Storm Vaporizer – recenzja

dsc_0385Storm Vaporizer to pierwszy vaporizer wypuszczony na rynek przez sklep handlujący waporyzatorami – Vapefiend kupił prawa do projektu X-MAX V2 Pro, wprowadził trochę udoskonaleń i wypuścił urządzenie pod własnym szyldem. Jest więc to typowy rebranding, natomiast muszę przyznać, że bardzo udany. Storm to porządny vaporizer sesyjny, oparty na kondukcyjnym systemie ogrzewania ziół, zaś sporo niedociągnięć z pierwowzoru zostało poprawionych. Cena Storma jest niewygórowana (w tej chwili 489 zł), co w połączeniu z dobrymi wrażeniami z inhalacji sprawia, że to jeden z trzech vaporizerów w segmencie cenowym do 500 zł, które polecam.

[UPDATE – LUTY 2018]: Storm Vaporizer to w tej chwili już nieco przestarzała konstrukcja, w zbliżonej cenie można obecnie zakupić lepsze i bardziej nowoczesne urządzenia, jak np. X-MAX Starry V2 Vaporizer, XVape Fog Vaporizer czy Fenix Mini Vaporizer.

Storm to vaporizer typu pen, który naprawdę waporyzuje susz, nie przypalając go, w odróżnieniu od wielu innych „waporyzatorów” tego typu, jak na przykład odradzany przeze mnie AGO G5. Jak na typ pen (w założeniu mający oznaczać kształt długopisu), Storm jest dość gruby, jednak nawet używany na zatłoczonej ulicy i tak w 99% zostanie wzięta za e-papierosa. Jest to więc sprzęt bardzo kamuflażowy, czemu pomaga elegancka czarna obudowa (wykonana ze stali nierdzewnej) i usunięcie temperatur nadrukowanych obok diodek, które były w tym miejscu w X-MAX V2 Pro. Moje wrażenia z inhalacji przy pomocy Storma są bardzo, bardzo pozytywne. Muszę przyznać, że byłem pozytywnie zaskoczony, mam bowiem kiepskie doświadczenia z vaporizerami, w których ustnik znajduje się tuż nad komorą, jak na przykład w Titan 2 Vaporizer, gdzie z racji na krótką ścieżkę vaporu łatwo jest się poparzyć gorącą parą. W Stormie, z racji na konstrukcję ustnika, ten problem nie występuje. Posiada on również wymienne baterie (niewielkim kosztem można wyposażyć się w zapasową) i jest bardzo łatwy w obsłudze. W efekcie Storm to jeden z trzech waporyzatorów w segmencie cenowym do 500 zł, które polecam – jeśli szukacie takiego sprzętu to możecie sprawdzić również moje recenzje Flowermate V5.0s Vaporizer oraz MFLB.

Storm Vaporizer w skrócie

Pierwsze wrażenie – 90/100: Storm robi świetne pierwsze wrażenie. Vaporizer jest wykonany z wysokiej jakości materiałów, jest do niego dołączony bogaty zestaw akcesoriów, zaś wszystko jest zapakowane w eleganckie pudełko.

Łatwość użytkowania – 90/100: Obsługa Storma jest bardzo prosta i intuicyjna. Wszystko odbywa się przy pomocy jednego guzika, który naciskamy aby włączyć/wyłączyć vaporizer, lub aby zmienić temperaturę. Jest tutaj naprawdę niewiele miejsca na pomyłkę.

Vapor – 80/100: Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Pary jest sporo nawet na niższych ustawieniach temperatury, zaś na środkowym (200 stopni Celsjusza) jest jej naprawdę dużo. Jest przy tym całkiem smaczna, zaś jej moc nie pozostawia wiele do życzenia – Storm zdecydowanie „robi robotę”… ;-)

Wydajność – 80/100: Storm to jeden z bardziej wydajnych przenośnych vaporizerów kondukcyjnych. Wymaga on co prawda wykorzystania całej komory (0,3 g) naraz, jednak efekty z takiej inhalacji będą mocniejsze niż w przypadku większości konkurencyjnych urządzeń. Jasne, to nie to samo co vaporizery konwekcyjne, ale w tej cenie naprawdę trudno o lepszą wydajność.

