Magic Flight Launch Box Vaporizer – recenzja

dsc_0096

Magic Flight Launch Box Vaporizer, to urządzenie niezwykłe pod wieloma względami. Jest bardzo mały, bardzo oszczędny, stylowy i bardzo efektywny, a do tego wszystkiego generuje bardzo dobrą parę i ma dożywotnią gwarancję. Nic więc dziwnego, że jest jednym z najpopularniejszych modeli waporyzatorów na rynku.

[EDIT – LUTY 2018]: Ta recenzja ukazała się już dość dawno. Choć nadal uważam, że MFLB jest świetnym vaporizerem, to obecnie w podobnej cenie można nabyć ciekawsze urządzenia.

Jeszcze przed zakupem sporo naczytałem sie na temat MFLB – nie było to trudne, grono fanów tego urządzenia jest bowiem niezwykle liczne i tworzą oni w internecie bardzo aktywną społeczność, szczególnie na Reddicie. Idea MFLB jest prosta – w Twoje ręce trafia wykonane ręcznie w USA drewniane pudełko, będące najmniejszym na świecie wysokiej klasy vaporizerem, kosztującym niewiele ponad 100$. Tym, co odróżnia go od reszty urządzeń jest brak jakiejkolwiek elektroniki – MFLB wykorzystuje jedynie energię elektryczną z baterii i podstawowe prawa fizyki, wykonany jest zaś z wysokiej klasy drewna (do wyboru: klon, wiśnia i orzech), stali nierdzewnej i kawałka plexiglasu. Vaporizer ten jest zasilany akumulatorkiem AA, który po wetknięciu go do urządzenia domyka obwód i rozpoczyna się nagrzewanie tzw. okopu, czyli komory na zioła, to zaś powoduje wydzielanie vaporu, który użytkownik wciąga przez szklaną lub akrylową słomkę. Przyjrzyjmy się bliżej temu niepozornemu, drewnianemu pudełeczku.

Magic Flight Launch Box Vaporizer – w skrócie

Pierwsze wrażenia – 90/100: MFLB robi świetne wrażenie – jest stylowy, solidnie zbudowany i ma naprawdę miniaturowe rozmiary. Jest też wyposażony w zestaw wysokiej jakości akcesoriów.

Łatwość użytkowania – 65/100: To urządzenie może wydawać się skomplikowane jeśli chodzi o opanowanie techniki jego używania, jednak jest tak tylko na początku. Musisz potrząsać zawartością komory po każdym wdechu i uważać, aby nie przypalić suszu.

Vapor – 75/100: Para generowana przez MFLB jest bardzo przyzwoitej jakości. Nie uzyskasz wielkich kłębów vaporu, jednak jest on bardzo smaczny i efektywny.

Wydajność – 95/100: Piekielnie wydajna bestia. Pozwala używać naprawdę mikroskopijnych ilość suszu, jednocześnie dostarczając bardzo intensywnych doznań.

dsc_0076

Dyskrecja – 90/100: MFLB jest jednym z najbardziej dyskretnych spośród wszystkich vaporizerów. Nie emituje prawie żadnego zapachu i z łatwością da się go ukryć w dłoni.

Bateria – 65/100: Waporyzator jest zasilany przy pomocy wymiennego akumulatora NiHM o rozmiarze AA. Jedno ładowanie wystarcza na 2-3 sesje, aby efekty były optymalne. Ładowanie trwa 2-3 godziny.

Czyszczenie – 90/100: Podstawowe czyszczenie sprowadza się do wysypania zawartości komory i przetarcia jej dołączonym pędzelkiem – banał! Raz na dłuższy czas można przetrzeć komorę wacikiem nasączonym w ISO.

Gwarancja – 100/100: Magic Flight Launch Box posiada dożywotnią gwarancję, obejmującą nawet uszkodzenia mechaniczne powstałe z winy użytkownika. Czego chcieć więcej?

