Arizer Extreme Q 6.0 Vaporizer – recenzja

dsc_0238Extreme Q 6.0 Vaporizer to najnowsza wersja stacjonarnego vaporizera kanadyjskiej firmy Arizer. Jest to urządzenie niezwykle wszechstronne: potrafi napełniać vaporem balony (jak słynny vaporizer Volcano), potrafi działać też w trybie shishy i vapor dostarczać za pośrednictwem silikonowego węża. Do tego jest wyposażone w bogaty zestaw akcesoriów i prezentuje się naprawdę dobrze od strony estetycznej. Jak jednak vaporizer Extreme Q 6.0. sprawdza się w akcji?

Arizer Extreme Q 6.0 Vaporizer to najnowsza generacja popularnego waporyzatora, który premierę miał już ładnych parę lat temu, bodajże w roku 2010. Sama konstrukcja jest więc dobrze znana, choć każda kolejna generacja przynosi szereg udoskonaleń. Tak jest i tym razem. Miłośnikom waporyzacji dobrze znana jest też sama firma Arizer, kanadyjski producent uznanych przenośnych vaporizerów Solo oraz Air, a także stacjonarnych V-Tower Vaporizer oraz Extreme Q. W polskich sklepach Extreme Q jest dostępny w wersjach 4.0, 5.0 oraz 6.0, dobrze jest więc zwrócić uwagę, czy na pewno kupujemy najnowszą.

Extreme Q Vaporizer jest urządzeniem stacjonarnym, w 100% konwekcyjnym i wykonanym z wysokiej jakości materiałów. Konwekcja oznacza, że zioła są ogrzewane strumieniem gorącego powietrza i wówczas uwalniają vapor. Daje to niemal zawsze lepszy smak i wydajność niż w przypadku ogrzewania ziół poprzez kondukcję, czyli kontakt z gorącą powierzchnią.

Extreme Q Vaporizer potrafi zarówno dmuchać balony z vaporem, jak i działać w trybie shishy, gdzie wdychamy vapor poprzez silikonowy wężyk zakończony szklanym ustnikiem. Gdy używamy węża, można dodatkowo włączyć wiatrak, co wspomaga produkcję vaporu i ułatwia inhalację. W tym trybie możemy podłączyć również filtr wodny, co dodatkowo schładza i nawilża vapor. Przy pomocy nakładki Potpourri możemy z kolei z łatwością zamienić vaporizer w lampkę zapachową. Z pewnością jest to więc jeden z bardziej wszechstronnych vaporizerów stacjonarnych na rynku. Całość sterowana jest za pomocą przycisków na urządzeniu lub pilota. Ta ostatnia możliwość znacznie zwiększa komfort użytkowania. Waporyzator ten można kupić u autoryzowanego przedstawiciela firmy Arizer za 849 zł w wersji z filtrem wodnym lub bez za 799 zł. Jest to więc bardzo dobra cena w porównaniu z kosztującym blisko 2000 zł Volcano Digit. Słyszałem wiele pozytywnych opinii o Extreme Q,  gdy więc trafił on w moje ręce byłem przyjemnie podekscytowany. Zobaczmy więc, co Extreme Q 6.0 ma nam do zaoferowania.

Arizer Extreme Q 6.0 Vaporizer – w skrócie

Pierwsze wrażenia – 85/100: Urządzenie robi bardzo pozytywne pierwsze wrażenie: jest bardzo solidnie wykonane, wszystkie użyte materiały są wysokiej jakości, zaś w skład zestawu wchodzili wiele ciekawych akcesoriów. Vaporizer nie wydziela zapachu podczas pierwszego przepalania „na sucho”, za co duży plus. Pierwsze wrażenie pogarsza jedynie częściowo nieaktualna instrukcja obsługi oraz kiepsko prezentujące się pudełko, nie ma to jednak żadnego wpływu na działanie urządzenia.

Łatwość użytkowania – 80/100: Extreme Q jest prosty w obsłudze, gdy już się z nim oswoimy i wiemy, które części są do czego. Łatwość obsługi zdecydowanie poprawia będący częścią zestawu pilot zdalnego sterowania. Za minus należy uznać brak zaworu w ustniku balonu, przez co trzeba go zatykać palcem, aby vapor nie uciekał samoczynnie.