Dyskrecja – 85/100: Storm jest bardzo dyskretny z wyglądu, przypomina trochę grubszego e-papierosa. Jeśli zaś chodzi o zapach, to jest on poniżej przeciętnej – na świeżym powietrzu znika praktycznie od razu, w pomieszczeniach zaś nie jest wyczuwalny już po kilkunastu minutach.

Czyszczenie – 80/100: Storm nie wymaga przesadnie częstego czyszczenia, wypada pod tym kątem lepiej od większości waporyzatorów przenośnych. Komora wymaga czyszczenia bardzo rzadko, trochę częściej trzeba wyczyścić ustnik, jednak zajmuje to parę minut i nie jest uciążliwe.

Bateria – 70/100: Bateria Storma nie powala na kolana, jednak bez większych problemów powinna wystarczyć na cały dzień poza domem. Bateria jest wymienna, można więc dokupić zapasową. W razie potrzeby, z racji na ładowanie poprzez micro-USB, można skorzystać także z powerbanku.

Gwarancja – 65/100: Storm posiada 1 rok gwarancji producenta. To trochę krótko, jednak cena Storma trochę go pod tym względem usprawiedliwia. Mój egzemplarz ma ponad 1,5 roku i działa jak marzenie. Warto też wspomnieć, że niezależnie od gwarancji producenta, wszystkie sprzęty elektroniczne sprzedawane w UE są objęte ustawową 2-letnią gwarancją, której honorowania w razie potrzeby można domagać się od sklepu.

Ostateczny werdykt – 83/100: Storm jest moim zdaniem najlepszym vaporizerem w segmencie cenowym do 500 zł. Jeśli chodzi o wydajność, to lepszy w tej cenie jest jednie MFLB, jednak jest on znacznie bardziej skomplikowany w obsłudze. Pod każdym innym względem (poza wydajnością) Storm zostawia swoją konkurencję w tyle. To po prostu porządny vaporizer, zaś jego świetna cena i prostota obsługi sprawiają, że to moim zdaniem najlepsza opcja na pierwszy vaporizer.

Przejdź do strony gdzie w pełni prezentowany jest Storm Vaporizer. Jest to polecany przeze mnie sklep, w którym sam kupuję swoje waporyzatory.VF-Vapomaniak

Storm Vaporizer – recenzja pogłębiona

Pierwsze wrażenie

Storma otrzymujemy zapakowanego w naprawdę dobrej jakości pudełko. Oczywiście, to tylko drobny detal, nie mający wpływu na ocenę samego vaporizera, jednak to mimo wszystko miły akcent. Wewnątrz znajdziemy vaporizer oraz dość bogaty zestaw akcesoriów.

W pudełku znajdziesz:

  • vaporizer Strom
  • baterię 18650
  • kabel USB
  • ładowarkę sieciową
  • stalową kapsułkę na koncentraty
  • szklany ustnik*
  • silikonowy ustnik
  • dabber/narzędzie do ubijania ziół
  • szczypce
  • szczoteczkę do czyszczenia komory
  • zestaw zapasowych sitek

*- mój model ma już ponad rok i nie posiadał szklanego ustnika, który jest częścią obecnie sprzedawanych zestawów.

Jest to więc całkiem bogaty zestaw akcesoriów, szczególnie jak na sprzęt w takiej cenie. Sam vaporizer robi bardzo pozytywne wrażenie – nie jest plastikowy, więc nie sprawia wrażenia taniego czy tandetnego. Czarna, stalowa obudowa dodaje elegancji, ale i trochę wagi, przez co sprzęt dobrze leży w dłoni. Gdy pierwszy raz używałem Storma, zrobiłem standardowy burn-off przez 1 pełny cykl grzewczy (5 minut) i po takim zabiegu nie wyczułem żadnych niepokojących zapachów z komory. Jedynie silikonowy ustnik trochę pachniał gumą, jednak po odmoczeniu go przez kilka minut w ciepłej wodzie zapach stał się ledwie wyczuwalny, a z biegiem czasu zniknął całkowicie. Storm robi bardzo pozytywne pierwsze wrażenie – gdybym nie widział ile ten sprzęt kosztuje, to nie miałbym problemu z uwierzeniem, że kosztuje więcej niż w rzeczywistości. Pierwsze wrażenie oceniam na 90 punktów na 100.

