Firefly Vaporizer – recenzja

dsc_0431
Firefly Vaporizer to pierwszy vaporizer firmy Firefly Vapor, mającej swoją siedzibę w USA. Choć Firefly premierę miał dość dawno, bo w grudniu 2013 roku, to jednak nadal jeden z moich ulubionych waporyzatorów. Firefly to pierwszy przenośny vaporizer w 100% konwekcyjnie ogrzewający  waporyzowane zioła. To spory i raczej mało dyskretny sprzęt, mający sporo wad, daje natomiast vapor o jakości trudnej do przebicia i smaku, którego żadnemu innemu spośród setek vaporizerów do dziś nie udało się prześcignąć. Zapraszam do lektury recenzji vaporizera-legendy. Panie i Panowie, przed Wami Firefly!

Niedawno pojawiła się w Polsce druga generacja Firefly – Firefly 2. Z tej okazji postanowiłem przypomnieć też pierwszą generację, w Polsce mało znaną, a od pewnego czasu szerzej dostępną. Firefly to w 100% konwekcyjny vaporizer przenośny typu on-demand, czyli dostarczający pary w przeciągu zaledwie kilku sekund, przez co jest niesamowicie wydajny i pozwala na rozbicie sesji na kilka mniejszych. Vaporizer ten ma trochę wad – jest spory, ciężki, mało dyskretny z wyglądu, a jego bateria trzyma zdecydowanie zbyt krótko. Cóż z tego, skoro Firefly daje tak genialną parę, że pod koniec roku 2016, prawie 3 lata po swojej premierze, jest jednym z najczęściej używanych przeze mnie vaporizerów? Pozwala on prawdziwym koneserom na delektowanie się subtelnymi smakami i aromatami ziół, jednocześnie zużywając ich bardzo niewiele i dając niesamowite wrażenia z inhalacji. To z pewnością jeden z najbardziej oszczędzających materiał vaporizerów, jest po prostu niesamowicie wydajny. Uwaga – technika brania wdechów wcale nie jest łatwa! Firefly to zdecydowanie vaporizer dla zaawansowanych. Jest jeszcze jeden powód, dla którego warto zapoznać się z Firefly: pod kilkoma ważnymi względami Firefly przebija Firefly 2, który jest vaporizerem o wiele droższym i który z założenia miał być lepszy od swojego pierwowzoru pod każdym względem. Jednym z takich względów jest gwarancja – w przypadku Firefly pierwszej generacji obejmuje ona 5 lat od dnia zakupu, zaś w razie problemów z vaporizerem obecnie większość użytkowników otrzymuje w ramach serwisu nowiutki Firefly 2. 5 lat gwarancji – naprawdę świetna sprawa. Podobnie jak wrażenia z inhalacji tym vaporizerem. Zapraszam do lektury mojej recenzji vaporizera Firefly!

Firefly Vaporizer w skrócie

Pierwsze wrażenia – 90/100: Firefly przy pierwszym kontakcie zwala z nóg – jest niezwykle elegancko zapakowany, sam vaporizer zaś zachwyca swoim wzornictwem, estetyką i bogatym zestawem akcesoriów. Firefly zaskakuje jednak swoim rozmiarem – okazał się większy i cięższy, niż sobie wyobrażałem.

Łatwość użytkowania – 50/100: Technika brania wdechów z Firefly jest skomplikowana do tego stopnia, że początkujących użytkowników może po prostu przerosnąć – efektem będzie brak pary. Łatwość użytkowania obniża  również konieczność mieszania w komorze oraz krótko trzymająca bateria. Gdy technika brania wdechów zostanie już opanowana, łatwość użytkowania znacznie wzrasta.

Vapor – 95/100: Para produkowana przez Firefly po prostu zachwyca. To najlepsza w smaku para możliwa do uzyskania z vaporizera przenośnego – jest gładka i delikatna, a jednocześnie gęsta, bardzo mocna i jest jej sporo – 0,15 g ziół to 5-6 dużych i mocnych chmur. Warto dodać, że para z Firefly to moim zdaniem najlepsza para spośród wszystkich vaporyzatorów, jeśli chodzi o smak ziół.

Wydajność – 100/100: Komora Firefly jest bardzo niewielka – mieści 0,1-0,15 g ziół. Inhalacja jednej komory daje jednak bardzo zadowalające efekty – w wyniku tego, korzystając z Firefly zużywa się bardzo niewiele suszu. Wydajność dodatkowo podwyższa fakt, że Firefly to vaporizer typu on-demand, dzięki czemu zioła są ogrzewane tylko w trakcie brania wdechu.

