VapCap M 2020 Vaporizer – Recenzja

Przed Wami recenzja najnowszego waporyzatora od DynaVap – VapCap M 2020! Tym razem DynaVap w swoim flagowym waporyzatorze wprowadził dość daleko idące zmiany. Czy są to zmiany w dobrym kierunku? Czy warto zainwestować w VapCap M 2020 Vaporizer? Wszystkiego dowiecie się z mojej recenzji!

Premiera nowego VapCap’a M stała się już małą tradycją – co roku najnowszy model jest prezentowany w trakcie targów Spannabis w Barcelonie. W tym roku zostały one odwołane z powodu COVID-19, co nie przeszkodziło jednak w premierze najnowszego VapCap’a M 2020.

VapCap M 2020 zachwyca designem.
VapCap M 2020 zachwyca designem

Każdy kolejny VapCap M był lepszy od poprzedniego i każda kolejna premiera sprawiała, że model wcześniejszy – jeszcze chwilę wcześniej niemal idealny – zaczynał być mniej wygodny i zdecydowanie chętniej sięgałem po model nowszy.

Wszystkie innowacje czyniły kolejne generacje VapCap’a M coraz lepszymi, natomiast była to raczej powolna ewolucja niż rewolucja. Aż do tego roku – w 2020 roku DynaVap wprowadził naprawdę istotne zmiany w VapCap’ie M 2020, od Cap’a aż do ustnika. Co konkretnie się zmieniło? Czy to zmiany w dobrym kierunku? Czytaj dalej!

Zdecydowany na zakup? Przejdź do sklepu, w którym możesz nabyć VapCap M 2020 Vaporiser Dzięki zakupom w VapeFully wspierasz funkcjonowanie mojego bloga, za co serdecznie dziękuję!

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie banner.gif

VapCap M 2020 – recenzja pogłębiona

Pierwsze wrażenia

Pierwszym, co rzuca się oczy w przypadku najnowszego VapCap’a M 2020 jest brak zielonej plastikowej tuby, do której DynaVap zdążył nas już przyzwyczaić. Zamiast tego, VapCap M 2020 otrzymujemy w przetwarzalnym opakowaniu z tektury.

Opakowanie waporyzatora VapCap M 2020
Przetwarzalne opakowanie waporyzatora VapCap M 2020

Ta zmiana jest świetnym kierunkiem, patrząc z ekologicznego punktu widzenia. Z punktu widzenia pojedynczego użytkownika jednak, zmiana ta oznacza, że będzie on pozbawiony szczelnego futerału na swój waporyzator – tekturowe opakowanie nie jest bowiem ani szczelne, ani trwałe. Dobrym pomysłem wydaje się więc zaopatrzenie się jakiś futerał, jak np. VapeTube, który szczerze polecam.

Z racji na ograniczoną trwałość kartonowego opakowania, warto zaopatrzyć się futerał VapeTube
Z racji na ograniczoną trwałość kartonowego opakowania, warto zaopatrzyć się futerał VapeTube

Po wyjęciu nowego VapCap’a z opakowania, zacząłem mu się uważnie przyglądać. Sprzęt robi doskonałe pierwsze wrażenie, obecnie wyglądem bliżej mu do tytanowego OmniVapa niż do pierwszej generacji VapCap M. Wygląd jest więc niekłamaną zaletą VapCap M 2020 i robi on świetnie pierwsze wrażenie. Wszystkie kolejne zresztą też 😉

VapCap M 2020 otrzymujemy w ekologicznym, tekturowym opakowaniu.
VapCap M 2020 otrzymujemy w ekologicznym, tekturowym opakowaniu

Przyjrzyjmy się więc bliżej wszystkim zmianom wprowadzonym w VapCap M 2020. Oto one:

Cap – czyli nasadka komory grzewczej. Teraz to całkiem nowy cap – Captive Cap, który różni się na kilku polach. Po pierwsze, jest znacznie luźniejszy – do tego stopnia, że początkowo cały czas się obawiałem, że za chwilę samoczynnie spadnie 😉 Nie spada, ponieważ ma na dole 2 małe wgniecenia, które stabilnie trzymają go na tip’ie (komorze grzewczej). Po drugie, luźniejszy cap oznacza lepszy przepływ powietrza, co faktycznie czuć. Nie jest to oczywiście różnica diametralna, ale jest odczuwalna.

