Arizer V-Tower Vaporizer – recenzja

 

dsc_0248V-Tower Vaporizer to wysokiej klasy stacjonarne urządzeie, kanadyjskiej firmy Arizer. Susz jest w nim ogrzewany konwekcyjnie, czyli strumieniem gorącego powietrza, co przekłada się na dużą wydajność i świetny smak. Para jest dostarczana poprzez silikonowy wężyk zakończony szklanym ustnikiem. Jednocześnie jest to jeden z najtańszych (679 zł) vaporizerów stacjonarnych cechujących się wysoką jakością wykonania i wrażeń z inhalacji.

V-Tower Vaporizer to tańszy i skromniejszy młodszy brat ostatnio recenzowanego przeze mnie Extreme Q Vaporizer firmy Arizer. Od Extreme’a różni się brakiem wiatraka umożliwiającego pompowanie balonów, brakiem pilota zdalnego sterowania i trochę uboższym zestawem akcesoriów. W przypadku V-Tower inhalacja odbywa się jedynie za pośrednictwem silikonowego węża, natomiast sama baza waporyzatora, poza innym kolorem wykończenia i brakiem LEDowego podświetlania, z wyglądu  nie różni się od Extreme Q praktycznie niczym, podobnie zresztą jak produkowana przez niego para. V-Tower to świetny sprzęt, a dzięki temu, że jest to wersja okrojona ze wszystkich „bajerów”, cena jest jeszcze przyjemniejsza niż w przypadku i tak niedrogiego na tle konkurencji Extreme Q. W efekcie V-Tower to chyba najtańsza opcja na nabycie wysokiej jakości stacjonarnego vaporizera konwekcyjnego, który pozwoli jednocześnie cieszyć się wielką mocą, cudownym smakiem i dużą wydajnością. Jeśli więc jesteś w stanie przeżyć bez funkcji pompowania balonów (co na dłuższą metę i tak jest zresztą mało praktyczne) i zależy Ci jedynie na wysokiej jakości pary i wysokiej wydajności, to ten vaporizer jest dobrym rozwiązaniem dla Ciebie. Zobaczmy więc, co do zaoferowania ma nam do zaoferowania Arizer V-Tower.

Arizer V-Tower Vaporizer – w skrócie

Pierwsze wrażenia – 90/100: V-Tower robi bardzo dobre pierwsze wrażenie. Zarówno sam vaporizer, jak i wszystkie akcesoria wykonane są z materiałów bardzo wysokiej jakości i sprawiają wrażenie sprzętu z kategorii premium. Konstrukcja jest solidna, zaś szklana komora i ustnik są obietnicą świetnego smaku.

Łatwość użytkowania – 85/100: Obsługa V-Tower’a jest dziecinnie prosta i nikomu nie powinna przysporzyć jakichkolwiek trudności. Ocenę łatwości użytkowania obniża jedynie fakt, że wyświetlana temperatura dotyczy grzałki, zaś powietrze ogrzewające susz jest trochę chłodniejsze i trzeba brać na to poprawkę – to trochę mylące. Druga niewielka wada to konieczność mieszania w Cyclone Bowl w trakcie sesji, nie jest to jednak uciążliwe. Ogólnie V-Tower’a obsługuje się łatwo i przyjemnie.

Vapor – 85/100: V-Tower dostarcza bardzo wysokiej jakości vaporu. Pary jest sporo na niższych ustawieniach temperatury i naprawdę bardzo dużo na wyższych. Jest ona niezwykle smaczna  (dzięki szklanej komorze grzewczej) i mocna. Dopiero powyżej 210 stopni robi się mniej delikatna, wciąż jednak jest chłodna dzięki odpowiednio długiemu wężowi.

Wydajność – 90/100: Ten model waporyzatora, podobnie jak Extreme Q, jest piekielnie wydajny. Do jednoosobowej sesji wystarczy 0,1 g ziół – taka ilość potrafi dostarczyć intensywnych doznań nawet dobrze zaprawionym fanom waporyzacji. Z kolei nabijając do pełna komorę Cyclone Bowl (0,4-0,5 g) sesja będzie bardzo długa i w zupełności wystarczy aby zadowolić grupę kilku osób.