Dyskrecja – 50/100: Zapach emitowany przez Firefly jest przeciętny, choć potrafi być dość mocny. Szybko jednak znika. Z wyglądu natomiast Firefly nie jest zbyt dyskretny – ani trochę nie przypomina e-papierosa, za to budzi zainteresowanie swoim nietypowym wyglądem i niecodzienną stylistyką. W mojej opinii wyklucza to użytek poza domem.

Czyszczenie – 80/100: Firefly wymaga dość regularnego czyszczenia, jednak jest ono banalne i zajmuje poniżej minuty. Regularnego czyszczenia wymaga tylko szklana komora i ścieżka vaporu, które wystarczy przetrzeć wacikiem nasączonym w ISO.

Bateria – 50/100: Duży pobór energii to największy problem Firefly – naładowana do pełna bateria pozwoli na zaledwie dwie pełne inhalacje. Z tego względu zalecam ładować Firefly po każdej sesji. Na plus należy zaliczyć za to fakt, że bateria szybko się ładuje (od pustej baterii do pełnej: 45 minut) oraz to, że można dokupić zapasową baterię i mieć ją ze sobą w razie potrzeby.

Gwarancja – 90/100: 5 lat gwarancji to miły komfort psychiczny, gdy kupujemy sprzęt z wyższej półki cenowej. W przypadku Firefly użytkownicy zgłaszają jednak bardzo niewiele awarii – to po prostu bardzo solidnie wykonany sprzęt. Tak długi okres gwarancji jest więc odbiciem wysokiej jakości wykonania Firefly.

Ostateczny werdykt – 90/100: Firefly, mimo że model ten ma już parę lat, pozostaje jednym z moich ulubionych waporyzatorów wszechczasów. Ma sporo wad, jednak na dłuższą metę nie są one aż tak uciążliwe. To sprzęt dla prawdziwych koneserów, Firefly daje najlepszą  – obok Sticky Brick – parę spośród wszystkich waporyzatorów przenośnych i jest niezwykle wydajny, co pomaga znacznie zmniejszyć wydatki na zioła.

dsc_0417
Zawartość zestawu.

Kliknij tutaj, aby kupić vaporizer Firefly w polecanym przeze mnie sklepie, w którym sam kupuję swoje waporyzatory.

VF-Vapomaniak

Firefly Vaporizer – recenzja pogłębiona

Pierwsze wrażenia

Firefly przy pierwszym kontakcie zwala z nóg! Vaporizer jest zapakowany w eleganckie pudełko wysokiej jakości, przywodzące na myśl bardziej smartfon z najwyższej półki cenowej niż vaporizer. Po otwarciu pudełka, na samym wierzchu znajdziemy vaporizer Firefly, który jest dość spory i dość ciężki, natomiast świetnie leży w dłoni. W tym momencie, jeszcze przed pierwszą próbą waporyzacji, Firefly zdobył moje serce. Jest to sprzęt niezwykle designerski – projekt i jakość użytych materiałów są naprawdę zachwycające. Vaporizer składa się z dwóch części: dolnej, w której znajduje się element grzewczy i komora na zioła, oraz górnej, będącej magnetycznym wieczkiem ze szklanym wizjerem, umożliwiającym podglądanie sytuacji w komorze. Później było już tylko lepiej – pod vaporizerem znajdowały się akcesoria, których jest naprawdę sporo. W skład zestawu wchodzi:

  • vaporizer Firefly
  • ładowarka sieciowa
  • futerał na vaporizer
  • (wymienna) bateria
  • dwustronny pędzelek do czyszczenia
  • plastikowa wykałaczka do mieszania w komorze
  • zestaw zapasowych sitek
  • chusteczki nasączone ISO do czyszczenia
  • podkładki do waporyzacji koncentratów
  • instrukcja obsługi