Tip – czyli komora grzewcza, został całkowicie przeprojektowany. Teraz jest grubszy, nieco bardziej kanciasty i ma zupełnie nowe nacięcia – zarówno te, które mają usprawnić przepływ powietrza pod cap’em, jak i te mające ułatwiać napełnianie komory bezpośrednio z młynka, poprzez przekręcenie tip’a w zmielonym suszu. Zmieniły się też pierścienie odpowiedzialne za chłodzenie tip’a.

Body – czyli obudowa, w przypadku wszystkich generacji VapCap M jest ona połączona z ustnikiem. Obudowa posiada nowe, głębokie nacięcia, które pozwalają na znacznie pewniejszy chwyt – bez porównania do wszystkich wcześniejszych wersji. To moim zdaniem modyfikacja najbardziej istotna od praktycznej strony. Z kolei na przeciwległym końcu body jest „ociosane” w sposób, który nasuwa skojarzenia z wyglądem aktualnej wersji tytanowego OmniVapa. Czyli prezentuje się świetnie.

Air port – czyli wlot powietrza, potocznie nazywany „sprzęgłem”. Doprowadza on powietrze do kondensatora, co umożliwia prawidłowe funkcjonowanie urządzenia. W nowym VapCap M 2020 przeprojektowano nie tylko okolice wlotu powietrza (jeszcze łatwiej jest go odnaleźć pod palcami bez patrzenia), ale też zmienił się sam wlot – teraz zamiast okrągłej dziurki są dwie owalne dziurki, zlokalizowane tuż obok siebie.

Waporyzator VapCap M 2020
Waporyzator VapCap M 2020

Ustnik – po pierwsze, ustnik posiada teraz, po wewnętrznej stronie, dodatkowe nacięcie, w które wchodzi trzymająca kondensator uszczelka, dzięki czemu kondensator będzie zawsze równo ułożony wewnątrz obudowy. Dodatkowo, ustnik teraz pasuje do złącz 10 mm, co oznacza jeszcze łatwiejsze połączenie waporyzatora z filtrem wodnym.

Sporo nowości jak na jednego małego VapCap’a, prawda? Choć zasada jego działania jest identyczna, to powyższe modyfikacje w znacznym stopniu ułatwiają używanie nowego VapCap’a M. Jak te zmiany wpływają na użytkowanie nowego VapCap’a M 2020? Dowiecie się za chwilę!

Za pierwsze wrażenie nowego VapCap M 2020 oceniam na 95 punktów na 100 możliwych. Byłoby 100 gdyby były jakiekolwiek akcesoria.

Łatwość użytkowania

Dla wszystkich, którzy z waporyzatorami DynaVap mają do czynienia po raz pierwszy – VapCap to waporyzator butanowy, czyli wykorzystuje on ciepło spalanego butanu do ogrzania ziół i odparowania z nich substancji aktywnych w nich zawartych.

Zioła są umieszczane w niewielkiej komorze na czubku urządzenia (tip), na którą zakładana jest specjalna nasadka (cap). Użytkownik obraca waporyzator w palcach jednocześnie ogrzewając jego nasadkę przy pomocy zapalniczki żarowej lub mini-palnika butanowego.

Gdy zostanie osiągnięta odpowiednia temperatura, wbudowany w nasadkę mechanizm wyda jedno lub dwa kliknięcia. Wówczas można zaciągnąć się parą przez ustnik, gdy zaś temperatura nasadki spadnie poniżej optymalnego poziomu, wówczas ponownie wyda on charakterystyczne kliknięcie.