Dyskrecja – 70/100: V-Tower wygląda całkiem niepozornie kiedy nie jest do niego podłączony wąż i komora  ziołami – stojąc na półce raczej nie będzie zwracał na siebie uwagi. Jeśli chodzi o zapach, to po inhalacji potrafi on być dość intensywny, dość szybko jednak znika. W zamaskowaniu niechcianego zapachu może pomóc także nakładka Potpourri zmieniająca vaporizer w lampkę zapachową.

Czyszczenie – 70/100: Baza vaporizera nie wymaga czyszczenia wcale. Wymagają go jedynie szklane części, które można dość łatwo wyczyścić alkoholem izopropylowym, oraz silikonowy wąż. Wyczyszczenie węża jest trochę trudniejsze, jednak brudzi się on bardzo powoli i nie ma potrzeby czyścić go przesadnie często.

dsc_0276

Gwarancja – 80/100: V-Tower Vaporizer posiada dożywotnią gwarancję na element  grzewczy i 3-letnią gwarancję na resztę elementów vaporizera. To całkiem uczciwa gwarancja, znacznie lepsza niż standardowa 2-letnia. Prawdopodobnie jednak nie będzie potrzebna, ponieważ waporyzatory Arizera psują się bardzo rzadko.

Ostateczny werdykt – 85/100: V-Tower to świetny vaporizer konwekcyjny do domu. Posiada co prawda tylko podstawowe funkcje, jednak z najważniejszym zadaniem, czyli waporyzacją, radzi sobie świetnie. Para jest wysokiej jakości, jest smaczna i jest jej dużo. V-Tower jest bardzo wydajny, co przekłada się na dużą oszczędność materiału. Do tego cena tego urządzenia jest naprawdę konkurencyjna, biorąc pod uwagę jakość wykonania i jakość pary dostarczanej przez V-Tower’a.

Przejdź do strony, na której w pełni prezentowany jest Arizer V-Tower Vaporizer. Jest to polecany przeze  mnie sklepie, w którym sam kupuję swoje waporyzatory.VF-Vapomaniak

Arizer V-Tower Vaporizer – recenzja pogłębiona

V-Tower Vaporizer to stacjonarne urządzenie wysokiej jakości, w którym substancje aktywne wydobywane są z suszu metodą konwekcyjną, czyli poprzez ogrzewanie go strumieniem gorącego powietrza. Metoda ta praktycznie zawsze daje lepszy smak i wydajność niż w przypadku ogrzewania suszu poprzez bezpośredni kontakt z gorącą powierzchnią, co ma miejsce w waporyzatorach kondukcyjnych. Do tego jest to metoda znacznie bardziej wydajna, co umożliwia wykorzystanie większej części substancji aktywnych zawartych w waporyzowanej roślinie – w efekcie używasz mniej suszu dla uzyskania takich samych efektów lub przy pomocy takiej samej ilości uzyskujesz znacznie mocniejsze efekty. V-Tower jest produkowany w Kanadzie, do jego produkcji używane są tylko i wyłącznie bezpieczne, termoodporne materiały wysokiej jakości. Komora grzewcza wykonana jest ze szkła, co gwarantuje najczystszy możliwy smak. Silikonowy wąż, przez który wdychamy vapor, również zakończony jest szklanym ustnikiem. Urządzenie wyposażone jest w ceramiczny element grzewczy i posiada elektroniczną stabilizację temperatury, którą można ustawić z dokładnością do jednego stopnia w zakresie 40-260 stopni Celsjusza – to jeden z największych zakresów temperatury dostępnych w vaporizerach. Para dostarczana przez V-Tower’a jest bardzo wysokiej jakości i będzie w stanie zadowolić nie tylko osoby zaczynające swoją przygodę z waporyzacją, ale również doświadczonych miłośników tego sportu. Urządzenie jest objęte 3-letnią gwarancją i dożywotnią gwarancją na element grzewczy.