Wszystkie akcesoria są wysokiej jakości i sprawiają bardzo dobre wrażenie. Cały zestaw robi zaś świetne wrażenie pod każdym względem. Przed pierwszą inhalacją chciałem tradycyjnie wykonać burn-off – włączyłem Firefly, rozgrzałem go przytrzymując przycisk wciśnięty przez pełne 30 sekund, aż nastąpiło automatyczne wyłączenie. Nie wyczułem żadnego zapachu. Ani przyjemnego, ani nieprzyjemnego – po prostu nic. Za to wielki plus, choć w przypadku vaporizerów z najwyższej półki powinno to być standardem (niestety nie jest – niektóre vaporizery, nawet te z kategorii premium, pachną umiarkowanie ładnie podczas pierwszego „przepalenia”). Podsumowując moje pierwsze wrażenia, Firefly naprawdę mnie urzekł. Obawiałem się, że czar pryśnie, gdy użyję go po raz pierwszy. Nic z tych rzeczy – dalej było jeszcze lepiej! Pierwsze wrażenia z Firefly oceniam na 90 punktów na 100. Byłoby więcej, ale byłem teochę zaskoczony gabarytami tego vaporizera.

Łatwość użytkowania

Powiedzmy to sobie szczerze – Firefly nie jest najłatwiejszym w obsłudze vaporizerem. Nie chodzi tu o sekwencję czynności, które trzeba wykonać, a o samą technikę brania wdechów. Jest ona dość skomplikowana, a w każdym razie skomplikowana na tyle, że w mojej ocenie Firefly nie jest dobrym pomysłem na pierwszy waporyzator.

Po kolei jednak: zaczynamy od naładowania baterii Firefly. Na marginesie mówiąc, moim zdaniem najlepiej jest naładować ją przed każdą inhalacją, o powodach czego piszę w dalszej części recenzji. Naładowany vaporizer potrzebujemy teraz nabić ziołami. W tym celu należy zdjąć magnetyczne wieczko i umieścić zioła w komorze, nie upychając ich jednak nadmiernie, aby nie utrudnić przepływu powietrza. Warto w tym miejscu dodać, że Firefly jest jednym z bardzo niewielu vaporizerów, w przypadku których ziół nie trzeba mielić – wystarczy porozrywać je palcami na niewielkie kawałki. Używając młynka naszym celem będzie uzyskanie średniego grindu. Zbyt drobny grind może spowodować wydostanie się drobinek ziół z komory wraz ze strumieniem gorącego powietrza i przemieszczenie ich w okolice ustnika, w skrajnych przypadkach drobinki ziół mogą wylądować w Twoich ustach. Ogólnie rzecz biorąc, przygotowanie ziół do inhalacji wymaga w przypadku Firefly mniej zachodu niż w przypadku innych waporyzatorów.

dsc_0407
Komora na zioła jest niewielka – mieści 0,1-0,15 g.

Po napełnieniu komory montujemy z powrotem magnetyczne wieczko i włączamy vaporizer przyciskiem znajdującym się z boku. Dioda zaświeca się na kolor zielony, co oznacza, że Firefly jest gotowy do pracy. Teraz najtrudniejsza część: wciskamy przycisk z drugiej strony urządzenia (dioda miga na zielono), czekamy  około 5 sekund i rozpoczynamy branie wdechu. Czemu jest to najtrudniejsza część? Jest tak dlatego, że wdech musi być niezwykle powolny. Zapominamy o wszystkich swoich nawykach związanych z tradycyjnym paleniem. W przypadku Firefly wdech musi być naprawdę bardzo równomierny i wolny, musi też trwać minimum 10 sekund. Gdy trzymamy wciśnięty przycisk to Firefly w ciągu kilku sekund dochodzi do temperatury 200 stopni i nie będzie jej przekraczał. Na chwilę przed końcem wdechu puszczamy przycisk i vaporizer przestaje ogrzewać zioła.

Po czym poznamy, czy wdech był udany? Jeśli był, to nie będzie co do tego wątpliwości – wypuścimy spory obłoczek pary (spory – przy pierwszym wdechu, przy kolejnych wdechach będą to już duże chmury – taka natura vaporizerów konwekcyjnych). Jeśli zaś wdech był zbyt szybki lub zbyt krótki to poczujemy jedynie smak ziół, nie wypuścimy jednak żadnej pary. W moim przypadku prawidłowy wdech udało się wykonać już za pierwszym razem, miałem jednak spore przygotowanie teoretyczne do Firefly i niemałą praktykę z innymi waporyzatorami. Widziałem osoby, którym nawet po kilku próbach nie udało się wykonać prawidłowego wdechu – to kwestia wyczucia. Technikę każdy prędzej czy później opanuje, a czy prędzej czy później – kwestia cierpliwości i praktyki.