Ostateczny werdykt – 80/100: MFLB to bardzo dobry vaporizer, zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych fanów waporyzacji. Opanowanie techniki wymaga trochę praktyki, jednak w zamian otrzymujesz dobrej jakości vapor, niezwykłą wydajność i oszczędność materiału oraz parę punktów za styl ;) Dożywotnia gwarancja i świetny stosunek jakości do ceny są dodatkowymi walorami. To jedno z moich ulubionych urządzeń, które gorąco polecam!

Przejdź do strony gdzie w pełni prezentowany jest Magic Flight Launch Box Vaporizer z dożywotnią gwarancją.Jest to polecanym przeze mnie sklepe, w którym sam kupuję swoje waporyzatory.VF-Vapomaniak

Magic Flight Launch Box – recenzja pogłębiona

Pierwsze wrażenia

Ze zdjęć w internecie wiedziałem, że urządzenie jest naprawdę małe, jednak po wyjęciu go z pudełka przeżyłem prawdziwy szok – MFLB jest wielkości trochę grubszego pudełka zapałek! Do tego jest po prostu piękny! Zakupiłem podstawowy model, wykonany z drzewa klonowego. Drewno jest gładko wyszlifowane, góra urządzenia jest zaś przykryta przezroczystą płytką z plexi, która umożliwia obserwowanie wnętrza komory w trakcie waporyzacji. Samo urządzenie zrobiło na mnie świetne pierwsze wrażenie. W tekturowym opakowaniu, w którym trafi do Ciebie MFLB, znajduje się czarna blaszana, wyściełana filcem puszka, w której znajdują się wszystkie elementy zestawu, czyli:

– MFLB

– 2 akumulatorki NiHM

– gumowe nakładki na akumulatorki

– ładowarka do akumulatorków

– szklany ustnik (rurka)

– pędzelek do czyszczenia

– instrukcja obsługi

dsc_0088

Nie ukrywam, że na jakiś czas wciągnęła mnie instrukcja, która bardzo wyczerpująco opisuje zasady działania MFLB. To z pewnością najlepsza instrukcja obsługi vaporizera, z jaką miałem kiedykolwiek do czynienia. Umieściłem oba akumulatorki w ładowarce, wpiąłem ją do kontaktu i z niecierpliwością czekałem aż się naładują. W czasie ładowania zdążyłem gruntownie przestudiować instrukcję, poczytać o technikach używania MFLB (a tych jest sporo) i zrobić jeszcze kilka innych rzeczy, bowiem pierwsze ładowanie nie trwało zbyt krótko – ponad 4 godziny, w dodatku akumulatorki w trakcie ładowania osiągnęły niepokojąco wysoką temperaturę (przeczytałem jednak, że to normalne w trakcie ich pierwszego ładowania). Gdy baterie wreszcie się naładowały, wykonałem szybki burn-off wkładając jeden z akumulatorków do urządzenia z otwartą komorą, jednak nie wyczułem żadnego  nieprzyjemnego zapachu. Właściwie to nie wyczułem kompletnie nic, za co wielki plus. Szklany ustnik przypomina trochę zwykłą fifkę, tyle, że bez cybucha, jest też z trochę grubszego szkła. Wygląda bardzo porządnie, ale może nie przetrwać upadku na twardą powierzchnię (na szczęście zapasowy ustnik kosztuje grosze, można też dokupić wersję nietłukącą, z akrylu). Pędzelek również jest bardzo wysokiej jakości, używam go do wszystkich innych moich vaporizerów. Pierwsze wrażenie, poza czasem ładowania baterii, jest naprawdę bardzo dobre. Oceniam je na 90 punktów na 100.