Pierwsze wrażenia 

Pudełko, w którym jest dostarczany V-Tower nie zwala z nóg – to zwykły szary karton z naklejką informującą o zawartości. Ewidentnie opakowanie jest jedną z rzeczy, na której producent oszczędza starając się zapewnić najniższą możliwą cenę swoich urządzeń. Mnie to osobiście nie przeszkadza – wolę, aby Arizer oszczędzał na opakowaniu niż na jakości materiałów użytych do produkcji waporyzatora. A te w przypadku V-Towera są naprawdę wysokiej jakości – obudowa wykonana jest z gładko wypolerowanej stali nierdzewnej, element grzewczy jest ceramiczny, natomiast komora grzewcza oraz ustnik wykonane są ze szkła.

W skład zestawu wchodzi:

  • vaporizer Arizer V-Tower
  • zasilacz
  • szklana komora grzewcza Cyclone Bowl
  • szklane kolanko, do którego podłączony jest wąż
  • silikonowy wąż
  • szklany ustnik
  • szklane mieszadło
  • nakładka Popourri
  • zapasowe sitka
  • próbka ziół do aromaterapii
  • instrukcja obsługi
dsc_0257
Zawartość zestawu

Jest to więc porządny zestaw akcesoriów, skromniejszy niż w przypadku Extreme Q, ale też adekwatny do niższej ceny V-Tower’a. Warto uważać na szklane elementy – nie są one objęte gwarancją i jeśli je potłuczemy, trzeba będzie dokupić zapasowe (części są na szczęście bez problemu dostępne w Polsce). Całe urządzenie robi wrażenie naprawdę solidnie zbudowanego, materiały użyte do jego produkcji są wysokiej jakości i da się to zauważyć już na pierwszy rzut oka. Instrukcja zaleca, aby przed pierwszy użyciem włączyć waporyzator, ustawić go na najwyższą temperaturę (260 stopni Celsjusza) i zostawić w ten sposób na około pół godziny, co pozwoli wyparować ewentualnym pozostałościom po procesie maszynowej produkcji urządzenia. Tak też zrobiłem. Ani w trakcie tego „przepalania” ani po jego zakończeniu nie udało mi się wyczuć żadnego niepokojącego zapachu wydobywającego się z urządzenia, co należy zaliczyć na wielki plus. Ciekawą funkcją jest nakładka Potpourri – zmienia ona vaporizer w lampkę zapachową, co umożliwia po zakończonej inhalacji zamaskowanie powstałego zapachu przy pomocy ziół o innym aromacie lub wacika z paroma kroplami olejków eterycznych, co jest fajne jeśli zależy nam na dyskrecji. Ogólnie rzecz biorąc, V-Tower robi bardzo pozytywne pierwsze wrażenie i w tej kategorii oceniam go na 90 punktów na 100.

Łatwość użytkowania

V-Tower Vaporizer jest banalny w obsłudze – wpinasz zasilacz do gniazdka, włączasz urządzenie i przyciskami wybierasz temperaturę, proces nagrzewania rozpoczyna się automatycznie. Urządzenie osiąga ustawioną temperaturę bardzo szybko – najwyższa temperatura (260 stopni) jest osiągana w około 2 minuty. Wówczas teoretycznie można rozpocząć wdechy poprzez silikonowy wąż zakończony szklanym ustnikiem. Teoretycznie, ponieważ po osiągnięciu ustawionej temperatury należy poczekać jeszcze jakiś czas (10-15 minut) aż odpowiednio rozgrzeją się wszystkie szklane elementy (komora i kolanko). W przeciwnym razie przelatujące przez nie powietrze ochłodzi się od nich zanim dotrze do ziół. Odpowiednie rozgrzanie V-Tower’a przed inhalacją dużo zmienia jeśli chodzi o osiągane efekty.

