Jak działa vaporizer?

Vaporizer jest urządzeniem, które podgrzewa twoje zioła do temperatury, w której odparowują z nich substancje aktywne (np. kanndabinoidy, jak THC czy CDB), natomiast nie dochodzi do zapłonu. W efekcie zamiast dymu, produktem waporyzacji jest vapor – para zawierająca substancje aktywne zawarte w roślinie, pozbawiona za to substancji smolistych, tlenku węgla oraz wielu rakotwórczych produktów ubocznych procesu spalania. Istnieje wiele typów i rodzajów waporyzatorów – poniżej dowiesz się, jak działają i czym się różnią.

imgp2337-1
Vaporizer w coffeshopie w Amsterdamie

Temperatura waporyzacji

Najważniejszym czynnikiem jest temperatura. Aby osiągnąć efekt waporyzacji, zioła należy podgrzać do temperatury nie wyższej niż 220-230 stopni Celsjusza – proces spalania, którego chcemy uniknąć, rozpoczyna się w temperaturze 235-238 stopni Celsjusza. Zbyt niska temperatura nie pozwoli z kolei dokonać skutecznej ekstraktacji substancji aktywnych z waporyzowanych ziół. W przypadku marihuany dolnym pułapem temperatury jest ok. 180 stopni. Używanie niższych (180-190 stopni Celsjusza) temperatur daje niesamowicie bogate doznania smakowe oraz gładki, delikatny i mniej widoczny vapor. Niższe temperatury są także lepsze, kiedy inhalujesz się w celach medycznych, a nie masz ochoty na intensywne doznania psychoaktywne. Wyższe temperatury (200-220 stopni Celsjusza) dają z kolei mocniejszy i bardziej gęsty vapor, mogący jednak być mniej przyjemny dla dróg oddechowych, oraz inny rodzaj doznań – są one mocniejsze. Operowanie temperaturami w zakresie 180-220 stopni Celsjusza pozwala osiągnąć rożne efekty w zależności od dokładnej temperatury. Wynika to z tego, że rożne kannabinoidy, mające różne działanie, mają różne temperatury waporyzacji. Posiadanie vaporizera umożliwiającego ustawienie temperatury z dokładnością do 1 stopnia pozwala więc na selektywne odparowywanie pożądanych substancji.

Po kątem temperatury vaporizery możemy podzielić na takie, które posiadają elektroniczną stabilizację temperatury (np. AirVape XS Vaporizer) i takie, które jej nie posiadają (np. MFLB). W przypadku tych pierwszych możemy być pewni, że temperatura nie będzie się wahać, będzie kontrolowana elektronicznie i utrzymywana na takim poziomie, jaki ustawimy. Z przypadku tych drugich, temperaturę musi kontrolować sam użytkownik, np. przytrzymując wciśnięty przycisk odpowiednio długo. Wiele świetnych waporyzatorów nie posiada stabilizacji temperatury, warto jednak pamiętać, że brak tej funkcji może sprawić, że dojdzie do zapłonu, czego staramy się uniknąć.

Waporyzatory posiadające stabilizację temperatury możemy z kolei podzielić na takie, w których możemy precyzyjnie ustawić dowolną temperaturę (najczęściej przy pomocy przycisków + i -, choć w niektórych przypadkach przy pomocy aplikacji na smartfona), np. Arizer Extreme Q Vaporizer,  oraz takie, które mają jedno lub kilka ustawień temperatury, określonych przez producenta – np. PAX 2 Vaporizer, posiadający 4 zaprogramowane ustawienia.

Sposób podgrzewania ziół – konwekcja vs. kondukcja

Zioła mogą być podgrzewane na trzy sposoby:

1) Kondukcyjnie – poprzez bezpośredni kontakt suszu z rozgrzaną powierzchnią. Jest to najpopularniejszy typ ogrzewania w przypadku większości przenośnych vaporizerów, również niektórych modeli z wyższej półki, np. PAX 2 czy PAX 3;

2) Konwekcyjnie – poprzez przepuszczenie przez susz strumienia gorącego powietrza. Taka metoda ogrzewania jest stosowana najczęściej w waporyzatorach stacjonarnych (np. Arizer V-Tower) oraz w niektórych modelach waporyzatorów przenośnych, np. Firefly, Firefly 2 czy Sticky Brick Vaporizer.

3) Hybrydowo – łącząc ogrzewanie suszu poprzez kontakt z rozgrzaną komorą z ogrzewaniem go strumieniem gorącego powietrza. Takie rozwiązanie spotykane jest obecnie w coraz większej ilości vaporizerów przenośnych, jak np. AirVape XS, Crafty, Mighty, Odin czy Boundless CFX.

