Arizer Air – recenzja

IMG_7390Kanadyjska firma Arizer znana jest z produkcji wysokiej jakości waporyzatorów, które sprzedawane są we względnie przystępnych cenach. Nie inaczej jest w przypadku Arizer Air – to niezawodny vaporizer przenośny, który dostarcza wysokiej jakości pary. Przede wszystkim jednak jest to jeden z najbardziej oszczędnych modeli dostępnych na rynku. Zapraszam do lektury recenzji Arizer Air!

Arizer Air to waporyzator kanadyjskiej firmy Arizer Tech, który swoją premierę miał pod koniec 2014 roku, a więc blisko 2,5 roku temu (w chwili gdy to piszę mamy końcówkę kwietnia 2017). W międzyczasie na rynku vaporizerów dokonał się wielki postęp technologiczny. Mimo to, Arizer Air nadal jest w stanie z powodzeniem konkurować z modelami obecnie wypuszczanymi na rynek, a nawet przewyższyć większość z nich jeśli chodzi o jakość pary i wydajność. Air to hybryda z przewagą konwekcji, jest to też jeden z najbardziej niezawodnych vaporizerów kiedykolwiek stworzonych – jest praktycznie bezawaryjny. Zioła są nabijane do szklanej komory znajdującej się na końcu szklanego ustnika, co zapewnia niezwykły smak pary. Oczywiście, Air ma też kilka mniejszych i większych wad. Czy jednak są one uciążliwe? Czy w 2017 roku warto zakupić Arizer Air? Moim zdaniem zdecydowanie tak, a przekonacie się o tym po lekturze mojej pogłębionej recenzji. Zapraszam do lektury!

Arizer Air w skrócie

Pierwsze wrażenia – 95/100: Arizer Air robi doskonałe pierwsze wrażenie – nie dość, że sam vaporizer sprawia bardzo solidne wrażenie i jest niezwykle starannie wykonany, to w jego opakowaniu znajdziemy dużą ilość świetnej jakości akcesoriów. Jednym słowem, jest naprawdę dobrze.

Łatwość użytkowania – 80/100: Sama obsługa Arizer Air jest banalnie prosta i nikomu nie powinna ona przysporzyć trudności. Tym, co nieco obniża notę za łatwość użytkowania jest dość spory opór w trakcie brania wdechu, mało wygodna metoda sprawdzania poziomu naładowania baterii i dość długi czas nagrzewania.

Vapor – 87/100: Pod kątem jakości pary Arizer Air sprawuje się świetnie. Pary jest dużo, jest możliwe wypuszczanie sporych obłoczków gęstego vaporu. Para jest też niezwykle smaczna, co jest zasługą szklanej komory na zioła, szklanej ścieżki pary i w głównej mierze konwekcyjnego ogrzewania. Moc pary również stoi na bardzo dobrym poziomie. Vapor nigdy nie jest gorący ani drażniący gardło.

Wydajność – 95/100: Arizer Air to jeden z najbardziej wydajnych vaporizerów na rynku. Do komory wchodzi maksymalnie 0,2 g zmielonych ziół, można natomiast nabić ich dowolnie mało – byle nie wypadały z komory po obróceniu jej do góry nogami. Air pozwala na bardzo wiele wdechów z niewielkiej ilości ziół – nabicie 0,15 g pozwala na 15 minutową sesję, w trakcie której biorę nawet 30 wdechów vaporu.

Dyskrecja – 75/100: Dużym plusem jeśli chodzi o dyskrecję jest to, że Air daje stosunkowo mało zapachu, mniej od innych vaporizerów przenośnych. Z drugiej strony, tak jak model ten mógłby uchodzić za e-papierosa, tak po podłączeniu szklanego ustnika przestaje go przypominać i może budzić zainteresowanie postronnych osób. Z tego względu jest to moim zdaniem sprzęt do użytku przede wszystkim w domu.

Bateria – 90/100: Bateria pozwala na około 60 minut ciągłej waporyzacji, czyli 6 pełnych 10-ciominutowych cykli. To bardzo dobry wynik, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę, że susz jest ogrzewany przede wszystkim konwekcyjnie. Na plus należy zapisać również to, że bateria jest wymienna i niewielkim kosztem można dokupić zapasową. Jest także możliwa waporyzacja w trakcie ładowania baterii.