Warto dodać, że po mniej więcej dwóch wdechach konieczne jest przemieszanie zawartości komory, co jest średnio wygodne: należy zdemontować wieczko, przemieszać zawartość komory przy pomocy plastikowej wykałaczki (wieczko trzeba w tym czasie gdzieś odłożyć, uważając by nie wysypać ziół z otwartej komory), umieścić zioła z powrotem w komorze i zamontować magnetyczne wieczko na miejscu. Zdecydowanie nie da się zrobić tego wszystkiego jedną ręką, a tym bardziej nie w miejscu publicznym.

Po kolejnych dwóch wdechach ponownie mieszamy w komorze. Wówczas, w zależności od długości wcześniejszych 4 wdechów, pozostanie nam jeden lub dwa wdechy. W sumie wychodzi więc 5-6 wdechów z komory mieszczącej 0,1-0,15 g ziół. Po zakończeniu inhalacji ponownie demontujemy magnetyczne wieczko, wysypujemy zawartość komory, czyścimy ją pędzelkiem i podłączamy vaporizer do ładowarki.

Obsługa Firefly to prawdziwe wyzwanie, szczególnie dla początkujących. Technika brania wdechów jest jedną z najtrudniejszych spośród wszystkich vaporizerów, jednak jej opanowanie nie powinno nikomu zająć więcej niż kilkanaście minut. Uciążliwa i niewygodna jest także konieczność mieszania w komorze pomiędzy wdechami – sprawia to, że korzystanie z Firefly poza domem raczej odpada. Jeśli pogodzimy się z tym faktem i opanujemy prawidłową technikę brania wdechów – korzystanie z Firefly to czysta przyjemność. Dla początkujących może to być jednał trudna przeprawa. Za łatwość użytkowania Firefly dostaje 50 punktów na 100 możliwych. 

Vapor

Jakość vaporu produkowanego przez Firefly jest niesamowita, gdy opanujemy już technikę. Para jest jedną z najsmaczniejszych na rynku – konkurować z nią na tej płaszczyźnie może tylko Sticky Brick. Smak pary jest naprawdę niesamowity, pozwala wyczuć wszystkie subtelne niuanse smakowe waporyzowanych ziół. Jedynie inhalacja bez odpowiedniego mieszania w komorze (przez kilka wdechów pod rząd) może sprawić, że smak będzie kiepski – tak dzieje się, gdy za bardzo przygrzejemy zioła.

dsc_0433
Dwie główne części – dolna część Firefly oraz magnetyczne wieczko.

Para z Firefly nigdy nas nie poparzy – jest co najwyżej ciepła, nigdy jednak gorąca – jest tak, ponieważ ścieżka vaporu bardzo dobrze przejmuje temperaturę i najczęściej otrzymujemy delikatną, aksamitną i smakowitą parę. Biorąc pod uwagę niewielką ilość ziół, jaką mieści komora, 5-6 sporych chmur to bardzo dobry wynik. Produkcja vaporu również stoi więc na bardzo dobrym poziomie.

W przypadku Firefly najlepiej widać przewagę konwekcji nad kondukcją, jeśli chodzi o smak i jakość pary. Jedno i drugie w przypadku Firefly jest wprost nie z tej ziemi – cieszenie się tymi wrażeniami było momentem, w którym po raz kolejny zakochałem się w Firefly. Za jakość vaporu Firefly oceniam na 95 punktów na 100.

Wydajność

Wydajność to kolejna dziedzina, w której Firefly prezentuje mistrzowski poziom. Ziół do komory nabija się bardzo niewiele – 0,1-0,15 g, w zależności od stopnia zmielenia. Z takiej ilości uzyskujemy do 6 dobrych wdechów, które potrafią zadziałać bardzo efektywnie – porównywalnie z nawet dwukrotnie większą liczbą wdechów z przeciętnego vaporizera kondukcyjnego, w którym komora wymaga nabicia 0,25 g ziół. Niewielki rozmiar komory w połączeniu z dużą efektywnością inhalacji oznacza, że Firefly jest niezwykle oszczędny jeśli chodzi o zużycie ziół. Pozwala to naprawdę znacznie ograniczyć konsumpcję i zredukować wydatki na zioła.

ABV po inhalacji jest ciemnobrązowe – miejscami aż zbyt ciemne, jeśli nie mieszamy w komorze wystarczająco często. Substancje aktywne zawarte w ziołach są w każdym razie skutecznie z nich wydobywane, co nie tylko widać po kolorze ABV, ale i czuć w działaniu pary.