Łatwość użytkowania

Po naładowaniu baterii należy wypełnić okop (komorę) materiałem roślinnym, możliwie jak najdrobniej zmielonym. Im drobniejszy grind tym lepsze efekty – MFLB to urządzenie kondukcyjne, więc drobniejszy grind oznacza większą powierzchnię kontaktu ziół z rozgrzanym okopem, a co za tym idzie – tym bardziej efektywną inhalację. Nieoceniony pod tym względem jest MFLB Finishing Grinder, o którym więcej przeczytasz tutaj. Susz po prostu wsypujemy do okopu, bez żadnego dopychania. Następnie zamykamy górną przezroczystą pokrywę, montujemy szklany ustnik, wkładamy naładowaną baterię z boku urządzenia i wciskamy ją do oporu. Wtedy rozpoczyna się grzanie – obwód elektryczny się zamyka i ciepło uwalniane przez baterię zaczyna podgrzewać okop. Po kilku sekundach zaczyna wydzielać się vapor, który wdychamy przez rurkę. Po każdym wdechu zwalniamy baterię i potrząsamy urządzeniem, aby materiał w komorze się przemieszał i ogrzewał się równomiernie. Po zakończonej inhalacji wysypujemy zużyty materiał, przecieramy okop pędzelkiem i po wszystkim. Brzmi łatwo? Tylko w teorii. MFLB nie posiada stabilizacji temperatury, co oznacza, że im dłużej przytrzymasz wciśniętą baterię, tym wyższa będzie temperatura okopu. Trzeba tu mieć wielkie wyczucie, bowiem zbyt wysoka temperatura może doprowadzić do zapłonu suszu, czego chcemy uniknąć. Na początku większości użytkowników zapewne uda się niechcący doprowadzić do przypalenia materiału. W miarę jednak praktyki, gdy już nabierzesz wyczucia, nie zdarza się to wcale. Faktem jest natomiast, że MFLB to urządzenie, które trzeba po prostu wyczuć, konieczne jest trochę praktyki aby opanować technikę, potem jest już z górki. Podstawowe techniki użytkowania są zresztą wyczerpująco opisane w instrukcji. Po kilku pierwszych sesjach z MFLB technikę będziesz mieć już opanowaną, natomiast kolejne tygodnie użytkowania pozwolą Ci ją doszlifować i uzyskiwać niesamowite efekty. Musisz jedynie uważać, aby nie przygrzać za bardzo i nie przypalić suszu w komorze. W związku z tym, łatwość użytkowania oceniam na 65 punktów na 100.

Vapor

MFLB nie dostarczy Ci wielkich kłębów pary, co nie znaczy, że jego vapor nie jest potężny. Możesz przez całą sesję uzyskiwać ledwo widoczne pod światło chmurki, zaś na koniec sesji nie mieć do końca pewności, gdzie jest sufit, a gdzie podłoga. Mówiąc serio, vapor z umiejętnie używanego MFLB potrafi mieć wielki potencjał, mimo że jego wygląd wcale tego nie zapowiada. Przez kilka pierwszych hitów smak jest niesamowity, z czasem nieco się pogarsza, cały czas jest jednak w porządku. W moim odczuciu – a mam dość wrażliwe gardło – vapor z MFLB nie podrażnia, nawet jeśli używamy go bez ustnika, czyli w tzw. native mode, (opary wdychamy prosto z dziurki, w której normalnie instaluje się ustnik). Aby przez całą sesję otrzymywać wysokiej jakości vapor, niezwykle ważne w przypadku MFLB jest potrząsanie urządzeniem po każdym hicie, co ma na celu wymieszanie materiału w komorze i jego równomierne ogrzewanie. Początkowo nie do końca wierzyłem też w to, co w internecie czytałem na temat znaczenia odpowiedniego zmielenia ziół dla jakości doznań płynących z korzystania z MFLB. Muszę jednak przyznać się do błędu – im drobniej zmielony susz, tym jakość i ilość pary lepsza. Najlepsze efekty daje w tym względzie MFLB Finishing Grinder – zmienia susz praktycznie na pył, co nie jest możliwe przy pomocy zwykłego grindera. Alternatywą, jeśli nie mamy ochoty płacić dodatkowo za MFLB Finishing Grinder, jest wysypanie zmielonej normalnym grinderem zawartości komory po pierwszych 1-2 hitach (susz powinien być już wówczas suchy na pieprz) i skruszenie go w palcach na jeszcze drobniejsze kawałeczki. Nie jest to rozwiązanie równie dobre jak Finishing Grinder, ale na pewno lepsze niż używanie w MFLB nie dość drobno zmielonego suszu. Generalnie jednak rzecz biorąc, MFLB generuje bardzo dobrej jakości parę, choć nie tak gęstą obfitą, jak w przypadku urządzeń z najwyższej półki cenowej. Wątpię natomiast, aby ktokolwiek narzekał na jej jakość i moc. Brak wielkich chmur vaporu jest zresztą jednym z czynników decydujących o niesamowitej dyskrecji korzystania z MFLB, o czym za chwilę. Vapor generowany przez MFLB oceniam na 75 punktów na 100, głównie za jego moc i smak.