Czyszczenie – 100/100: Arizer Air to jeden z najmniej wymagających waporyzatorów jeśli chodzi o czyszczenie. Czyszczenia wymaga jedynie szklany ustnik, który w dodatku nie brudzi się przesadnie często. Wystarczy wrzucić go na kilka minut do alkoholu izopropylowego, przepłukać gorącą wodą i dobrze wysuszyć.

Gwarancja – 90/100: Arizer Air posiada 2 lata gwarancji na podzespoły elektroniczne oraz dożywotnią gwarancję na element grzewczy. To gwarancja zdecydowanie lepsza od przeciętej gwarancji na vaporizer, która wynosi zazwyczaj 2 lata na całość urządzenia. Warto dodać, że vaporizery firmy Arizer Tech są wyjątkowo mało awaryjne.

Ostateczny werdykt – 92/100: Arizer Air to doskonały vaporizer hybrydowy. Jest to jeden z najbardziej oszczędnych modeli na rynku, zaś jakość produkowanej przez niego pary stoi na bardzo wysokim poziomie. Wart podkreślenia jest też smak pary – jest on naprawdę niesamowity. Air nie jest wolny od wad, jednak w mojej ocenie nie są one bardzo istotne i w ostatecznym rozrachunku jest to naprawdę świetny vaporizer, który szczerze polecam.

IMG_7379

Kliknij tutaj aby kupić najnowszą wersję Arizer Air w polecanym przeze mnie sklepie, w którym sam kupuję swoje waporyzatory.

970x310b-vapomaniak

Arizer Air – recenzja pogłębiona

Pierwsze wrażenia

Arizer Air otrzymujemy zapakowany w całkiem ładne, kolorowe pudełko. Nie jest to może taka jakość jak w przypadku produktów z najwyższej półki cenowej, ale wciąż robi bardzo pozytywne wrażenie. O wiele ważniejsze jest jednak to, co znajdziemy wewnątrz pudełka. A znajdziemy tam całkiem sporo:

  • vaporizer Arizer Air;
  • ładowarkę sieciową;
  • 2 rodzaje szklanego ustnika
  • 2 silikonowe zatyczki komory na zioła
  • nakładkę Aroma Dish
  • stalowy dabber
  • instrukcję obsługi
  • próbkę ziół do aromaterapii (u mnie była to trawa cytrynowa)
  • silikonowy ochraniacz na vaporizer
  • futerał z klipsem na pasek od spodni
  • zestaw zapasowych sitek
IMG_7382
Zawartość zestawu.

Sam waporyzator sprawia bardzo solidne wrażenie, jest wykonany niezwykle starannie i przy użyciu wysokiej jakości materiałów. Ciekawa jest sama konstrukcja – Air ma kształt podłużnego walca (przypomina e-papierosa), z przodu znajdują się przyciski do regulowania temperatury, z drugiej strony gniazdo ładowarki. Na górze znajduje się wieczko, które skrywa grzałkę – to tutaj trzeba wsunąć szklany ustnik zakończony szklaną komorą na zioła. W zestawie są dwa typy ustnika – całkowicie szklany oraz szklany z plastikową końcówką. Dołączone silikonowe zatyczki pozwalają na nabicie komory zawczasu i zabranie ze sobą nabitego ustnika/komory na zioła bez ryzyka rozsypania materiału w kieszeni. Na dole vaporizera jest z kolei nakrętka, po usunięciu której uzyskujemy dostęp do baterii, która jest wymienna – można w każdej chwili wymienić pustą baterię na pełną, co jest szalenie wygodne i wysoko cenione przez użytkowników. Warto więc dokupić zapasową baterię (standardowy typ 18650), szczególnie biorąc pod uwagę, że nie jest to duży wydatek. Warto też dodać, że Arizer Air jest kompatybilny z ustnikami od Arizer Solo, jeśli więc posiadacie ten model to wszystkich części będziecie mogli używać zamiennie.

IMG_7385
W futerale mieści się Air oraz dwa ustniki nabite ziołami.

Przed pierwszym użyciem tradycyjnie wykonałem burn-off (przepalenie), jest to zresztą zalecane przez producenta w instrukcji obsługi. Po 10 minutach grzania na najwyższej temperaturze z okolic grzałki nie wydobywał się żaden zapach, za co duży plus.