Łatwość użytkowania

Obsługa Storma jest bardzo prosta – wszystko odbywa się za pomocą jednego guzika. Zaczynamy od nabicia komory. To klasyczny vaporizer kondukcyjny, co oznacza, że im drobniej zmielone zioła, tym lepiej. Szybkie, trzykrotne wciśnięcie głównego przycisku włącza lub wyłącza vaporizer. Po włączeniu automatycznie rozpoczyna się nagrzewanie. Dłuższe przytrzymanie przycisku (2 sekundy) powoduje zmianę temperatury na wyższą, co zasygnalizuje migająca dioda – jest 5 diod różnego koloru, migają one w trakcie nagrzewania, ciągłym światłem świecą po osiągnięciu przez vapoirzer ustawionej temperatury. Jest pięć ustawień: 180, 190, 200, 210 oraz 220 stopni Celsjusza. Moim zdaniem do ziół najlepiej sprawdzają się trzy pierwsze ustawienia, czwartego nie używam prawie wcale. Piąte, najwyższe ustawienie temperatury (220 stopni Celsjusza) nadaje się do koncentratów, które w Stormie można waporyzować przy pomocy specjalnej wkładki do komory. Branie wdechów nie wymaga opanowania szczególnej techniki – po prostu bierzemy w miarę powolne wdechy – im dłuższe, tym pary będzie więcej.

dsc_0375
Komora grzewcza znajduje się bezpośrednio pod ustnikiem.

Ładowanie Storma odbywa się przez port micro-USB – to wygodne, bo można np. podłączyć się do powerbanku, gdy bateria się wyczerpie. Jeszcze łatwiejszym rozwiązaniem jest jednak dokupienie dodatkowej baterii – wówczas wystarczy odkręcić dolną część obudowy, wymienić baterię i można kontynuować inhalację.

Obsługa Storma jest bardzo prosta i intuicyjna, nie sprawi trudności nawet początkującym użytkownikom. Ilość dostępnych ustawień temperatury w zupełności wystarcza do użytku rekreacyjnego. Łatwość obsługi Storma oceniam na 90 punktów na 100 możliwych.

Vapor

Muszę przyznać, że vapor produkowany przez Storma zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Para jest widoczna nawet na najniższym ustawieniu temperatury, zaś na średnim (200 stopni) jest jej naprawdę dużo. Nawet przy 200 stopniach smak jest w porządku, natomiast na niższych ustawieniach para jest bardzo smaczna i aromatyczna.

Moc pary, co wielu interesuje najbardziej, nie pozostawia wiele do życzenia. Waporyzacja całej komory (inaczej się nie da), czyli ok. 0,3 g dobrze zmielonych ziół, daje mocny efekt przy użyciu średniego ustawienia temperatury. Może więc dać efekt jeszcze mocniejszy przy zastosowaniu ustawienia czwartego lub piątego. Ja osobiście nie czuję potrzeby korzystania z tych ustawień, nie jestem też fanem nadmiernie ciepłej pary. Konstrukcja ustnika sprawia, że mimo krótkiej ścieżki vaporu przejmuje on sporą część ciepła, jednocześnie nie nagrzewając się nadmiernie na zewnątrz. Nawet więc na najwyższym ustawieniu temperatury vapor produkowany przez Storma nas nie poparzy, będzie co najwyżej mocno ciepły.

Ogólna jakość pary jest naprawdę w porządku: jest jej sporo, smak jest ok i działa jak należy, jednocześnie nie drażniąc dróg oddechowych. Jakość pary oceniam więc w przypadku Storma na 80 punktów na 100.

Wydajność

Storm jest bardzo wydajny w sensie wydobywanie substancji aktywnych z waporyzowanego suszu – po zakończonej inhalacji na trzecim ustawieniu temperatury (200 stopni) ABV jest równomiernie brązowe, przy czym jest to kolor dość mocno brązowy. Oznacza to, że z ziół została wyssana zdecydowana większość substancji aktywnych, co zresztą wkrótce po inhalacji poczujemy w sposób nie pozostawiający wątpliwości w tej kwestii.

dsc_0376
Storm posiada ceramiczną komorę grzewczą.