Wydajność

To zdecydowanie jedna z najmocniejszych stron MFLB. Jest on naprawdę niesamowicie wydajny, na co składa się kilka rzeczy. Po pierwsze, pomimo świetnych efektów, jakie uzyskujemy, w komorze mieści się bardzo niewiele materiału – 0,15 g to moim zdaniem górna granica. Z powodzeniem można jednak używać ilości znacznie mniejszych – komora napełniona do połowy będzie sprawdzać się równie dobrze, jak naładowana do pełna, dostaniesz po prostu mniej hitów. Oszczędność materiału jest więc ogromna – zakładając np. że ktoś będzie wapować codziennie jeden okop przed snem, może być nieźle zaskoczony, kiedy po tygodniu okaże się, że zużył… 1 gram! Takie niespodzianki są jak najbardziej mile widziane, prawda? Po drugie, w odróżnieniu od tzw. vaporizerów sesyjnych, które ogrzewają susz w komorze cały czas, nawet gdy się nie zaciągasz (a całą komorę trzeba wykorzystać na jednym posiedzeniu), MFLB dostarcza vapor na życzenie. Oznacza to, że susz jest ogrzewany i produkuje vapor tylko wtedy, gdy włączymy grzanie wciskając baterię. Dzięki temu jeden okop można rozbić na wiele mniejszych sesji – możesz np. wziąć 2-3 hity, odłożyć urządzenie i zająć się czymś innym, a sesję dokończyć za parę godzin czy nawet dni. Nie zmusza Cię to do wykorzystania całej zawartości komory naraz, co jest kolejnym elementem przyczyniającym się do świetnej wydajności Launch Boxa. Ostatnim zaś z tych elementów jest ostateczny efekt, jaki uzyskujemy dzięki inhalacji – 0,1 g z MFLB potrafi „zrobić robotę” porównywalną do efektu inhalacji 0,3 g ze sporo droższego urządzenia. Podsumowując więc wydajność, MFLB jest absolutnym mistrzem, szczególnie jeśli zestawić go z jego ceną. Jeśli chodzi o waporyzatory przenośne to porównywalną wydajność możesz uzyskać jedynie przy pomocy Firefly, będącym jednak urządzeniem kilka razy droższym. Wydajność MFLB oceniam na 95 punktów na 100.

Dyskrecja

Magic Flight Launch Box jest naprawdę niezwykle dyskretny. Urządzenie samo w sobie ma niecodzienny i dość intrygujący wygląd, więc jeśli będziesz z nim ostentacyjnie paradował po ulicach to możesz budzić zainteresowanie przechodniów. Z drugiej jednak strony, jest ono na tyle małe, że z łatwością możesz schować je w zaciśniętej pięści i nikt nie będzie wiedział, że zbliżając ją do ust właśnie bierzesz bucha (a nie np. drapiesz się po nosie), szczególnie, że nie będziesz wydmuchiwać widocznej chmury vaporu.

dsc_0093
Native mode, czyli MFLB używany bez ustnika.