Arizer Air robi świetne pierwsze wrażenie – jest bardzo solidny i starannie wykonany, widać od razu, że to produkt bardzo wysokiej jakości. Duży plus za wymienne baterie. Zestaw akcesoriów jest bardzo bogaty, jeśli nie najbogatszy spośród wszystkich modeli przenośnych. Za pierwsze wrażenie oceniam więc Arizer Air na 95 punktów na 100 możliwych.

Łatwość użytkowania

Obsługa tego modelu nie należy do skomplikowanych. Pierwszym krokiem jest nabicie komory. Nie potrzeba do tego dużo ziół, 0,2 g to raczej górna granica. Z powodzeniem można nabić znacznie mniej, ważne jedynie by zioła nie wypadały z komory po jej odwróceniu do góry nogami. Wygodnym rozwiązaniem jest nabicie komory zawczasu i zatkanie jej silikonową zatyczką. Następnym krokiem jest włączenie samego waporyzatora poprzez wciśnięcie obu przycisków jednocześnie. Wówczas przyciskami w (górę i w dół) wybieramy jedno z 5 ustawień temperatury (180, 190, 200, 205 lub 210 stopni Celsjusza). Kolejnym ustawieniom odpowiadają kolejne kolory na jakie zaświeci się dioda w górnym przycisku. Dioda w dolnym przycisku będzie z kolei sygnalizować nagrzewanie – kiedy miga na niebiesko, wówczas trwa nagrzewanie. Gdy temperatura zostanie osiągnięta, dioda będzie świecić ciągłym niebieskim światłem. To wygodne i dość intuicyjne rozwiązanie.

IMG_7375
Tu wsuwa się komorę grzewczą połączoną z ustnikiem.

Gdy vaporizer już nieco się rozgrzeje, wówczas możemy bez trudu zamontować komorę grzewczą wraz z ustnikiem. Nagrzewanie trwa około dwóch minut, przy czym dokładna ilość czasu potrzebna na osiągnięcie temperatury będzie różna w zależności od wybranego ustawienie temperatury oraz poziomu naładowania baterii. To dość długi czas nagrzewania jak na dzisiejsze czasy (szczególnie w porównaniu z np. PAX 3 czy AirVape XS, które rozgrzewają się w około 20 sekund), należy jednak pamiętać, że Arizer Air swoją premierę miał pod koniec 2014 roku, czyli w zupełnie innej epoce jeśli chodzi o vaporizery przenośne.

Gdy komora jest nabita a temperatura osiągnięta, wówczas można rozpocząć inhalację. Arizer Air to waporyzator hybrydowy ze zdecydowaną przewagą konwekcji, więc pierwsze dwa wdechy nie dadzą widocznej pary, po drugim wdechu zaś produkcja pary wzrasta gwałtownie. Do jakości pary wrócę w dalszej części recenzji, mam natomiast dwa zastrzeżenia do samego waporyzatora. Pierwszym jest opór przy wdechu. Mimo iż posiadam najnowszą wersję Arizer Air (z końca 2016 roku), w której wiele rzeczy zostało poprawionych a opór przy wdechu jest mniejszy niż w początkowych modelach, to wciąż jest on dość duży. Przez to inhalacja przypomina trochę picie przez rurkę gęstego milkshake’a. Jednym to przeszkadza, innym nie. Mniejszy przepływ powietrza jest wymuszony przez konstrukcję Air’a (inaczej zioła nie miałyby okazji odpowiednio się ogrzać), jednak opór przy wdechu jest zdecydowanie większy niż w innych modelach. Jeśli szukasz czegoś, co nie daje żadnego oporu przy wdechu, radzę bliżej przyjrzeć się Mighty Vaporizer. Mi osobiście opór przy wdechu szczególnie nie przeszkadza, nie da się natomiast go nie zauważyć. Drugie zastrzeżenie dotyczy utrzymywania temperatury – kiedy robię mocniejsze wdechy, wówczas Air zaczyna migać, sygnalizując dogrzewanie. Oznacza to, że mocniejsze wdechy schładzają grzałkę na tyle, że potrzebuje ona kilku sekund aby wrócić do ustawionej temperatury. Z moich testów wynika, że najlepsze efekty daje odczekanie około 20-30 sekund pomiędzy wdechami.