Jest to bardzo skuteczny mechanizm kontrolowania temperatury, jednak sama technika ogrzewania nasadki może stanowić pewne wyzwanie dla początkujących użytkowników – wymaga to nieco wprawy i sprawności manualnej.

Gdy już jednak opanujemy ogrzewanie, użytkowanie VapCap M 2020 jest niezwykle wygodne. Nabijamy komorę, ogrzewamy i cieszymy się dużymi ilościami gęstej i smacznej pary.

Nowy wlot powietrza VapCap M 2020 jest znacznie wygodniejszym rozwiązaniem
Nowy wlot powietrza jest znacznie wygodniejszym rozwiązaniem. VapCap M 2020 (po lewej) obok VapCap’a 2019 (po prawej)

Błędem wielu początkujących użytkowników waporyzatorów DynaVap jest całkowite zasłanianie wlotu powietrza – sprawia to, że para jest zbyt ciepła, a opór przy wdechu duży. To błąd, VapCap M 2020 najlepiej działa jeśli wlot powietrza nie jest zasłonięty w ogóle lub jest zasłonięty jedynie w połowie. Technika korzystania ze „sprzęgła” również nie jest szczególnie wymagająca, jeśli tylko mamy wiedzę, jak należy go używać.

Do pełnego wykorzystania komory, w zależności od jakości używanego materiału roślinnego, potrzeba od 3 do 5 podgrzań VapCap’a. Inhalacje są więc raczej krótkie, zaś sam VapCap należy do waporyzatorów on-demand, czyli powala na przerwanie inhalacji i dokończenie jej później, co jest bardzo wygodne.

Należy jednak mieć na uwadze, że VapCap M 2020 nie jest dobrym wyborem jeśli planujemy w niego korzystać wspólnie z innymi osobami – wówczas optymalnym rozwiązaniem jest odrębne nabicie komory dla każdego użytkownika. To sprzęt typowo jednoosobowy i jako taki sprawdza się doskonale. Dla części użytkowników będzie to jednak wadą.

VapCap M 2020 Vaporizer jest wykonany w całości ze stali nierdzewnej, co czyli go praktycznie niezniszczalnym. To sprzyja komfortowi użytkowania z jednej prostej przyczyny – nie musimy się z nim obchodzić przesadnie delikatnie. Wystarczy, że będziemy przestrzegać zasady respect the click 😉

Choć początkującym użytkownikom prawidłowe ogrzanie VapCap’a może wydawać się nieco skomplikowane, to w rzeczywistości nie jest to trudne i jest z tym dokładnie jak z jazdą na rowerze – jak raz opanujesz, to już nie zapomnisz 😉

Za łatwość użytkowania VapCap M 2020 oceniam na 97 punktów na 100.

Vapor

Co tu dużo mówić, VapCap M 2020 Vaporizer produkuje świetną parę! Nie różni się ona znacząco od vaporu generowanego przez wcześniejsze generacje VapCap M, zdaję sobie natomiast sprawę, że nie każdy miał do czynienia z VapCap M – postaram się więc opisać Wam tę parę najlepiej jak się da 🙂

VapCap M 2020 produkuje bardzo dużo pary – w zasadzie więcej, niż człowiek jest w stanie przyjąć, przez co z ilości produkowanej pary możemy w pełni skorzystać dopiero po podłączeniu waporyzatora do filtra wodnego.

Możecie w każdym razie spodziewać się dużych ilości pary, której gęstość będzie się różniła w zależności od techniki użytkowania waporyzatora – dzięki wlotowi powietrza na obudowie możemy w zasadzie dowolnie modyfikować parametry pary.