Vapor – 85/100: Para dostarczana przez ten model Arizera jest bardzo wysokiej jakości. Jest jej dużo, jest smaczna i posiada dużą moc. Jedynie w trybie shishy na wyższych temperaturach (powyżej 210 stopnii) vapor jest mniej delikatny, jednak tu z pomocą przychodzi filtr wodny. Polecam go zresztą używać niezależnie od wybranej temperatury – filtracja sprawia, że vapor jest chłodniejszy, bardziej delikatny i nawilżony.

Wydajność – 90/100: Extreme Q to bardzo wydajny waporyzator, dzięki konwekcyjnemu ogrzewaniu suszu wyciąga on z niego zdecydowaną większość substancji aktywnych. Pozwala to uzyskać bardzo dobry efekt z niewielkiej ilości suszu lub zaspokoić potrzeby całej grupy osób w przypadku nabicia większej ilości.

Dyskrecja – 80/100: Wygląd Extreme’a bez podłączonych akcesoriów jest całkiem niepozorny, wygląda trochę jak jakieś urządzenie kuchenne. Zapach podczas inhalacji jest dość intensywny, szczególnie przy korzystaniu z balonu, ale szybko znika. Niezwykle cicho pracuje za to wiatrak, którego głośna praca jest częstą bolączką waporyzatorów napełniających balony.

dsc_0187
Zawartość zestawu

Czyszczenie – 70/100: Baza vaporizera nie wymaga czyszczenia wcale. Wymagają go jedynie szklane części, które można dość łatwo wyczyścić alkoholem izopropylowym. Trochę trudniejsze jest wyczyszczenie silikonowego węża, jednak brudzi się on bardzo powoli. W ogóle nie da się natomiast wyczyścić balonów – trzeba je po prostu wymienić, na szczęście jest to konieczne jedynie raz na bardzo długi czas.

Gwarancja – 80/100: Extreme Q posiada dożywotnią gwarancję na element  grzewczy i 3-letnią gwarancję na resztę elementów vaporizera. To całkiem uczciwa gwarancja, znacznie lepsza niż standardowa 2-letnia. Prawdopodobnie jednak nie będzie potrzebna, ponieważ model ten bardzo rzadko się psuje.

Ostateczny werdykt – 90/100: Arizer Extereme Q 6.0 to bardzo dobry sprzęt. Z powodzeniem zadowoli nie tylko początkujących, ale i zaawansowanych fanów waporyzacji. Wysoka jakość wykonania, wysoka jakość pary, wysoka wydajność – to wszystko cechy Extreme’a, które sprawiają, że to bardzo dobre rozwiązanie do użytku w domu. Jeśli dodatkowo weźmiemy pod uwagę stosunek jakości do ceny, to otrzymujemy jeden z najlepiej prezentujących się vaporizerów stacjonarnych na rynku. W dodatku jest on wyposażony w bogaty zestaw akcesoriów (filtr wodny!) oraz porządną gwarancję.

Przejdź do strony gdzie w pełni prezentowany jest Arizer Extreme Q 6.0 Vaporizer .Jest to polecany przeze mnie sklep w którym sam kupuję swoje waporyzatory.

VF-Vapomaniak

Arizer Extreme Q 6.0 Vaporizer – pogłębiona recenzja

Pierwsze wrażenia

Trochę zdziwiło mnie pudełko, w jakim otrzymujemy vaporizer Extreme Q – nie przypomina ono niczym kolorowych i estetycznych opakowań firmy Stolz&Bickel, jest to po prostu zwykły szary karton. Z drugiej strony jest to zrozumiałe – Arizer konkuruje ceną, więc nie chcąc, aby było to kosztem jakości samego vaporizera, oszczędza na jego opakowaniu. Po otwarciu pudełka znajdziemy w nim bardzo dużo różnych elementów, będących częścią zestawu:

– waporyzator Extreme Q 6.0

– kabel z zasilaczem

– pilot zdalnego sterowania

– 2 szklane komory na susz (Cyclone Bowl)

– szklana nakładka Aroma Dish

– szklane mieszało/ubijak

– szklane kolanko połączone z silikonowym wężem, zakończonym szklanym ustnikiem

– szklany Mini Whip, do którego podłączamy balony

– 2 balony z uszczelkami i szklanymi ustnikami

– 2 zapasowe szklane ustniki

– zestaw zapasowych sitek

– woreczek z próbką ziół do aromaterapii (ja trafiłem na trawę cytrynową)