Storm wypada bardzo dobrze pod kątem wydajności w porównaniu z innymi vaporizerami kondukcyjnymi w podobnym przedziale cenowym, np. urządzeniami z serii Flowermate. Zużycie takiej samej ilości ziół daje moim zdaniem mocniejszy efekt w przypadku Storma, niż w przypadku np. Flowermate V5.0s Vaporizer. Oceniając jednak jego wydajność w szerszym kontekście, należy odnotować, że nigdy sesyjny waporyzator ogrzewający susz kondukcyjnie nie dorówna wydajnością vaporizerom konwekcyjnym, jak np. Sticky Brick Vaporizer, gdzie porównywalny efekt można uzyskać przy pomocy mniejszej ilości ziół. Za każdym razem używając Storma będziemy zmuszeni nabić komorę do pełna i wykorzystać ją do końca, każda inhalacja to więc ok. 0,3 g ziół. Nie ma możliwości nabicia komory jedynie do połowy, jak np. w PAX 2 Vaporizer.

Za wydajność Storm otrzymuje więc 80 punktów na 100. To bardzo dobry wynik, w segmencie cenowym „do 500 zł” Storm wydajnością ustępuje jedynie MFLB, jest za to od niego o wiele bardziej przyjazny w obsłudze.

Dyskrecja

Jak już wspominałem powyżej, Storm jest bardzo dyskretny z wyglądu, z powodzeniem może udawać trochę grubszego e-papierosa, jakich obecnie sporo jest dostępnych na rynku. Nie powinien więc budzić zainteresowania swoim wyglądem.

Jeśli chodzi o zapach emitowany przez Storma to jest on dość przeciętny, słabszy niż w przypadku PAX’a 2 i porównywalny z Flowermate V 5.0s. Na świeżym powietrzu zapach znika praktycznie od razu, w pomieszczeniu może się utrzymywać przez kilkanaście minut, jednak to zapach znacznie słabszy niż w przypadku dymu i uchylenie okna na krótką chwilę załatwia sprawę.

Storm wypada więc bardzo dobrze jeśli chodzi o dyskrecję, oceniam go na 85 punktów na 100.

Czyszczenie

Storm nie wymaga wiele czyszczenia. Komora jest ceramiczna, co oznacza, że przetarcie jej wyciorem po każdej inhalacji w dużej mierze załatwia sprawę. Jedynie raz na kilkanaście sesji można ją przeczyścić patyczkiem kosmetycznym zwilżonym w ISO, aby pozbyć się większych zabrudzeń. Komora brudzi się jednak bardzo powoli. Szybciej zaklejają się za to sitka w ustniku, przez które przechodzi para. Po kilku sesjach sitko robi się dość zalepione żywicą, przez co drobinki ziół mogą się do niego przyklejać. Wówczas należy rozebrać ustnik (co jest banalne), metalowe części (czyli osłonkę sitka i samo sitko) odmoczyć przez kilka minut w ISO, zaś silikonową część ustnika przetrzeć wewnątrz patyczkiem zwilżonym w ISO. Wszystkie części ustnika płuczemy następnie w gorącej wodzie, składamy w całość i gotowe.

Na dbaniu o czystość komory (rzadko) i ustnika (trochę częściej) czyszczenie Storma się kończy, nie jest  więc ono ani uciążliwe, ani skomplikowane. Za łatwość czyszczenia Storm otrzymuje 80 punktów na 100.

Bateria

Storm jest zasilany standardową baterią 18650, która jest wymienna, tzn. można dokupić zapasową baterię i samodzielnie wymienić wyczerpaną baterię na pełną, gdy zajdzie taka potrzeba. To bardzo wygodne i cenione przez użytkowników rozwiązanie.

dsc_0381
Storm posiada wymienną baterię typu 18650.

Naładowana do pełna bateria Storma wystarczy na 40-60 minut ciągłej waaporyzacji, w zależności od wybranej temperatury. To przyzwoity wynik, który oznacza przynajmniej kilka sesji na jednym ładowaniu – mało więc prawdopodobne, aby zabrakło Ci baterii w ciągu dnia, poza domem. Ładowanie odbywa się przez port micro-USB, co oznacza, że bez większych problemów można podłączyć Storma do powerbanku, jeśli zabraknie nam baterii w ciągu dnia.