Nowy tip (po lewej) i nowy cap zapewniają lepszy przypływ powietrza niż w modelu z 2019 roku (po prawej).
Nowy tip (po lewej) i nowy cap zapewniają lepszy przypływ powietrza niż w modelu z 2019 roku (po prawej)

To jeden z najfajniejszy aspektów użytkowania waporyzatorów marki DynaVap, w VapCap M 2020 – para może być dokładnie taka, jaką ją sobie stworzymy. Niektórzy wolą maksymalnie gęsty i nieco cieplejszy vapor, inni będą stawiać na jego maksymalną gładkość, „rozcieńczając” go dodatkowym powietrzem – ja należę do tej drugiej grupy, w związku z czym wlotu powietrza nie zasłaniam praktycznie nigdy. Nawet wówczas da się uzyskać naprawdę gęste buszki, co po prostu cieszy 🙂

Drugim czynnikiem – obok obsługi wlotu powietrza – wpływającym na parametry pary jest to, w którym miejscu będziemy ogrzewać Cap, czyli nasadkę. Im bliżej czubka waporyzatora, tym niższa będzie temperatura waporyzacji i tym lepszy smak, im dalej od czubka – tym temperatura pary będzie wyższa, zaś para bardziej gęsta.

Jeśli więc mamy ochotę na dłuższą sesję, możemy rozpocząć od nagrzewania bliżej czubka nasadki i stopniowo schodzić coraz niżej. Ogólna jakość pary jest na medal, szczególnie jak na waporyzator w tej cenie.

Smak pary z VapCap M 2020 jest naprawdę świetny – szczególnie na początku inhalacji i gdy waporyzator jest wyczyszczony. Mamy wówczas do czynienia z wyjątkowo czystym, przyjemnym smakiem ziół.

Oczywiście pod koniec inhalacji para straci już swój smak, jednak przez zdecydował większość jej trwania możemy cieszyć się naprawdę fajnym smakiem – lepszym niż w przypadku wielu znacznie droższych waporyzatorów elektronicznych.

Nie sposób nie wspomnieć też o efektywności pary z VapCap M 2020 – to urządzenie potrafi wyciągnąć z ziół ogromną większość zawartych w nich substancji aktywnych, dzięki czemu moc pary potrafi naprawdę zaskoczyć nawet doświadczonych fanów aromaterapii. Pod tym kątem VapCap M 2020 na pewno nie sprawi Wam zawodu – jest moc! 🙂

Podsumowując, VapCap M 2020 produkuje duże ilości świetnego naporu – dokładnie tak, jak jego poprzednicy.

Za vapor oceniam VapCap M 2020 na 92 punkty na 100.

Wydajność

Jeśli nie miałeś wcześniej do czynienia z waporyzatorami DynaVap, VapCap M 2020 może Cie solidnie zaskoczyć. Otóż jest to waporyzator, który potrafi dostarczyć gęstych chmurek przy użyciu dosłownie okruchów materiału roślinnego, ilości rzędu 0,05 g pozwalają na przeprowadzenie normalnej inhalacji. Jak to możliwe?

Komora grzewcza jest mała - mieści maksymalnie około 0,1 g zmielonych ziół.
Komora grzewcza jest mała – mieści maksymalnie około 0,1 g zmielonych ziół.

Po pierwsze, VapCap M 2020 ma bardzo niewielką komorę grzewczą – mieści ona maksymalnie 0,1 g. Po drugie, warto pamiętać, że w przypadku tego waporyzatora mniej znaczy więcej – nie będzie on dobrze działał, jeśli komorę wypchamy suszem i go ubijemy, będzie za to działał bardzo sprawnie z dowolnie małą ilością suszu.

W praktyce ilość 0,05 g pozwala na około 3 buszków, które w moim przypadku najczęściej są w zupełności wystarczające – jestem wielkim fanem tzw. mikrodozowania.

Nowy tip (komora grzewcza) w modelu z 2020 roku wprowadza możliwość zainstalowania sitka wyżej niż zwykle, co pozwala jeszcze bardziej zmniejszyć rozmiar komory. Tip posiada bowiem dodatkowe nacięcie wewnątrz komory i możemy to w nim (a nie na dnie komory) zainstalować sitko – wówczas rozmiar komory zmniejsza się jeszcze bardziej, mniej więcej o połowę.