Korzystając z MFLB na świeżym powietrzu (w mieście) polecam jednak używać go w native mode, czyli bez dołączonego ustnika, inhalując się wprost z otworu w urządzeniu, co pozwoli łatwo ukryć je w dłoni. Kolejnym czynnikiem wpływającym na dyskrecję jest zapach – MFLB, w porównaniu z innymi urządzeniami nie wydziela go prawie wcale. Na świeżym powietrzu nawet ktoś w niewielkiej odległości będzie miał niewielkie szanse cokolwiek poczuć. Z kolei po inhalacji w pomieszczeniu zapach jest wyczuwalny przez krótką chwilę, przy czym jest on bardzo mało intensywny – osoba siedząca na drugim końcu tego samego pokoju raczej go nie wyczuje.

Podsumowując oceniam ogólną dyskrecję korzystania z MFLB bardzo wysoko, bo aż na 90 punktów na 100.

Bateria

MFLB zasilany jest wymiennym akumulatorem NiHM, wielkością odpowiadającym rozmiarowi  baterii AA. W zestawie znajdują się dwa takie akumulatory. Na jednym ładowaniu pojedyncza bateria (kiedy jest w miarę nowa) starcza na 3-4 okopy, z czego tylko w trakcie waporyzacji dwóch pierwszych będziesz mógł cieszyć się pełnią mocy urządzenia. Gdy bateria będzie już mocniej rozładowana to nie będzie w stanie wygenerować odpowiedniej ilości ciepła. Zazwyczaj więc po waporyzacji dwóch okopów wrzucam na wpół wyładowaną baterię do ładowarki (choć w ładowarce mogą ładować się jednocześnie dwa akumulatory, to z powodzeniem można ładować tylko jeden) i używam drugiej – w ten sposób nigdy nie zaskakuje mnie sytuacja, że obie baterie są wyładowane i trzeba poczekać kilka godzin, aż będzie można ich znów użyć. Po kilku miesiącach regularnego użytku, gdy bateria już trochę się zużyje, jedno ładowanie wystarczać będzie już tylko na 2-3 okopy. Na szczęście niewielkim kosztem da się dokupić komplet zapasowych baterii. Używając regularnie regularnie swojego Launch Boxa będziesz musiał często je ładować, co jest jednak dość uciążliwe. Można się z tym po prostu pogodzić albo dokupić Power Adapter, umożliwiający podpięcie urządzenia do kontaktu. Moim zdaniem to drugie rozwiązanie jednak nie jest to opłacalne – adapter ma zastosowanie tylko w domu i jest względnie drogi, dodatkowo generuje na tyle dużą moc, że o przypadkowe przypalenie materiału jest znacznie łatwiej niż w przypadku baterii. Oceniając jednak MFLB tylko na podstawie tego, co jest w standardowym zestawie,  trzeba przyznać, że bateria to nie jest najmocniejsza strona MFLB – 60/100.

Czyszczenie

Po zakończeniu inhalacji wystarczy otworzyć pokrywę, odwrócić pudełko do góry nogami a zawartość sama wypadnie. Wówczas należy przetrzeć okop wchodzącym w skład zestawu pędzelkiem (ostrożnie, ponieważ okop jest wykonany z cienkiej stalowej siateczki, z którą lepiej obchodzić się delikatnie), a następnie dmuchnąć, aby ostatecznie pozbyć się wszystkich drobinek. I tyle.

dsc_0165
Pędzelek do czyszczenia MFLB.