dsc_0282

Warto w tym miejscu nadmienić także, że wyświetlana aktualna temperatura odnosi się do grzałki urządzenia, nie zaś do ziół w komorze – powietrze przelatuje przez grzałkę rozgrzaną do ustawionej temperatury i wlatuje od spodu do komory, gdzie zaczyna ogrzewać zioła, po drodze jednak jego temperatura nieznacznie się obniża. Oznacza to, że temperatura do jakiej faktycznie zostaną podgrzane zioła w komorze będzie nieznacznie niższa od tej, którą ustawimy. Nie jest to różnica duża, maksymalnie kilka stopni, warto jednak brać na to poprawkę. W kategorii łatwości użytkowania należy to ocenić negatywnie, ponieważ jest to trochę mylące dla użytkownika, z drugiej strony instrukcja w uczciwy sposób o tej różnicy temperatur informuje. Jeśli chcąc użyć mniejszej ilości ziół skorzystamy z tzw. elbow-pack (rozwiązanie, w którym susz zamiast w szklanej komorze umieszcza się w sitku znajdującym się w kolanku od węża – więcej o tym sposobie poniżej, w sekcji „wydajność”), wówczas powietrze ochłodzi się jeszcze bardziej zanim dotrze do suszu i różnica  temperatury będzie jeszcze większa.

Ziół nie trzeba mielić na pył (jak w przypadku vaporizerów kondukcyjnych), wystarczy średnio-drobny grind. Po rozgrzaniu urządzenia należy robić wolne, długie (10-15 sekund) wdechy. Jeśli zioła umieściliśmy w szklanej komorze Cyclone Bowl, wówczas dobrze jest w trakcie sesji przemieszać zioła przy pomocy szklanego mieszadła będącego częścią zestawu – zapewni to ich równomierne ogrzewanie. Stosując elbow-pack nie jest to konieczne. Po zakończonej inhalacji należy poczekać aż szklane elementy ostygną i można wysypać zużyty susz.

Pomijając kwestię różnicy temperatur oraz konieczności rozgrzania szklanych elementów, V-Tower’a używa się naprawdę banalnie. Obudowa nie rozgrzewa się prawie wcale, co należy zaliczyć na plus. Długość kabla jest satysfakcjonująca. Baza urządzenia ma także zamontowane od spodu gumowe podkładki, co zmniejsza szanse na to, że uda nam się vaporizer np. zrzucić ze stołu jeśli potkniemy się o kabel. Podsumowując, łatwość użytkowania oceniam na 85 punktów na 100.

Vapor

Podobnie jak we wszystkich innych produktach firmy Arizer, również V-Tower produkuje parę bardzo wysokiej jakości. Jasne, uda nam się znaleźć stacjonarne urządzenia dające lepszej jakości parę (Volcano, Cloud EVO), są one jednak 2-3 krotnie droższe od stacjonarnych waporyzatorów firmy Arizer. Jeśli więc osadzić jakość pary w kontekście ceny, to w przypadku V-Tower’a wypada ona wręcz genialnie. Jeśli zaś chcieć ją ocenić niezależnie od tego czynnika, to jest ona po prostu bardzo dobrej jakości.

Podobnie jak w przypadku większości waporyzatorów, im niższa temperatura, tym bardziej chłodna, delikatna i smaczna para, zaś im temperatura jest wyższa, tym mocniejsza, mniej delikatna i bardziej gęsta będzie para. W przypadku V-Towera jest podobnie – ustawiając temperaturę poniżej 200 stopni uzyskamy niesamowicie smakowitą parę, jednak nie będzie ona na tyle gęsta aby wydychać wielkie chmury. Ustawiając temperaturę na 200-210 stopni powolny, 10-15 sekundowy wdech umożliwi już wypuszczenie naprawdę sporego obłoczka. Wyższe temperatury sprawią, że pary będzie jeszcze więcej, ale straci ona trochę na smaku i delikatności – będzie bardziej wysuszać gardło. Nigdy jednak nie będzie nieprzyjemnie gorąca, co jest możliwe do osiągnięcia dzięki odpowiednio długiemu wężowi, który pozwala aby nawet gorący vapor miał okazję odpowiednio się schłodzić zanim dotrze do użytkownika.

Gęstość pary będzie różnić się także w zależności od tego, gdzie umieścimy zioła – stosując elbow-pack para będzie bardziej skondensowana niż w przypadku nabicia szklanej komory. Dlatego też większość użytkowników, przynajmniej podczas jednoosobowych sesji, stosuje raczej tą pierwszą metodę.

Podsumowując kwestię vaporu, w przypadku V-Tower’a będzie on smaczny, mocny i wysokiej jakości. Dzięki precyzyjnej regulacji temperatury (co 1 stopnień) można w dużym stopniu samemu decydować, jaką parę się otrzyma. Należy po prostu trochę poeksperymentować z różnymi ustawieniami temperatury i metodami nabicia suszu. Vapor produkowany przez V-Tower oceniam na 85 punktów na 100 możliwych.