Osobiście nie korzystam jednak z tego rozwiązania – jak mam ochotę na mniejsze nabicie, wówczas po prostu wsypuję mniej suszu do komory. I wszystko działa jak należy. Fajnie natomiast, że taka funkcja jest.

Po trzecie zaś, VapCap M 2020 niesamowicie skutecznie wydobywa substancje aktywne zawarte w ziołach – nazywam to pełną ekstrakcją, ponieważ w mojej ocenie ciężko jest wycisnąć z ziół cokolwiek więcej. Pod tym kątem w zasadzie żaden waporyzator – poza innymi modelami marki DynaVap – nie potrafi wydobyć z ziół więcej.

To właśnie dzięki temu ilości ziół rzędu 0,05 – 0,1 g potrafią dostarczyć w pełni satysfakcjonujących wrażeń, oczywiście przy użyciu ziół odpowiedniej jakości.

Jakby tego było mało, ponieważ VapCap M 2020 zalicza się do waporyzatorów on-demand, inhalację możemy w dowolnym momencie przerwać i dokończyć ją później. Jeśli więc nie mamy ochoty na wykorzystanie całej zawartości komory – śmiało możemy wziąć 1 czy 2 buszki i resztę nabicia zostawić sobie na później. Taka możliwość również pozytywnie wpływa na moją ocenę wydajności.

Podsumowując, niewielki rozmiar komory, brak konieczności wypełnienia jej w całości oraz zdolność do niesamowicie skutecznej ekstrakcji substancji aktywnych z suszu składają się na niesamowitą wydajność najnowszego VapCap’a M.

Za wydajność oceniam VapCap M 2020 na 98 punktów na 100 możliwych. Naprawdę ciężko jest przebić tę wydajność!

Dyskrecja

Jeśli chodzi o dyskrecję, sprawa z VapCap M 2020 nie jest jednoznaczna. Z jednej strony, waporyzator sam w sobie jest niezwykle mały – jest niemal dokładnie wielkości zwykłego papierosa. Można się więc z niego bardzo dyskretnie zaciągać parą i bardzo łatwo jest go schować. Sama inhalacja nie jest więc problematyczna – jest za to ogrzewanie, jeśli używamy do niego palnika butanowego.

VapCap M 2020 jest bardzo, bardzo mały.
VapCap M 2020 jest bardzo, bardzo mały

Jeśli bowiem będziemy ogrzewać VapCap’a gdzieś w przestrzeni publicznej, to dla postronnej osoby może to wyglądać co najmniej podejrzanie. Zdecydowanie więc wówczas cała dyskrecja VapCap’a zostaje przekreślona. Z tego względu zdecydowanie odradzam więc ogrzewanie tego waporyzatora w miejscach publicznych – w mojej ocenie VapCap M 2020 to sprzęt do użytku w domu lub po prostu w jakimś dyskretnym miejscu.

Jeśli zaś chodzi o zapach, to – biorąc pod uwagę ilość produkowanej pary – nie ma go wcale dużo i bardzo szybko on znika. Na świeżym powietrzu zapach pary w ogóle nie będzie zmartwieniem – znika on praktyczne od razu i jest wyczuwalny jedynie z bardzo bliskiej odległości. W pomieszczeniach zaś zapach może być wyczuwalny przez jakieś pół godziny – chyba, że uchylimy okno, wówczas zapach zniknie już po paru minutach.

Korzystanie z palnika butanowego znacznie obniża dyskrecję użytkowania VapCap M 2020
Korzystanie z palnika butanowego znacznie obniża dyskrecję użytkowania VapCap M 2020

Podsumowując, za dyskrecję oceniam VapCap M 2020 na 80 punktów na 100 możliwych. Waporyzator sam w sobie jest niezwykle dyskretny, jedynie jego ogrzewanie palnikiem może być źródłem atencji innych osób.