Bateria Storma może nie powala na kolana, ale daje radę, a do tego jest wymienna, co jest wielkim plusem. Za baterię Storm dostaje 70 punktów na 100.

Gwarancja

Storm posiada roczną gwarancję producenta, a więc taką samą jak Flowermate V 5.0s Vaporizer. Z jednej strony rok to krótko, z drugiej strony nie jest to na tyle drogi sprzęt, aby oczekiwać od producenta wieloletniej gwarancji. Mój egzemplarz ma ponad 1,5 roku i nie zauważyłem żadnego spadku jakości ani drastycznego ograniczenia żywotności baterii, więc to solidny sprzęt. Oceniając jednak samą gwarancję, Storm dostaje 65 punktów na 100.

dsc_0387
Ładowanie przez micro-USB.

Warto dodać na marginesie, że każdy sprzęt elektroniczny sprzedawany na terenie UE na mocy prawa jest objęty 2-letnią rękojmią (gwarancją), której realizacji możemy się teoretycznie domagać od sklepu, w którym zakupiliśmy dany towar. Piszę, że teoretycznie, ponieważ nigdy nie testowałem tego prawa w przypadku vaporizera. Powinno to jednak być możliwe.

Podsumujmy więc vaporizer Storm:

Pierwsze wrażenie – 90/100

Łatwość użytkowania – 90/100

Vapor – 80/100

Wydajność – 80/100

Dyskrecja – 85/100

Czyszczenie – 80/100

Bateria – 70/100

Gwarancja – 65/100

Ostateczny werdykt to 83 punkty na 100. Storm to wysokiej jakości sprzęt, który bardzo dobrze radzi sobie z ziołami i jest dostępny w bardzo przystępnej cenie. To sprzęt całkiem wydajny jak na vaporizer konducyjny, dający dobrej jakości parę i pozwalający zachować dyskrecję. Jakość pary jest na bardzo zadowalającym poziomie, jest jej sporo i ma dobry smak. To jeden z trzech najlepszych – moim zdaniem – vaporizerów przenośnych z segmentu cenowego do 500 zł. W ogólnym rozrachunku przebija swoich głównych konkurentów, czyli Flowermate V 5.0s Vaporizer i MFLB. Storm to idealny sprzęt jeśli szukasz pierwszego vaporizera, a jednocześnie nie chcesz wydać na niego przesadnie dużo.

Przejdź do strony gdzie w pełni prezentowany jest Storm Vaporizer. Jest to polecany przeze mnie sklep, w którym sam kupuję swoje waporyzatory.
VF-Vapomaniak

Autor recenzji:

vapo3

VapoManiak, wielki fan waporyzacji, kolekcjoner i  niezależny recenzent vaporizerów. Masz pytanie? Napisz do mnie lub zostaw komentarz – odezwę się!

20 uwag do wpisu “Storm Vaporizer – recenzja

    1. Storm to świetny sprzęt na pierwszy waporyzator. A bubbler – jak najbardziej słuszny kierunek, znacznie poprawia to komfort inhalacji. Więc jak najbardziej popieram pomysł :-) Gdybyś miał jakiekolwiek pytania – pisz śmiało tutaj albo na maila. Pozdrawiam!

      Polubienie

      1. Robert

        Witam mam pytanie, czy można tym waporyzatorem używać olejków eterycznych? Jeśli tak, to w jaki sposób? wystarczy wlać trochę do dołączonej do zestawu komory?

        Polubienie

        1. Nie, to nie jest możliwe. Przy niektórych waporyzatorach możesz znaleźć informację, że są też na „olejki” – tu chodzi o koncentraty, z olejkami eterycznymi to nie ma nic wspólnego. Więc absolutnie nie wlewaj nic do komory – możesz w ten sposób uszkodzić sprzęt.