Wydajność 

Mówiąc o wydajności vaporizera można mieć na myśli dwie rzeczy: to jak skutecznie dokonuje on ekstraktacji substancji aktywnych zawartych w ziołach oraz to, na ile jest on oszczędny. W tym pierwszym znaczeniu V-Tower jest bardzo wydajny – dzięki konwekcyjnemu ogrzewaniu i ogólnej dobrej jakości wykonania i działania pozwala on na wydobycie z waporyzowanej rośliny większości substancji aktywnych w niej zawartych. Oznacza to, że niewiele marnujemy wyrzucając zużyty susz (ABV).

Jeśli zaś chodzi o oszczędność materiału to dużo zależy od tego, jaką metodę nabicia suszu zastosujemy. Nabicie ziół do szklanej komory Cyclone Bowl wymaga wypełnienia jej prawie do pełna, co wymaga około 0,4 g średnio zmielonych lub nawet 0,7 g drobno zmielonych ziół. Takie nabicie pozwala na bardzo długą sesję, która będzie w stanie z powodzeniem zadowolić raczej grupę osób niż pojedynczego użytkownika – dla jednej osoby cała komora to po prostu zbyt dużo. Oczywiście można bez problemu rozbić sesję na kilka mniejszych sesji – wystarczy po zakończeniu inhalacji zdjąć komorę z grzałki i susz przestaje być ogrzewany – wówczas sesję można dokończyć kiedy indziej, nic nie marnując. Lepszym rozwiązaniem w przypadku użytku jednoosobowego jest jednak elbow-pack, czyli nabicie ziół do małego sitka znajdującego się w szklanym kolanku, nad komorą Cyclone Bowl, która przy tym sposobie nabicia jest pusta. Powietrze przelatuje przez pustą komorę i skoncentrowanym strumieniem przelatuje przez sitko z ziołami, co powoduje uwalnianie vaporu. Takie rozwiązanie ma dwie podstawowe zalety: po pierwsze, do sitka można załadować znacznie mniejszą ilość suszu, wystarczy już 0,1 g. Do drugie, stosując elbow-pack uzyskujemy znacznie bardziej gęstą parę. Nabicie 0,1 g pozwala mi uzyskać przy 200 stopniach pomiędzy 5 a 8 solidnych chmur, których działanie jest więcej niż wystarczające dla jednej osoby.

dsc_0280
Porównanie rozmiaru Cyclone Bowl i sitka używanego do elbow-pack‚a

Podsumowując, V-Tower to naprawdę niezwykle wydajny vaporizer. Pozwala jednej osobie uzyskać pożądane efekty już przy użyciu bardzo niewielkich ilości suszu. Alternatywnie, wypełniając komorę do pełna z powodzeniem można wykorzystać V-Tower’a w sytuacjach towarzyskich, gdzie z urządzenia korzysta grupa osób. W jednym i w drugim przypadku ekstraktacja substancji aktywnych z ziół jest na bardzo wysokim poziomie i uzyskane efekty są więcej niż satysfakcjonujące. Za wydajność V-Tower dostaje 90 punktów na 100 możliwych.

Dyskrecja

O dyskrecji waporyzatora stacjonarnego decyduje przede wszystkim ilość emitowanego przez niego zapachu oraz wygląd. Jeśli chodzi o wygląd, V-Tower bez podłączonego węża wygląda całkiem niepozornie – jak jakieś urządzenie kuchenne. Po podłączeniu komory z ziołami i węża sprzęt wygląda już trochę bardziej jednoznacznie. Stojąc jednak na półce bez podłączonego węża raczej nie zwróci niczyjej uwagi.