Kolejnym czynnikiem pozytywnie wpływającym na wydajność Firefly jest fakt, że jest to vaporizer typu ondemand. Oznacza to, że błyskawicznie rozgrzewa się on do temperatury waporyzacji i równie szybko stygnie, co umożliwia podzielenie sesji na kilka mniejszych bez marnowaniu waporyzowanych ziół. Możemy więc wziąć na przykład dwa wdechy, schować Firefly do kieszeni i dokończyć sesję przy następnej okazji. To bardzo wygodne, szczególnie jeśli wolimy szybkie inhalacje zamiast długich sesji.

Podsumowując wydajność trzeba podkreślić, że Firefly to chyba najbardziej wydajny vaporizer przenośny na rynku. Pozwala używać ilości podobnych jak w MFLB, daje jednak o wiele lepszą i mocniejszą parę. Za wydajność Firefly otrzymuje 100 punktów na 100 możliwych. 

Dyskrecja

Para z Firefly potrafi mieć dość intensywny zapach, jednak szybko on znika – na świeżym powietrzu praktycznie od razu po wypuszczeniu pary, w pomieszczeniach zaś jest wyczuwalny przez jakiś czas, ale o wiele łatwiej się go pozbyć niż zapachu dymu – uchylenie okna na 2-3 minuty sprawia, że zapach znika całkowicie.

dsc_0422

Jeśli chodzi o wygląd, to mówiąc szczerze, Firefly wcale nie jest dyskretny. Nie jest to może ten poziom oczywistości, co w przypadku Sticky Brick, natomiast z całą pewnością Firefly nie przejdzie jako żadnego typu e-papieros. Nawet jeśli ktoś nie domyśli się od razu, że to urządzenie do inhalacji ziołami, to z pewnością Firefly wzbudzi jego zainteresowanie – świetny design jest tu trochę przekleństwem, ponieważ ten waporyzator po prostu przykuwa spojrzenia! W związku z tym, Firefly za dyskrecję dostaje 50 punktów na 100.

Czyszczenie

Firefly ma dwa obszary, które wymagają regularnego czyszczenia – szklaną komorę grzewczą oraz ścieżkę vaporu. Rzadszego czyszczenia wymaga ustnik i sitko w komorze.

Najprostsze jest wyczyszczenie ścieżki vaporu – demontujemy magnetyczne wieczko i po prostu przecieramy wacikiem nasączonym w ISO wierzch dolnej części Firefly oraz wizjer i ścieżkę vaporu w magnetycznym wieczku. Jedno i drugie łącznie nie zajmuje nawet 30 sekund.

Następnie obracamy dolną część Firefly do góry nogami i kolejnym wacikiem czyścimy komorę. Trzymanie vaporizera w ten sposób gwarantuje, że ewentualny nadmiar ISO nie wsiąknie przez wloty powietrza do wnętrza urządzenia. Ten etap czyszczenia również zajmuje zaledwie kilkanaście sekund.

Komorę i ścieżkę vaporu najlepiej czyścić co kilka sesji – po 5 sesjach wizjer komory robi się dość zalepiony, 10 sesji bez czyszczenia Firefly wydaje się być absolutnym maksimum. Ja swój vaporizer czyszczę co 4-5 sesji – zajmuje to dosłownie chwilę.

Raz na dłuższy czas należy można przeczyścić także ustnik oraz sitko znajdujące się na dnie komory – tutaj jednak i po ponad 20 sesjach sprawa nie będzie się prezentowała najgorzej. Czyszczenie tych obszarów jest więc wymagane niezwykle rzadko.

Podsumowując, choć Firefly wymaga dość regularnego czyszczenia to jest ono szybkie i wygodne. Za czyszczenie Firefly dostaje 80 punktów na 100. 

Bateria

Bateria to zdecydowanie najsłabsza strona Firefly. Nie jest to kwestia samej baterii, a raczej poboru mocy przez vaporizer – Firefly 2 korzysta z dokładnie takich samych baterii, a żywotność baterii jest ponad trzykrotnie większa. W Firefly nowa bateria pozwoli na zaledwie dwie pełne sesje, składające się z 5-6 wdechów. Następnie dioda zacznie migać na czerwono, co oznacza konieczność naładowania baterii.