Arizer Air jest zaprojektowany z myślą o długich sesjach. Automatyczne wyłączanie jest zaprogramowane na 10 minut, z łatwością udaje mi się wykonać 2 takie cykle na jednym nabiciu. To fajna sprawa jeśli lubicie sobie popykać – do Air’a wystarczy nabić 0,1 g i można cieszyć się długą inhalacją z bardzo wieloma wdechami. Jeśli natomiast lubicie raczej krótsze i bardziej intensywne sesje, wówczas polecam raczej jeden z modeli typu on-demand, np. VapCap OG, Sticky Brick czy Firefly 2.

Warto dodać jeszcze, że po zakończonej inhalacji szklane elementy, szczególnie w okolicach komory na zioła, mogą być dość mocno rozgrzane. Oznacza to, że ich dotknięcie może skutkować oparzeniem i wypuszczeniem z ręki gorącego elementu, to zaś niemal na pewno skończy się jego rozbiciem. Trzeba więc na to uważać. Zazwyczaj preferuję szklane ustniki, w przypadku Air’a jednak bardziej podchodzi mi ustnik z plastikową końcówką – mam wrażenie, że korzystając z niego łatwiej bierze się wdechy.

Ostatnia uwaga dotyczy sygnalizowania poziomu naładowania baterii. Początkowo wydawało mi się, że Air w ogóle tego nie sygnalizuje, że robi dopiero kiedy bateria się wyładuje. Okazuje się jednak, że poziom naładowania jest sygnalizowany tuż po włączeniu waporyzatora – górna dioda zapala się na ułamek sekundy, zaś jej kolor oznacza poziom naładowania baterii.

Podsumowując łatwość użytkowania muszę przyznać, że choć sama obsługa oraz technika brania wdechów są bardzo łatwe, to istnieje szereg mniej i bardziej denerwujących aspektów korzystania z Air’a, które nieco obniżają ocenę w tej kategorii. Za łatwość użytkowania Arizer Air oceniam na 80 punktów na 100.

Vapor

Para produkowana przez Arizer Air jest bardzo wysokiej jakości – jest ona smaczna, gładka, nie drapie po gardle nawet na wyższych ustawieniach temperatury. Sprawia to, że inhalacja jest bardzo przyjemna.

Jak wspomniałem powyżej, Air jest obliczony na długie sesje – po zakończeniu takiej sesji efekty są mocne, choć nie aż tak mocne jak w przypadku Mighty czy Sticky Brick. Są one natomiast porównywalne z PAX 3 czy Boundless CFV. Zakładając, że nie mamy kosmicznej tolerancji, Arizer Air zdecydowanie potrafi „zrobić robotę”, czasem aż za bardzo. Wątpię więc, aby ktokolwiek mógł narzekać na moc vaporu produkowanego przez ten waporyzator.

Smak pary jest świetny, pod tym kątem Air błyszczy i jest lepszy od większości innych modeli przeze mnie zrecenzowanych. Szczególnie kiedy zrezygnujemy z umieszczania na dnie komory stalowego sitka – wówczas mamy do czynienia z czystym smakiem ziół, niezaburzonym żadnym innym aromatem. Duży plus za to!

IMG_7377
W pełni szklany ustnik daje najlepszy smak.

Arizer Air pozwala też na wypuszczanie naprawdę dużych i gęstych chmur, jeśli więc jesteś fanem tego typu rozrywek to będziesz zachwycony. Dla mnie osobiście ważniejsze od ilości pary jest jej działanie, natomiast w przypadku Arizer Air i działanie i ilość pary są na bardzo wysokim poziomie, więc duże chmury są fajnym aspektem inhalacji.

Para nigdy nie jest niekomfortowo ciepła, nawet na najwyższych ustawieniach temperatury jest ona po prostu ciepła, nigdy zaś gorąca. Nie musimy się więc obawiać o podrażnienia dróg oddechowych czy inne dolegliwości spowodowane gorącą parą.

Podsumowując, vapor produkowany przez Arizer Air stoi na bardzo dobrym poziomie i nikt nie będzie rozczarowany jego jakością. Za vapor oceniam Arizer Air na 87 punktów na 100.

Wydajność

Pod względem wydajności Arizer Air jest bardzo mocnym zawodnikiem. Do komory można nabić w zasadzie dowolnie małą ilość ziół, jeśli tylko uda nam się je ubić na tyle żeby nie wypadały z odwróconej do góry nogami komory – wówczas wypadałyby na grzałkę, przez co zostałyby wykorzystane znacznie szybciej, zaś smak nie byłby równie dobry.

IMG_7380
Ustniki można nabić, zatkać zatyczkami i zabrać ze sobą na wycieczkę.