Jeśli zaś chodzi o zapach, to potrafi on być dość intensywny. Wynika to z tego, że V-Tower produkuje naprawdę sporo pary, która nie jest całkowicie pozbawiona zapachu. Tuż po inhalacji w pomieszczeniu może być dość mocny zapach, jednak znika on bez porównania szybciej niż w przypadku zwykłego dymu – po kilkunastu minutach praktycznie prawie nic już nie czuć. W zamaskowaniu zapachu może pomóc także będąca częścią zestawu nakładka Potpourri – po zakończonej inhalacji wystarczy po prostu Cyclone Bowl zamienić na tę nakładkę, uprzednio wypełnioną aromatycznymi ziołami (np. lawendą, goździkami) lub wacikiem nasączonym olejkiem eterycznym. Pozwala to skutecznie zmienić zapach w pomieszczeniu, co może być cenne dla niektórych użytkowników.

dsc_0274
Nakładka Potpourri

Dyskrecję w przypadku V-Tower’a oceniam na 70 punktów na 100. Wygląda on całkiem niepozornie, po inhalacji w pomieszczeniu potrafi jednak unosić się dość mocny zapach. Na szczęścia szybko on znika.

Czyszczenie

Baza vaporizera jest w jednym kawałku i nie wymaga ona czyszczenia wewnątrz. Jedynymi częściami wymagającymi czyszczenia są więc elementy szklane – komora Cyclone Bowl, kolanko węża oraz szklany ustnik. Ich zabrudzenie nie będzie wpływać na pracę waporyzatora, jednak wygląda mało estetycznie i może pogarszać smak pary. Ważne jest za to utrzymywanie w czystości małego sitka znajdującego się w kolanku – tego, do którego nabija się zioła w przypadku zastosowaniu elbow-pack. Jego zabrudzenie i zapchanie znacznie pogorszy przepływ powietrza, warto więc utrzymywać je w czystości. Zarówno jeśli chodzi o to sitko, jak i wszystkie szklane elementy, to najlepszym sposobem jest odmoczenie ich w ISO a następnie przepłukanie strumieniem gorącej wody – to powinno w zupełności wystarczyć.

Jeśli chcesz wyczyścić silikonowy wąż, to musisz wiedzieć, że silikon niezbyt lubi ISO, stąd ich kontakt powinien być możliwie jak najkrótszy. Polecam przepchnąć przez wąż wacik nasączony ISO, pozwolić mu dobrze wyschnąć i wyparować, a następnie odmoczyć w gorącej wodzie. Alternatywnie można użyć czyścika do waporyzatorów, który jest delikatniejszy od ISO, ale też i trochę mniej skuteczny.

Czyszczenie nie jest uciążliwe, nie trzeba też wykonywać go zbyt często. Części do czyszczenia jest za to sporo, drobnych problemów może przysporzyć też czyszczenie silikonowego węża. Pod kątem czyszczenia V-Tower’a oceniam na 70 punktów na 100.

Gwarancja 

V-Tower posiada dożywotnią gwarancję na ceramiczny element grzewczy oraz 3-letnią gwarancję na resztę urządzenia. W mojej ocenie to uczciwa gwarancja, lepsza niż w większości przypadków. Serwis gwarancyjny Arizer’a działa sprawnie, a jeśli kupiliśmy urządzenie u autoryzowanego przedstawiciela to z honorowaniem gwarancji nie będzie najmniejszego problemu. Inna sprawa, że Arizery generalnie psują się bardzo rzadko, więc  najpewniej gwarancją nie będziesz musiał się przejmować wcale. Nie ma problemu również z częściami zamiennymi – praktycznie każdy element można niewielkim kosztem wymienić, części są dostępne w Polsce i nie są drogie. Za gwarancję Arizer V-Tower otrzymuje 80 punktów na 100.

Ostateczny werdykt 

V-Tower ma mniej funkcji od swojego starszego brata, Extreme Q Vaporizer – nie potrafi między innymi pompować balonów, a to właśnie do tego trybu działania Extreme’a miałem najwięcej zastrzeżeń. W przypadku V-Tower’a jest mniejsze pole do błędów – vaporizer działa tylko w trybie shishy (inhalacja poprzez silikonowy wężyk), przez co jest to sprzęt znacznie prostszy. Jedyny tryb działania, jaki posiada, sprawdza się za to bardzo dobrze. Drobną wadą szklanej komory Cyclone Bowl jest to, że jest ona zaprojektowana tak, że dla optymalnej wydajności wskazane jest przemieszanie suszu w trakcie sesji. Nie jest to jednak uciążliwe. Jeśli chcesz kupić waporyzator Arizer V-Tower, skorzystaj z mojego linku do sklepu VapeFully, będącego oficjalnym przedstawicielem jego producenta.

