, najlepiej kup palnik, może za duży płomień, może za blisko płomienia może za wolno obracasz, a może za długo po kliknięciu przygrzewasz, na początku też męczyłem się zwykłą zapalniczką żarowa, ale żeby nią dobrze zagrzać potrzeba jakieś 45sekund,

      Polubienie

    2. Hej, jak dla mnie to brzmi jak klasyczne objawy przegrzanej nasadki – jesteś pewien, że nigdy nie ogrzewałeś jej po kliknięciu lub na samym czubku? Jeśli to nie to (miejmy nadzieję) to problem może leżeć w zbyt mocnym ubiciu suszu lub zbyt wolnym obracaniu w trakcie ogrzewania. Polecam mini-palnik za ok. 20-30 zł, to zupełnie inna jakość ogrzewania. Natomiast tak jak mówię – brzmi jak przegrzana nasadka, też mi się to kiedyś zdarzyło i objawy były identyczne.

      Polubienie

  23. Tabakook

    Istnieje możliwość podłączenia do fajki wodnej z żeńskim wejściem? Posiadam bulfrog’a na szlifie 14.5mm i nigdzie nie mogę znaleźć takiej przejściówki, redukcji, cybucha czy czegoś do podłączenia…

    Polubienie

    1. Hej, VapCap pasuje do szlifu 14,5 mm jeśli założysz na niego silikonowy ustnik od VapCap Original (pasuje do wszystkich modeli): https://www.vapefully.com/pl/produkt/vapcap-original-silikonowy-ustnik/

      Więc pod tym kątem bez problemu. Bardziej zastanawiam się, czy w Twojej fajce demontuje się sam cybuch? Jeśli tak to spoko – demontujesz go, wsadzasz w jego miejsce VapCapa i wszystko śmiga. Jeśli natomiast ustnik jest połączony z rurką prowadzącą pod wodę to jak go wyjmiesz to para będzie przelatywać nad wodą, czyli nie to o co chodzi. Jak pokażesz jaki dokładnie to model wazonu to będę w stanie ocenić. Pozdro!

      Polubienie

  24. Tabakook

    Właśnie o to chodzi, że w fajce mam żeńskie wejście (wkładam cybuch i wówczas rurka jest pod woda). Problem jest że nie mogę nigdzie znaleźć rurki zakończonej szlifem a nie cybuchem…

    Polubienie

  25. Dracoh

    Już ponad pół roku używam „fazofleta” jak go nazwałem – jestem bardzo zadowolony. Genialny sprzęt. Jakiś czas temu trochę go popsułem – czyszcząc patyczkiem komorę od spodu za mocno nacisnąłem i wypchnąłem sitko z komory… Na szczęście udało się je włożyć z powrotem i nadal dzielnie służy. Czytając komentarze odnoszę wrażenie, że za mocno upycham susz – mi vap capa starcza przy pełnej komorze spokojnie na nawet 10 wdechów, i kiedy wysypuje z komory resztki to o ile na przodzie komory są już mocno brązowe, tak z tyłu część zawartości potrafi być ciągle zielona. Spróbuję chyba nabijać komorę luźno do połowy, żeby dobrze wykorzystywać susz, bo mam wrażenie że te resztki które obecnie wyrzucam wciąż mają sporo mocy w sobie.
    Generalnie działa na mnie inaczej niż bonio – fazy są bardziej aktywne, ale też lżejsze, nie mogę osiągnąć takiego stopnia orbitowania jak przy bongo.
    Dzięki jeszcze raz za recenzję i porady.

    Polubienie

    1. Fazoflet, dobre, hahaha, rozbawiłeś mnie :-) Chyba VapCap M właśnie zyskał nową ksywkę ;-)

      To co opisujesz faktycznie wskazuje na to, że susz jest zbyt mocno ubity w komorze, powinno tam być trochę luzu. Dobrze sprawdza się wsadzenie komory w kupkę suszu i przekręcenie – tyle ile samo wejdzie do komory będzie optymalną ilością. W żadnym wypadku nie należy upychać suszu w komorze, to na pewno.