Czyszczenie

Czyszczenie VapCap M 2020 jest bardzo proste – w praktyce czyszczenia wymaga jedynie tip (komora grzewcza) oraz kondensator, czyli mniejsza rurka wewnątrz obudowy VapCap’a – tylko te elementy mają kontakt z ziołami lub parą.

Chcąc na szybko wyczyścić VapCap’a, wystarczy jeśli przepchniemy patyczek kosmetyczny przez kondensator kiedy urządzenie jest jeszcze ciepłe po inhalacji – wówczas skondensowana wewnątrz para zejdzie bardzo łatwo.

Jeśli zależy nam na dokładniejszym czyszczeniu, po zdjęciu cap‚a i uszczelek możemy odmoczyć wszystkie pozostałe elementy w alkoholu izopropylowym (ISO/IPA), następnie wypłukać je we wrzątku i pozostawić do całkowitego wyschnięcia.

Uszczelki w prawdzie teoretycznie są odporne na alkohol izopropylowy, zauważyłem jednak, że ich odmaczanie przez dłuższy czas może istotnie skracać ich żywotność. Po zakończonym czyszczeniu koniecznie należy wykonać burn-off, co pozwoli na pozbycie się ostatnich resztek alkoholu.

Złożenie waporyzatora w całość po zakończonym czyszczeniu jest jeszcze prostsze, ponieważ teraz uszczelka kondensatora znajdująca się przy ustniku jest osadzona w specjalnym zgłębieniu. Zapewnia to bardzo łatwe ustawienie kondensatora idealnie w osi obudowy – we wcześniejszych wersjach było to nieco bardziej problematyczne.

Podsumowując, czyszczenie VapCap M 2020 jest wyjątkowo proste, szybkie i nie jest konieczne często. Ciężko mi sobie wyobrazić, żeby dało się to jeszcze bardziej uprościć.

W związku z tym, za czyszczenie oceniam VapCap M 2020 na 100 punktów na 100 możliwych.

Gwarancja

Temat gwarancji na waporyzatory DynaVap jest niejednoznaczny i piszę o tym przy okazji recenzji każdego produktu tej firmy. Z jednej strony, nie mają one oficjalnej gwarancji producenta, z drugiej zaś strony awarie praktycznie się nie zdarzają – bo po prostu nie bardzo co ma się popsuć.

VapCap M 2020 jest naprawdę niezawodny!
VapCap M 2020 jest naprawdę niezawodny!

Jeśli jednak z naszym VapCap’em cokolwiek się stanie lub po prostu posiada on jakąś wadę fabryczną, nigdy nie zostaniemy pozostawieni sami sobie. Firma DynaVap posiada świetny support i jeśli zakupiliśmy ich waporyzator u autoryzowanego sprzedawcy – a takim jest sklep VapeFully – to z realizacją naszego zgłoszenia reklamacyjnego nie będzie najmniejszego problemu.

Wystarczy więc skontaktować się z producentem i zrealizować reklamację za pośrednictwem VapeFully lub od razu zgłosić się do sklepu, który wspólnie z producentem rozwiąże nas problem.

Szczerze mówiąc, w mojej ocenie taka forma gwarancji jest bardziej przekonująca niż „dożywotnia gwarancja producenta” opatrzona 2 stronami wyjątków i zastrzeżeń, wyłączających odpowiedzialność producenta – a tak często jest w przypadku waporyzatorów elektronicznych.

Jeśli będziemy odpowiednio traktować naszego VapCap’a M 2020 to praktycznie nie ma co się w nim zepsuć. Jedyne ryzyko wiąże się z przegrzaniem nasadki (cap), to jednak nie zdarza się samoczynnie. Wystarczy, że będziemy przestrzegać zasady respect the click i nasz VapCap będzie mógł nam służyć praktycznie w nieskończoność.