Dopiero po dłuuuugim użytkowaniu na brzegach okopu zacznie zbierać się żywiczny osad, jednak da się go usunąć w 30 sekund przy pomocy patyczka higienicznego zamoczonego w ISO. Podobnie rzecz ma się z ustnikiem – po dłuższym czasie zauważysz w nim osad, jednak potraktowanie go patyczkiem z ISO załatwia sprawę. Ogólnie MFLB nie wymaga od użytkownika prawie żadnego wysiłku jeśli chodzi o utrzymanie urządzenia w czystości i dobrej kondycji. Dlatego za łatwość czyszczenia przyznaję MFLB mocne 90 punktów na 100.

Gwarancja

Na koniec prawdziwa perełka, jaką jest gwarancja MFLB. Jest ona dożywotnia. Tak, dożywotnia. W dodatku obejmuje również przypadki, w których vaporizer został uszkodzony z winy użytkownika, np. kiedy zbyt brutalne czyszczenie spowodowało uszkodzenie okopu. Sama firma Magic Flight jest zaś znana z szybkiej, sprawnej i bezproblemowej obsługi zgłoszeń gwarancyjnych. Jeśli stwierdzisz, że Twoje urządzenie wymaga reklamacji, wówczas kontaktujesz się z Magic Flight, zostajesz poproszony o podanie swoich danych, przesłanie zdjęcia uszkodzenia oraz zdjęcia numeru seryjnego znajdującego się z tyłu urządzenia. Wówczas zostaje do Ciebie wysłane całkowicie nowe urządzenie wraz z instrukcjami, jak odesłać uszkodzony egzemplarz – to bardzo ważne, aby go odesłać, bez tego bowiem stracisz możliwość ewentualnej reklamacji urządzenia, które przyszło w zamian. W mojej ocenie to idealna forma gwarancji, lepszej nie byłbym w stanie wymyślić. Dlatego za gwarancję MFLB otrzymuje maksymalne 100 punktów na 100 możliwych i jest to element silnie wpływający na jego ostateczną ocenę.

Ostateczny werdykt

Przychodzi więc czas na ostateczny werdykt. Magic Flight Launch Box to niezwykły vaporizer, który polecam jako pierwsze urządzenie osobom, które dotąd nie miały kontaktu z waporyzacją, ale też wszystkim bardziej doświadczonym zawodnikom – dobrze jest mieć MFLB w swojej kolekcji. Jeśli chcesz kupić Magic Flight Launch Box skorzystaj z tego linku do sklepu VapeFully – będziesz mieć pewność, że kupujesz w zaufanym miejscu i w najlepszej dostępnej w Polsce cenie.

Podsumujmy więc Magic Flight Launch Box:

  • pierwsze wrażenie – 90/100
  • łatwość użytkowania – 65/100
  • vapor – 75/100
  • wydajność – 95/100
  • dyskrecja – 90/100
  • bateria – 60/100
  • czyszczenie 90/100
  • gwarancja -100/100

Ostateczny werdykt to 80 punktów na 100. Magic Flight Launch Box to bardzo dobry vaporizer w świetnej cenie, o doskonałym stosunku jakości do ceny i z dożywotnią gwarancją. Jest nie tylko ładny i bardzo solidnie wykonany, ale przede wszystkim dostarcza dobrej jakości vaporu i jest jednym z najbardziej wydajnych vaporizerów, jakich miałem okazję używać. Ma oczywiście kilka drobnych wad, jak np. konieczność częstego ładowania akumulatorków czy konieczność potrząsania po każdym hicie, jednak nie psują one ogólnego bardzo pozytywnego wrażenia. Nie ma za to elektroniki, która mogłaby się zepsuć. Możliwości przypadkowego przypalenia suszu nie traktuję jako poważnej wady, bowiem do przypalenia może dojść tylko w niewprawnych rękach i użytkownik szybko uczy się, jak tego uniknąć. Gorąco polecam.

Przejdź do strony gdzie w pełni prezentowany jest Magic Flight Launch Box Vaporizer z dożywotnią gwarancją.Jest to polecanym przeze mnie sklepe, w którym sam kupuję swoje waporyzatory.