      Co do sitka – nic nie popsułeś, sitko jest wyjmowane, ja wyjmuję je za każdym razem do czyszczenia.

      Co do działania – jasne, jest nieco inne, ponieważ nie masz zamułki od toksyn. Jeśli jednak nie mieszasz waporyzacji z klasycznym paleniem i tylko waporyzujesz to po jakimś czasie zaczyna się doceniać efekty, moim zdaniem potrafią one być nawet mocniejsze niż po boniu. Inna sprawa, że najfajniej jest połączyć VapCapa z bongiem, dopiero wtedy w pełni rozwija skrzydła. Więc polecam w ten sposób ;-) Pozdro!

      Polubienie

  26. wader06

    Hej, dzięki za recenzję. Po części dzięki tobie zdecydowałem się na zakup i jestem bardzo zadowolony ze sprzętu jak i tego, że w końcu przestanę palić(a przynajmniej ograniczać, raz na jakiś czas jointa skręcę;). Ja również poproszę o radę jaki bubbler/ filtr wodny/ lub bongo polecasz do vap capa?

    Polubienie

    1. wader06

      Z ciekawości spróbowałem przyłożyć vapcapa do bonga o niepasującym szlifie i zobaczyć co i jak. O dziwo po wprowadzeniu vapcapa do cybucha, w miejscu zwężenia ustnik vapecapa idealnie przylega i połączenie jest mniej więcej szczelne(po próbnym zaciągnięciu powietrza przez bongo ciąg powietrza słychać praktycznie tak samo jak przy bezpośrednim wdechu). Właśnie piszę po udanej próbie i jedyne co mogę powiedzieć to WOW! Vapecape sam w sobie jest bdb ale dopiero w połączeniu z fajką wodną pokazuje swoje prawdziwe oblicze;) Przy standardowym inhalowaniu potrzebowałem trzech nabić(każde podgrzewane 3 razy po 2 wdechy) aby „wylecieć na orbitę”;) W połączeniu z moją starą fajką wodną jedno nabicie dało silniejszy efekt niż tamte 3 standardowe . Jedyną wadą jest to, że w związku z nieprawidłowym rozmiarem cybucha vapecapa trzeba trzymać w ręce przez cały czas(nie da się go włożyć tak jak na twoim zdjęciu). Ale pomimo tej małej niewygody nic nie pobije za darmo I działa;)

      Polubienie

  27. elektroantycymbałofalograf

    Witam. Dzięki za konkret recenzję, bardzo się przydała przy wyborze.
    Czy są jakieś elementy, które zużywają się wraz z przebiegiem (typu sitko, czy uszczelka) i w które warto zaopatrzyć się zawczasu ‚w razie W’?

    Polubienie

    1. Najprędzej uszczelki, ale jak obchodzisz się delikatnie to są trwałe – ja używam tych samych od około 10 miesięcy, czyli od nowości mojego VapCapa M. Sitka się nie zużywają, wymiana jest konieczna jeśli je zgubisz lub wygniesz przy czyszczeniu. No i dobry palnik to podstawa – jest ogromna różnica w czasie nagrzewania pomiędzy mini-palnikiem a zwykła zapalniczką żarową. W razie pytań – pisz :-)

      Polubienie

  28. zokay

    Witam, proszę o opinię w sprawie mojego VapCapa M.

    1 Użytkowałem go kilkanascie razy poprawnie, natomiast ostatnio zrobilem błąd – nie poczekałem na klikniecie kiedy go juz ogrzalem i po chwili dogrzalem go do momentu az troche dymu samo wyleciało z ustnika, materiał był całkowicie spalony, czarny, co normalnie się nie zdarza – normalnie jest jakby wyjałowiony kolor materialu.
    Ta czesc ktora naklada sie na vapcapa jest troche innego koloru teraz, chociaz byla juz takiego koloru wczesniej przy normalnym uzytkowaniu, moze nie az tyle, no i w recenzji vapomaniaka tez jest juz w takim kolorze wiec moze to nic powaznego ?
    Tutaj tymczasowo wrzucilem zdjecia mojego egzemplarza, po wypadku:
    https://unsee.cc/5eb9e67d/
    Pytanie czy to jest ok ? Moge normalnie go uzytkowac czy zepsulem caly sprzet czy do wymiany na nasadka ? Jak to sprawdzic ? Nie wiem czy moge go dalej uzywac, czy to bezpieczne ?