Przy założeniu, że wdech pary biorę co 30 sekund, przeciętna sesja trwająca 15 minut dostarcza około 30 wdechów. To naprawdę imponująca liczba, szczególnie biorąc pod uwagę, że do komory nabijam zazwyczaj 0,1-0,15 g ziół. Arizer Air potrafi więc z bardzo niewielkiej ilości ziół wyprodukować bardzo dużo pary. Używania do jednej inhalacji ilości rzędu 0,15 g oznacza zaś, że Air jest też niesłychanie oszczędny. Pozwala to na znaczne oszczędności w wydatkach na zioła.

Jeśli chodzi o wydobywanie substancji aktywnych z suszu, Air również radzi sobie naprawdę dobrze. Po zakończonej inhalacji ABV nie jest co prawda idealnie równomiernego koloru, jest nieco ciemniejsze od strony grzałki. Z tego względu niektórzy użytkownicy mieszają w komorze w trakcie inhalacji, co zapewnia bardziej równomierną ekstrakcję. W moim odczuciu nie daje to jednak istotnej różnicy jeśli chodzi o wydajność inhalacji i z tego powodu odpuściłem mieszanie w komorze w trakcie inhalacji. W ogólnym rozrachunku Air i tak radzi sobie bardzo dobrze z wydobywaniem substancji aktywnych zawartych w ziołach, po zakończonej sesji susz jest ciemnobrązowy, co wskazuje na jego niemal pełne wykorzystanie.

Arizer Air jest niesłychanie wydajny. Pozwala na długie sesje przy użyciu bardzo niewielkich ilości ziół. Do tego jest bardzo oszczędny jeśli chodzi o zużycie ziół. Pozwala to na istotne oszczędności i sprawia, że zakup waporyzatora szybko się zwraca. Za wydajność oceniam Arizer Air na 95 punktów na 100 możliwych.

Dyskrecja

Pod kątem dyskrecji Arizer Air jest bardzo trudny do oceny. Z jednej strony, pomimo tego, że sprzęt ten produkuje duże ilości pary, to nie emituje on dużo zapachu – zdecydowanie mniej niż np. PAX 3. To dla mnie nie do końca zrozumiałe, ale fakt jest faktem – Air nie daje dużo zapachu, co zapisuje się na plus jeśli chodzi o dyskrecję.

Z drugiej strony mamy wygląd. Choć Air jest niewielki i kształtem przypomina e-papierosa, to z wyglądu jest dyskretny tylko do momentu zainstalowania szklanego ustnika. Wówczas zaczyna on przypominać e-papierosa połączonego ze szklaną fifką, co jest widokiem dość niecodziennym i może przyciągać zaciekawione spojrzenia. Z tego względu raczej nie zdecydowałbym się na korzystanie z Air’a na środku zatłoczonej ulicy. Istnieje w prawdzie możliwość dokupienia bardziej dyskretnego ustnika z czarnego szkła, jednak nie jest on przesadnie tani.

Połączenie niewielkiej ilości emitowanego zapachu z dość mało dyskretnym wyglądem sprawia, że Arizer Air za dyskrecję oceniam na 75 punktów na 100.

Bateria

Arizer Air korzysta z wymiennych baterii popularnego typu 18650. Bateria ma pojemność 2150 mAh i pozwala na około 60 minut ciągłej waporyzacji na jednym ładowaniu, czyli na 6 pełnych cykli po 10 minut. To bardzo dobry wynik, szczególnie biorąc pod uwagę, że Air w przeważającej mierze oparty jest o konwekcyjne ogrzewanie. Gdyby zaś komuś taka ilość mocy nie wystarczała to można niewielkim kosztem dokupić zapasową baterię, co rozwiązuje problem całkowicie.

IMG_7388
Ładowanie dedykowaną ładowarką.

Naładowanie baterii do pełna zazwyczaj zajmuje nieco ponad 2 godziny, choć w jednym przypadku ładowanie trwało blisko 3 godziny. Nie jest to wynik zły, natomiast nie powala też na kolana. Niecierpliwych z pewnością ucieszy wiadomość, że Arizer Air pozwala na inhalację w tracie ładowania. Nie trzeba więc czekać aż bateria naładuje się do pełna. Za baterię Arizer Air otrzymuje 90 punktów na 100.