VF-Vapomaniak

 

Autor recenzji:

vapo3

VapoManiak, wielki fan waporyzacji, kolekcjoner i  niezależny recenzent vaporizerów. Masz pytanie? Napisz do mnie lub zostaw komentarz – odezwę się!

36 uwag do wpisu “Magic Flight Launch Box Vaporizer – recenzja

  1. KOZA

    bardzo fajny vaporizer! kupiłem zachęcony Twoją recenzją i jestem zadowolony. Faktycznie jeden z tańszych modeli, ale robi robotę. Na pewno dużym plusem jest to, że jest on niezwylke mały i łatwo go schować :)

    Polubienie

  2. Pingback: Nowe recenzje! – VapoManiak

    1. Nie, nie każdy rodzaj akumulatorków się nadaje. Muszą to być akumulatory AA typu NiHM (żaden inny typ się nie nadaje!) o pojemności minimum 2200 mAh. Jeśli spełniają te kryteria – można śmiało dokupić inne niż oryginalne Magic Flight. Trzeba tylko zdjąć z nich folię ochronną – tylko wtedy prąd jest przewodzony, dzięki czemu urządzenie działa. Pozdrawiam!

      Polubienie

      1. Niestety nie jest to prawdą (a szkoda), bo oryginalne akumulatory MFLB mają napięcie 1,5V, a typowe akumulatory AA typu NiMH niezależnie od pojemności (choć ja testowałem markowe różnych producentów, niektóre aż 4600 mAh) mają tylko 1,2V, a to za mało żeby wygenerować parę…

        Polubienie

        1. Hej, nie orientuję się jakie napięcie jest dokładnie potrzebne aby wygenerować parę z MFLB, natomiast te baterie z zestawu były słabsze od 2 innych kompletów, które miałem okazję testować. Ale to w takim razie cenna uwaga dla innych użytkowników – im wyższe napięcie tym lepiej. Świetnym rozwiązaniem jest pod tym względem Power Adapter do MFLB, ale niestety ponoć mają one krótką żywotność. Wszystkiego o bateriach, których można używać do MFLB można dowiedzieć się ze strony producenta: https://www.magic-flight.com/batteries.php Pozdro!

          Polubienie

        2. KIngArtza

          A obrałes baterie z plastiku ? Bo ja używam AA NiMH o pojemności 1900 napięcie 1,2V i dział bez zarzutu a para jest taka sama jak przy oryginalnych bateriach ;)

          Polubienie

        3. No jasne, bez tego nie działałoby w ogóle. To już nic nie rozumiem… Testowałem różne akumulatorki (wszystkie NiMH), różnych producentów (dobrych, markowe), nowe, naładowane, a przy zamiennikach z napięciem 1,2 V dioda ledwo co się świeciła, a pary było tyle co kot napłakał — na pewno nie tyle, aby był jakikolwiek efekt :(
          Możesz podać konkretny model zamienników, które Ty używasz?

          @VapoManiak: Power Adapter jak najbardziej robi robotę(!), bez niego można by się nerwicy nabawić :P szczególnie z takimi przebojami z akumulatorkami jak u mnie (oryginalne już mi słabo trzymają, a zamienniki jak wspomniałem w ogóle się u mnie nie sprawdzają). Mam nadzieję, że to „ponoć” odnośnie krótkiej żywotności PA się nie sprawdzi, to jakaś sprawdzona informacja?

          PS Macie może jakieś info odnośnie tych nowszych złotych oryginalnych akumulatorków MFLB, dłużej trzymają niż srebrne?

          Polubienie

        4. Info odnośnie adapterów jest sprzed jakiegoś czasu (ok. 2 lata temu) być może te obecnie sprzedawane są bardziej trwałe.

          Złote akumulatorki – mają więcej mocy, idą większe chmurki niż przy srebrnych. Ale każde baterie do MFLB przy regularnym użytku podziałają sprawnie do roku, potem konieczna jest ich wymiana. Czasem później, czasem wcześniej ale ogólnie ich żywotność jest ograniczona.