Podsumujmy więc Arizer V-Tower:

Pierwsze wrażenia – 90/100

Łatwość użytkowania – 85/100

Vapor – 85/100

Wydajność – 90/100

Dyskrecja – 70/100

Czyszczenie – 70/100

Gwarancja – 80/100

Ostateczny werdykt to 85 punktów na 100. Arizer V-Tower to stosunkowo prosty sprzęt, będący okrojoną wersją vaporizera Extreme Q. Nie posiada on żadnych zbędnych „bajerów”, dzięki czemu jego cena jest niezwykle atrakcyjna. Z jednej strony V-Tower posiada jedynie funkcje niezbędne dla inhalacji na zadowalającym poziomie, z drugiej strony sprawdza się on w akcji bardzo dobrze. Susz jest ogrzewany w 100% konwekcyjnie, dzięki czemu smak jest świetny, para ma wysoką jakość, a sama waporyzacja jest bardzo efektywna. Zestawiając to z przystępną ceną otrzymujemy waporyzator stacjonarny będący najlepszym rozwiązaniem do użytku w domu, jeśli nasz budżet jest ograniczony. Zdecydowanie polecam Wam waporyzator Arizer V-Tower!

Przejdź do strony, na której w pełni prezentowany jest Arizer V-Tower Vaporizer. Jest to polecany przeze  mnie sklepie, w którym sam kupuję swoje waporyzatory.VF-Vapomaniak

Autor recenzji:

vapo3

VapoManiak, wielki fan waporyzacji, kolekcjoner i  niezależny recenzent vaporizerów. Masz pytanie? Napisz do mnie lub zostaw komentarz – odezwę się!

4 uwagi do wpisu “Arizer V-Tower Vaporizer – recenzja

  1. KRIS

    mam i polecam :) od Extreme’a rożni sie tylko tym, ze nie ma wentylatora i opcji balonów. A jakość bardzo podobna. Swoją drogą Extreme to njczesciej kupowany wapo w Europie, więc ta wersja budżetowa jest równie dobra.

    VapoManiak dzięki za tego bloga, super robota. Myślę, że ułatwiasz sporo ludziom podejmowanie decyzji :) PIONA

    Polubienie

    1. Dzięki za pozytywny feedback, to dla mnie bardzo ważne :-) V-Tower od Extreme’a różni się też brakiem pilota i trochę uboższym zestawem akcesoriów, natomiast jakość faktycznie podobna. A skąd masz informację, że Extreme to najczęściej kupowany waporyzator w Europie?

      Polubienie

  2. Maciek

    No i jest problem, recenzje na blogu pierwsza klasa, czy na pierwszy sprzęt do użytku własnego (dziewczyna, znajomi, najczęściej u siebie) coś w stylu Arizer V Tower czy PAX2 ? Chciałbym postawić na najzdrowszy wariant i nie być zmuszonym do ładowania dużych ilości suszu. Jedna i druga recenzja wypadła bardzo dobrze, co byś sam polecił drogi Maniaku? :)

    Polubienie

    1. Hmm, to trudny wybór bo to kompletnie inne sprzęty – PAX 2 przenośny, V-Tower stacjonarny, PAX 2 kondukcyjny, V-Tower konwekcyjny. PAX 2 na pewno będzie wygodniejszy w użyciu – nie wymaga tak długich wdechów i można go ze sobą zabrać dosłownie wszędzie. Jeśli dokupisz do niego wieczko Half-Pack (https://www.vapefully.com/pl/produkt/half-pack-wieczko-komory-grzewczej-pol-porcji-do-vaporizerow-pax-23/) to będzie równie oszczędny co V-Tower lub nawet nieco bardziej. Wybierając spośród tych dwóch doradziłbym więc PAX’a 2. Daj znać na co się ostatecznie zdecydujesz – będę mógł podesłać Ci na maila kilka praktycznych porad odnośnie optymalnego użytkowania urządzenia. Pozdrawiam serdecznie!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s