Podsumowując, choć gwarancja na VapCap M 2020 nie ma formy spisanej, to możemy mieć całkowitą pewność, że w przypadku ewentualnej awarii problem zostanie sprawnie rozwiązany.

Za gwarancję oceniam VapCap M 2020 na 90 punktów na 100 możliwych.

Ostateczny werdykt

Każda kolejne generacja VapCap M mnie zachwyca, jednak w przypadku tej z 2020 roku po raz pierwszy czuję, że zmiany są naprawdę istotne z punktu widzenia działania urządzenia – ogrzewanie jest znacznie wygodniejsze, nowy cap i tip zapewniają lepszy przepływ powietrza a kompatybilność z fajką wodną jest po prostu bardzo praktyczna.

Oprócz tego VapCap M 2020 daje nam wszystko to, za co pokochaliśmy serię VapCap M – niesamowitą wręcz oszczędność, świetną jakość pary i równie dobry smak.

Warto mieć na uwadze, że VapCap M 2020 to waporyzator dedykowany do użytku przez jedną osobę naraz – jeśli szukamy czegoś do inhalacji w szerszym gronie, lepiej sięgnąć po jakiś sesyjny waporyzator elektroniczny. Jeśli jednak waporyzujesz przede wszystkim sam, cenisz sobie oszczędność, skuteczność i niezawodność – VapCap M 2020 zachwyci i Ciebie!

Podsumujmy więc VapCap M 2020 Vaporizer:

 

Ostateczny werdykt to 93 punkty na 100 możliwych.

VapCap M 2020 to wyjątkowo mały i piekielnie skuteczny waporyzator on-demand, który dostarcza świetnej pary i jest wręcz bajecznie oszczędny.

Jego ogrzewanie zapalniczką żarową wymaga nieco wprawy, jednak jest jak najbardziej do opanowania i wątpię, aby ktokolwiek miał z tym większe problemy.

Do najnowszej generacji wprowadzono szereg istotnych udoskonaleń, dzięki którym VapCap M 2020 jest znacznie lepszy od swoich poprzedników i szczerze Wam go polecam.

Uff, dotarłeś do końca? Jeśli recenzja była dla Ciebie wartościowa, a sprzęt okazał się idealny, będę wdzięczny za dokonanie zakupu VapCap M 2020 Vaporiser w sklepie VapeFully. Dzięki współpracy z tą firmą mogę realizować swoją pasję i specjalnie dla Ciebie recenzować waporyzatory z całego świata!



Autor:

vapo3

VapoManiak, wielki fan waporyzacji, kolekcjoner i  niezależny recenzent waporyzatorów. Masz pytanie? Napisz do mnie lub zostaw komentarz – odezwę się! Zapraszam też na grupę na Facebooku: Waporyzacja Ziół Leczniczych, gdzie otwarcie dzielę się swoją wiedzą i odpowiadam na bieżące pytania. 

2 comments

  1. dzieki za recenzje. jakie grindery poleciłbyś do tego vapo? najlepiej taki, ktory sprawdzilby sie rowniez przy boudless tera, bo taki obecnie posiadam?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Wejdź na wyższy poziom waporyzacji

 

Podobają Ci się moje recenzje i opinie na temat testowanych waporyzatorów? Chcesz dowiedzieć się więcej i być na bieżąco? Zapisując się do newslettera:

 
    •  - otrzymasz najświeższe informacje ze świata waporyzacji

    •  - jako pierwszy dowiesz się o najlepszych promocjach i konkursach!

              • Tylko i wyłącznie wartościowe treści :)

* pola wymagane

Klikając "Zapisz się!" wyrażasz zgodę na wysyłkę wiadomości na podany adres oraz przetwarzanie swoich danych osobowych w celach marketingowych przez High Experts sp. z o.o.. Wiem, że zgodę w każdej chwili mogę wycofać. Administrator gwarantuje że moje dane są bezpieczne i nigdzie nie udostępniane."