          Polubienie

        5. KingArtza

          ja akuart uzylem od gladzika apla byly dodoane do zestawu (myslalem ze nie beda dzialaly bo maja pojemnos 1900 ale okazalo sie ze ok) na stronie mflb polecaja tez akumulatorki aa eneloop

          Polubienie

        1. Hehe, to nie to. Użytkuję już od ładnych paru lat, także wprawę mam ;) Na oryginalnych akumulatorkach, albo na Power Adapterze działa jak ta lala :)

          Polubienie

  3. p

    zgodzę się, że ten waporyzer jest unikatowy – rzeczywiście czuję się fajnie patrząc na to małe pudełeczko.
    dla mnie sterowanie od początku było proste – znajomi nie mogą się połapać.
    koniecznie trzeba dokupić drugą parę (lepszą) baterii, na srebrnych nie da się jechać jak ktoś dużo pali. ja mam dosyć dużą tolerancję, toteż na drugi zakup wybiorę coś z większą komorą.
    dodam jednak, że urządzenie jest bardzo oszczędne dla kogoś z małą lub bez tolerki. dodatkowym plusem jest możliwość skonsumowania pod dowolną postacią pozostałości (wagowo z trzech zwapowanych gramów uzyskamy ok 1 gram ABV).

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dzięki za komentarz, zgadzam się w pełni. Przy intensywnym korzystaniu (codziennie/kilka razy dziennie) każda para baterii do MFLB będzie wymagała wymiany po paru miechach więc całe szczęście, że nie są bardzo drogie. Napisz jak będziesz kupował drugie vapo – chętnie pomogę dobrać coś co optymalnie będzie odpowiadało Twoim potrzebom. Pozdrawiam serdecznie!

      Polubienie

    1. Nie tylko na początek – mam naprawdę sporo różnych modeli, ale MFLB wciąż jest w regularnym użyciu ;-)
      Odpowiadając na Twoje pytanie: jest sporo sposobów na uzyskanie konsystencji pyłu, jednym z najprostszych jest dobre wysuszenie ziół i potraktowanie ich zwykłym kuchennym moździerzem. Jeśli jesteś ciekaw innych sposobów – napisz do mnie maila, będę mógł udzielić kilku podpowiedzi. Pozdrawiam!

      Polubienie

  4. Pingback: | Konopie leczą

  5. Pingback: Czym różnią się vaporizery sesyjne od vaporizerów on-demand? – VapoManiak

    1. Hej, tak, jak najbardziej – para z MFLB działa bardzo mocno. To bardzo sprytnie pomyślany sprzęt i po opanowaniu odpowiedniej techniki daje znakomite efekty, nawet jeśli swojego rumianku używasz już od kilkunastu lat. Jeśli natomiast planujesz używać go codziennie to na dłuższą metę dość męcząca jest częstotliwość ładowania baterii oraz czas ich ładowania. Można to obejść dokupując więcej baterii lub wybierając coś innego. Fajną opcją jeśli nie chcesz wydać dużo jest np. VapCap M – jeśli nie czytałeś jeszcze jego recenzji to zapraszam do lektury. Gdybyś miał pytania do sprzętu lub potrzebował rady – napisz maila przez zakładkę kontakt :-) Pozdrawiam!

      Polubienie

  6. Qte

    Hej, piszę z krótkim pytankiem – mam okrutnie małą tolerancję na zioła, palę przeważnie w fifce i wydaje mi się, że upycham do niej nawet mniej niż 1/10 grama (nigdy nie mierzyłem, ale wybieram co mniejsze główki), a i tak często kopie niemiłosiernie. Można pakować do tego wapa tak małe, ale zmielone porządnie ilości, czy mądrzej będzie wbić więcej i zostawić po prostu na inny czas?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s