Każda z tych metod ma swoje wady i zalety. Vaporizery kondukcyjnie wymagają bardzo drobnego zmielenia ziół – zwiększa to powierzchnię ich kontaktu z gorącą powierzchnią, tym samym dając lepsze efekty i więcej pary, niż w przypadku średnio dokładnego zmielenia ziół. W przypadku urządzeń konwekcyjnych nie jest to aż takie ważne – gorące powietrze przechodzące przez materiał i tak wyciąga z niego substancje aktywne. Waporyzatory konwekcyjne generują parę o lepszej jakości i smaku, jednak takim sposobem ogrzewania ziół mogą się pochwalić najczęściej jedynie urządzenia stacjonarne, choć znajdziemy też nieliczne w 100% konwekcyjne modele urządzeń przenośnych. Większość urządzeń przenośnych to z kolei 100% kondukcja. Najlepsze urządzenia tego typu (np. PAX 2) jakością pary niewiele ustępują urządzeniom konwekcyjnym. Zaletą kondukcji jest czas nagrzewania o wiele krótszy niż w przypadku urządzeń konwekcyjnych i zazwyczaj znacznie niższa cena.

Źródło zasilania

Vaporizery mogą być zasilane na rożne sposoby. Najprostsze, manualne vaporizery wymagają dostarczenia ciepła z zewnętrznego źrodła, np. zapalniczki żarowej (VapCap). W tym przypadku nie ma oczywiście mowy o stabilizacji temperatury, zaś jakość pary często pozostawia wiele do życzenia. Vaporizery butanowe używają albo ciepła dostarczanego przez płomień zapalniczki żarowej (Sticky Brick) albo zasobnika z gazem (WiSPR 2), którego spalanie ogrzewa zioła. To stosunkowo mało popularne urządzenia, najczęściej przenośne, a szkoda. Ich zaletą jest to, że nie posiadają baterii, nie trzeba więc się martwić o jej ładowanie. W niektórych przypadkach, jak np. Sticky Brick potrafią też dawać naprawdę niesamowitej jakości parę. Waporyzatory zasilane elektrycznie są najpopularniejszą grupą, w ich przypadku źródłem zasilania jest gniazdko elektryczne (urządzenia stacjonarne, np. Arizer Extreme Q) lub bateria wielokrotnego ładowania (urządzenia przenośne, np. Storm).

Vaporizery stacjonarne vs. przenośne

Oba rodzaje mają swoje wady i zalety. Vaporizery stacjonarne są zazwyczaj dużo większe, bardziej wydajne, nie ma też problemu z przegrzewaniem się urządzenia podczas używania go w sytuacjach grupowych. Jest za to problem z zabraniem go ze sobą na spacer czy na wakacje – nie jest on poręczny, poza tym bez stałego źródła zasilania nic nie zdziałasz. Inaczej jest w przypadku vaporizerów przenośnych – możesz zabrać je ze sobą dokądkolwiek zechcesz, często wyglądają one na tyle niepozornie, że mogą zostać łatwo pomylone z e-papierosem czy odtwarzaczem mp3. Rzecz jasna trudno jest w urządzeniu dającym schować się do kieszeni zmieścić to samo, co w dużym, stacjonarnym waporyzatorze. Mobilność i dyskrecja są więc najczęściej okupione mniejszą wydajnością niż w przypadku urządzeń stacjonarnych, choć przenośne modele z najwyższej półki są w stanie dostarczyć parę praktycznie porównywalną z tą generowaną przez urządzenia stacjonarne. Problemem może okazać się też bateria – jeśli zapomnisz jej naładować lub korzystasz ze swojego urządzenia intensywnie w ciągu dnia, może Cię spotkać przykra niespodzianka w postaci niespodziewanego końca zasilania. Problem ten częściowo rozwiązują powerbanki, których wielu ludzi używa do podładowywania w ciągu dnia nie tylko telefonu, ale i vaporizera. Waporyzatory przenośne są zdecydowanie bardziej poręczne, dzięki czemu często są one pierwszym wyborem nawet w przypadku osób wapujących głównie w domu, mających wszelkie warunki do korzystania z urządzeń stacjonarnych – tak jest na przykład w moim przypadku.

Więcej na temat różnych typów i rodzajów waporyzatorów możesz dowiedzieć się z mojego artykułu dostępnego tutaj. Możesz też sprawdzić mój artykuł poświęcony temu, jaki vaporizer wybrać.

Autor tekstu:

vapo3

VapoManiak, wielki fan waporyzacji, kolekcjoner i  niezależny recenzent vaporizerów. Masz pytanie? Napisz do mnie – odezwę się!