    2 Druga sprawa to mam wrazenie ze dynavapcap mocno wysuszyl mi gardlo.
    Dym nie jest tak drapiacy ale zakrywajac wlot powietrza musialem bardzo mocno zasysac aby otrzymac dym z vapcapa i mam wrazenie ze sobie troche nadwyrezylem gardlo.
    Pytanie czy tez ktos cos podobnego zauwazyl ?

    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Hej, po pierwsze wybacz opóźnienie w odpowiedzi. Co do sprawy nr 1: przegrzałeś nasadkę. To, że zmieniła ona kolor nie jest problemem, to normalne. Problemem jest to, że raz przegrzana nasadka będzie już stale przypalać materiał. Konieczna będzie więc jej wymiana.

      Co do sprawy nr 2: błąd, który popełniasz polega na całkowitym zatykaniu sprzęgła. Wówczas opór przy wdechu jest duży a para mocno ciepła. Prawidłowa technika polega na tym, że pod Twoim palcem znajdującym się na sprzęgle powinno wpadać sporo dodatkowego powietrza – wówczas opór przy wdechu będzie mniejszy a para chłodniejsza, dzięki czemu będzie mniej przesuszać gardło.

      Pozdrawiam!

      Polubienie

      1. Jony przepalony

        Ja na początku też miałem problem z suchym gardłem ( z pomocą przychodzi vocaler) ale szybko się przyzwyczaiłem polecam połączenie z fajką wodną z kilkoma dyfuzorami

        Polubienie

    2. Buzol

      Możliwe również że nasadka za mocno przyległa do głowicy i stąd mocne zasysanie zawsze przed ogrzaniem sprawdź czy masz cug w vapie jak nie daj nasadkę minimalnie do góry i dopiero wtedy podpalaj zdarza się również że nasadka kliknie 2 razy w jednym czasie wtedy się przypala jeżeli po 3-4 sekundach nie klika drugi raz przestań ogrzewać sztachnij się poczekaj i odpal drugi raz potem. Pozdrawiam

      Polubienie

  29. Buzol

    Mam pytanie odnośnie sitka mianowicie w głowicy jak się wkłada nowe sitko są rowki takie ok 4 mm od zwężenia ale ciężko jest to tam umiejscowić i nieraz daje niżej na sam dół i zauważyłem że sitko umiejscowione w tych rowkach daje lepsze efekty ale niestety ciężko je jest tam umiejscowić macie może jakiś patent na to?

    Polubienie

    1. Ale mówisz o VapCap M, prawda? Te rowki nie służą to zamontowania sitka, to po prostu element konstrukcji tipa wynikający z procesu produkcji. Tylko tytanowe tipy mają możliwość regulacji wielkości komory. Swoją drogą tytanowy tip to najlepszy możliwy upgrade VapCap M :-)

      Polubienie

      1. Buzol

        Tak czekam święty mikołaj ma przynieść tytana( spory koszt) choć sitka tytanowe używam już dawno, na 20 razy 5 razy mi się udało tam umiejscowić teraz mam pod skosem jedna krawędź jest w tym rowku drugi na dnie i daje rade nie wiem czym to jest spowodowane może jak jest mniejsza dziura to część pary zostaje na rantach sitka ale sprawdzałem to kilka razy i im wyżej tym lepsze działanie mimo że mniej suszu wtedy wejdzie ale biała wdowa mocniej dawała niż amnezja stąd te moje domysły. Pozdrawiam

        Polubienie

  30. Buzol

    A co myślisz o ABV co z niego robisz i jak? ja 2 razy robiłem olejek z którego później robiłem babeczki ze średnim skutkiem na czczo coś tam jeszcze poczułem ale słabo zastanawiałem się nad masłem ale po ostatnich doświadczeniach chyba to zacznę wyrzucać. Pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s