          Polubienie

    1. Na etapie kiedy pisałem tę recenzję jedyne 3 vapo poniżej 500 zł, które polecałem to MFLB, Storm oraz Flowermate V 5.0s. Od tego czasu trochę zmieniło i do tej listy można dołożyć X-MAX V2 Pro oraz VapCap’y: VapCap Original, VapCap M, TiWoody (szczególnie ten ostatni). Natomiast te sprzęty mocno różnią się miedzy sobą – jeśli chcesz to chętnie pomogę Ci wybrać takie, które najlepiej będzie do Ciebie pasowało. Zapraszam do kontaktu przez e-mail: vapomaniak@gmail.com

      Pozdro! :-)

      Polubienie

  1. Stormer

    Cześć VapoManiaku, podobnie jak ty jestem bardzo zadowolony z Storma, co masz na myśli pisząc ”waporyzacja całej komory – inaczej się nie da” ? :) Zazwyczaj jedna sesja inhalacji (kilka minut) połowy czy nawet 1/3 komory jest jak dla mnie bardzo efektywna no i wg. mnie oszczędniejsza. Co o tym sądzisz ? :)

    Polubienie

    1. Cześć! Dla najlepszej wydajności i pełnego wykorzystania suszu (Storm działa kondukcyjnie, czyli poprzez przewodzenie ciepła) konieczne jest nabicie komory w całości i do pełna. Komora nabita jedynie cześciowo też będzie działać i może być wystarczająca, ale oszczędność jest względna – z jednej strony zużyjesz mniej suszu, z drugiej jednak strony nie wykorzystasz go w pełni. Więc najoszczędniej (patrząc od strony wykorzystania suszu) jest nabić do pełna. Pozdrawiam serdecznie!

      Polubienie

  2. Paweł

    Hej zakupiłem ten vaporyzator po recenzji na Twojej stronie. Tylko mam pytanie tutaj trzeba wypełnić komorę 0,3 g do pełna i jak dla mnie trochę to dużo, przynajmniej na razie bo zaczynam przygodę z vaporyzatorami. I w zestawie mam dwie wkładki do komory wiem że jedna jest na kapsułki a druga ? czy jak bym ją wypchał suszem i włożył do głównej komory efekt by był dobry? Bo w końcu zmniejsza objętość komory. Ktoś mi polecił mieszanie ziół z THC wraz z innymi np. susz z mięty co tym sądzisz ?
    Z góry dzięki Paweł

    Polubienie

    1. Hej! Tak, komorę trzeba za każdym razem wypełniać w całości, 0.3 brzmi sensownie. Wkładka do komory jedna jest na koncentraty (ta z bawełną) i na żywicę (ta bez niczego). W żadnej z nich susz nie będzie działał dobrze. Sposobem na zmniejszenie ilości zużywanego suszu będzie dopełnienie komory konopiami siewnymi, nagrałem o nich film, jest na YT – zobacz sobie ten susz CBD na stronie VapeFully. Mięta nie sprawdzi się dobrze, ponieważ jej temperatura waporyzacji jest znacznie niższa od minimalnej temperatury w Stormie. Więc albo możesz mieszać z konopiami siewnymi albo robić tak, że robisz sobie 5 minutową sesję na najniższej temperaturze i potem za jakiś czas jak chcesz kontynuować to robisz drugą 5-minutową sesję np. na 3 ustawieniu. Ta druga opcja będzie bezkosztowa ;-)

      Polubienie

  3. Stachu

    Witam, dokupiłem właśnie bubbler do Storma, czy po napełnieniu komory waporyzatora wystarczy go założyć? Zastanawia mnie zasada jego działania i w jaki sposób dokonuje się filtracja wodna? W środku bubbler jest pusty. Być może to głupie pytania ale nie ma w nim wody :-) I w jaki sposób go czyścić? Czy będzie się wytwarzał na jego ściankach wewnątrz jakiś osad?

    Polubienie

    1. Hej, bubbler musisz po prostu napełnić wodą i zaciągnąć się przez ustnik, wtedy woda ustabilizuje się na optymalnym poziomie. Tak, z czasem na ściankach zacznie zbierać się kondensat, czyli osadzona para. Wyczyścisz go napełniając go alkoholem izopropulowym, zostawiając na jakiś czas i mocno potrząsając. Nie ma głupich pytań, na luzie :-)

      Polubienie

  4. D

    Witam, podpowiedz mi odnośnie wyboru vaporyzatoru do tytoniu, planuje przeżucić się z papierosów na vaporyzację tytoniu i szukam tylko i wyłącznie do tego celu vaporyzatora w oko wpadły mi te modele:
    -Fenix mini
    -Storm 2.0
    -Boundless CFC 2.0
    Temperatura jaką potrrzebuje to 190-210

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s