Czasami zdarzy się niespodzianka i bateria okaże się pusta jeszcze przed końcem drugiej sesji – z tego względu zalecam ładowanie Firefly po każdym użyciu. Taka praktyka jest o tyle mało uciążliwa, że pusta bateria do pełna ładuje się bardzo szybko, bo w około 45 minut. Gdy więc jest rozładowana jedynie do połowy to naładowanie jej do pełna trwa zwykle 15-20 minut. Ładowanie po każdej sesji to mimo wszystko o wiele wygodniejsze rozwiązanie niż konieczność przerwania sesji w połowie w celu naładowania vaporizera.

Warto dodać, że bateria w Firefly jest wymienna, co oznacza możliwość dokupienia zapasowej i wymiany baterii na naładowaną w przypadku niespodziewanego końca zasilania. Za to rozwiązanie – duży plus.

Bateria jest bardzo słabą stroną Firefly i w tej kategorii oceniam go na 50 punków na 100. Ocenę podnosi krótki czas ładowania baterii oraz fakt, że można dokupić zapasową.

Gwarancja

Gwarancja jest z kolei płaszczyzną, na której Firefly naprawdę błyszczy! Vaporizer Firefly jest objęty 5-letnią gwarancją producenta. Jak już wspominałem powyżej, obecnie spora część zgłoszeń serwisowych dotyczących Firefly jest rozwiązywana poprzez wymianę na nowy egzemplarz Firefly 2, będący sprzętem sporo droższym, choć naprawy urządzeń pierwszej generacji też czasami się zdarzają. Firefly jest jednak ogólnie bardzo mało awaryjnym sprzętem, dzięki czemu 5-letnia gwarancja nie jest nadmiernie obciążająca dla producenta. Warto odnotować, że Firefly 2, mimo znacznie wyższej ceny, posiada jedynie 2 lata gwarancji.

Co ciekawe, gwarancja Firefly może stracić ważność, jeśli vaporizer nie będzie utrzymywany w czystości. Warto więc naprawdę dbać o jego regularne czyszczenie – przeciwnym wypadku w razie awarii gwarancja może zostać zakwestionowana.

Gwarancja Firefly to jedna z najlepszych w branży i oceniam ją na mocne 90 punktów na 100. 5 lat to długo, komfortowo długo.

dsc_0437
Firefly jest dość sporych rozmiarów.

Ostateczny werdykt

Firefly to unikalny vaporizer. Ma wiele wad, które starano się wyeliminować w Firefly 2, co w wielu przypadkach się udało. Pod niektórymi jednak względami, takimi jak moc pary i jej smak, Firefly moim zdaniem bije Firefly 2 na głowę. Podobnie jest w przypadku oporu przy wdechu oraz ustnika – w obu tych obszarach wygrywa pierwsza generacja Firefly. Mając obie generacje, mój wybór częściej pada na starszą wersję Firefly. Ten vaporizer po prostu ma w sobie „to coś”. Bateria jest fatalna, za to wrażenia z inhalacji są naprawdę genialne – para jest chłodna, gładka i przepyszna, a do tego bardzo efektywna. W Firefly, pomimo wielu wad, łatwo się zakochać. Firefly możesz kupić tutaj – to polecany przeze mnie sklep, w którym sam kupuję swoje vaporizery.

Podsumujmy więc Firefly:

Pierwsze wrażenie – 100/100

Łatwość użytkowania – 50/100

Vapor – 95/100

Wydajność – 100/100

Dyskrecja – 50/100

Czyszczenie – 80/100

Bateria – 50/100

Gwarancja – 90/100

Ostateczny werdykt to 90 punktów na 100. Firefly ma bardzo wiele obszarów wymagających poprawy – chodzi tu przede wszystkim o żywotność baterii i konieczność mieszania w komorze pomiędzy wdechami. Firefly jest spory i ciężki, nie jest też ani trochę dyskretny z wyglądu i nie polecam korzystać z niego poza domem. Jakość pary produkowanej przez Firefly w pełni jednak rekompensuje wszystkie wady tego vaporizera. Smak pary jest naprawdę trudny do przebicia, podobnie zresztą jak jej moc. Wydajność to do dziś niedościgniony ideał – Firefly to najbardziej oszczędny vaporizer na rynku. To sprzęt dla koneserów chcących delektować się niesamowitym smakiem i aromatem swoich ulubionych ziół. Gorąco polecam Wam ten sprzęt! Pamiętajcie jednak – trzeba opanować specyficzną technikę brania wdechów z Firefly!

Autor recenzji:

vapo3

VapoManiak, wielki fan waporyzacji, kolekcjoner i  niezależny recenzent vaporizerów. Masz pytanie? Napisz do mnie lub zostaw komentarz – odezwę się!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s