Czyszczenie

Czyszczenie Arizer Air jest bardzo mało wymagające, chyba najmniej spośród wszystkich moich waporyzatorów. Jest tak przede wszystkim dlatego, że czyszczenia wymaga jedynie szklany ustnik połączony z komorą na zioła, reszta elementów nie ma zaś kontaktu z vaporem więc po prostu się nie brudzi. Raz na kilkanaście sesji można odmoczyć ustnik w alkoholu izopropylowym – odmoczenie przez kwadrans i przepłukanie ciepłą wodą załatwia sprawę. Niektórzy użytkownicy lubią też wygotować zabrudzony ustnik w mleku – spożycie takiego mleka potrafi podobno dać ciekawe efekty.

Za czyszczenie oceniam Arizer Air na maksymalne 100 punktów na 100 możliwych. Nie jest ono konieczne często, dotyczy tylko ustnika i zajmuje chwilę. Bajka.

Gwarancja

Arizer Tech (producent Air’a) znany jest z doskonałej obsługi klienta i korzystnej polityki gwarancyjnej. Nie inaczej jest w przypadku Air’a – posiada on 2 lata gwarancji na części elektroniczne oraz dożywotnią gwarancję na element grzewczy. W mojej ocenie to bardzo uczciwa gwarancja, zdecydowanie lepsza niż w większości konkurencyjnych modeli. Nie jest to może 10 lat jak w przypadku PAX 3, z drugiej strony Air jest sporo tańszy, zaś gwarancja na najbardziej narażony na awarię element (grzałkę) jest dożywotnia. Nie ma też problemu zużywającej się baterii – jeśli po kilku latach jej żywotność istotnie się pogorszy, wówczas można po prostu dokupić nową baterię i samodzielnie dokonać jej wymiany, co zajmuje kilkanaście sekund. Za gwarancję oceniam Arizer Air na 90 punktów na 100 możliwych.

Ostateczny werdykt

Jak każdy waporyzator, Arizer Air nie jest wolny od wad – dość długo się nagrzewa, daje dość spory opór przy wdechu, sprawdzenie poziomu naładowania baterii jest dość problematyczne, a szklane elementy potrafią być gorące lub stłuc się przy upadku. Z drugiej strony patrząc, nie są to istotne wady, zaś część z nich jest w pełni zrozumiała jeśli weźmie się pod uwagę, że premiera Air’a miała miejsce 2,5 roku temu. Jeśli będziemy w stanie pogodzić się z tymi wadami to otrzymamy świetny waporyzator, w przeważające mierze konwekcyjny, jednak pracujący na jednym ładowaniu równie długo jak modele kondukcyjnyjne, co jest wielką zaletą. Arizer Air jest też jednym z najbardziej oszczędnych modeli, które miałem okazję testować. Smak pary i jej jakość są doskonałe. W zestawie jest też sporo wysokiej jakości akcesoriów, co również bardzo mi się podoba. Czyszczenie również jest bardzo proste, szybkie i łatwe.

IMG_7384
Silikonowy ochraniacz – działa bardzo dobrze.

Podsumujmy więc Arizer Air:

  • Pierwsze wrażenia – 95/100
  • Łatwość użytkowania – 80/100
  • Vapor – 87/100
  • Wydajność – 95/100
  • Dyskrecja – 75/100
  • Bateria – 90/100
  • Czyszczenie – 100/100
  • Gwarancja – 90/100

Ostateczny werdykt to 92 punkty na 100 możliwych. Mimo iż od premiery Arizer Air minęło już trochę czasu, nadal jest to świetny waporyzator. Wydajność jest trudna do przebicia, dzięki czemu ten model pozwala na daleko idące oszczędności w wydatkach na zioła. Smak i jakość pary również są genialne, co jest zasługą hybrydowego ogrzewania z przewagą konwekcji, szklanej komory i szklanej ścieżki pary. Arizer Air pozwala na bardzo długie sesje, w trakcie których możliwe jest wypuszczanie sporych obłoczków gęstej pary. Bateria Air’a jest bardzo dobra, w dodatku jest możliwa waporyzacja w trakcie jej ładowania. W ogólnym rozrachunku Arizer Air to świetny waporyzator, który szczerze polecam.

Autor recenzji:

vapo3

VapoManiak, wielki fan waporyzacji, kolekcjoner i  niezależny recenzent vaporizerów. Masz pytanie? Napisz do mnie lub zostaw komentarz – odezwę się!

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s