– instrukcja obsługi

– filtr wodny

Sporo tego. Chwilę spędziłem rozkładając wszystkie elementy na stole, studiując instrukcję obsługi i starając się dojść do tego, co jest czym i jak to złożyć do kupy. Nie pomogło na pewno to, że Arizer nie zaktualizował instrukcji w sekcji, gdzie pokazana jest zawartość zestawu. W związku z tym szukałem np. kolanka z silikonową przełączką do podłączania balonów, podczas gdy w wersji 6.0 obie te części zostały zastąpione jednoczęściowym wygiętym Mini Whipem, wykonanym w całości ze szkła. To zdecydowanie krok w dobrą stronę, ale za brak aktualizacji instrukcji obsługi drobny minus dla Arizera (jako firmy, nie dla vaporizera).

Na pierwszy rzut oka wszystkie części zestawu sprawiają bardzo solidne wrażenie. Wykonanie wszystkich elementów mających kontakt z gorącym vaporem ze szkła zapowiada bardzo czysty smak i wysoką jakość pary. Szkło ma tą jedyną wadę, że potrafi się rozbić jeśli je upuścimy, dlatego zalecam ostrożność.

Fajnym rozwiązaniem jest pilot – wcześniej nie spotkałem się z tym w przypadku żadnego vaporizera. Vaporizer jest też podświetlany od spodu na niebiesko, co daje ciekawy efekt po ciemku. Niby zbędny bajer, ale cieszy.

dsc_0203
Pilot do Extreme Q

Zgodnie z instrukcją, dokonałem przepalenia urządzenia włączając je na maksymalną temperaturę i zostawiając je włączone na 15-30 minut. Po upływie 15 minut powąchałem gorące powietrze opuszczające waporyzator – nie pachniało w żaden sposób. Dla pewności zostawiłem urządzenie włączone jeszcze przez 10 minut. Burn-off poszedł więc gładko.

Pierwsze wrażenie dotyczące Extreme Q było bardzo pozytywne. Jedyne minusy to pudełko, i częściowo nieaktualna instrukcja, ale umówmy się – to jednak szczegóły. W pierwszej chwili można zostać lekko przytłoczonym przez ilość elementów zestawu, ale ich duża ilość robi jednocześnie pozytywne wrażenie – Extreme Q jest bogato wyposażony. Pierwsze wrażenie oceniam na 85/100.

Łatwość użytkowania

Inhalację zaczynamy od włączenia vaporizera i ustawienia temperatury. Do wyboru zakres 40-260 stopni, regulacja co 1 stopień. Gdy ustawimy temperaturę (moim zdaniem najlepiej sprawdza się 200 stopni), waporyzator automatycznie rozpocznie nagrzewanie, co idzie mu całkiem szybko. Wówczas na grzałkę nakładamy szklaną komorę z suszem i pozwalamy jej się rozgrzać jeszcze parę minut po osiągnięciu ustawionej temperatury grzałki. Dzięki temu komora nie będzie ochładzać przelatującego przez nią powietrza i waporyzacja będzie bardziej efektywna.

Następny krok zależy od wybranego przez nas trybu inhalacji. Jeśli wybieramy balon, to na komorę z ziołami nakładamy wygięty szklany Mini Whip, do którego przyczepiamy balon. Włączamy wiatrak na jedną z trzech prędkości i czekamy aż balon się napełni. Trwa to od 1,5 do 4 minut, w zależności od prędkości wiatraka. Gdy balon jest pełny, odłączamy ustnik od Mini Whip’a i rozpoczynamy inhalację. Należy pamiętać, aby pomiędzy wdechami zatykać palcem ustnik balonu, bowiem nie jest on wyposażony w żaden rodzaj zaworu i vapor będzie zwyczajnie tamtędy uciekał. To minus. Pomijając ten szczegół, inhalacja balonem jest banalna, nawet dla osób, które nie miały nic wspólnego z waporyzacją. Po prostu robimy głębokie, naturalne wdechy. Nie ma żadnego oporu przy wdechu, co jest świetne.

Jeśli wybieramy tryb shishy, wówczas zamiast Mini Whip’a podłączamy szklane kolanko z wężem. Koniec węża może być zakończony szklanym ustnikiem lub podłączony do filtra wodnego. W czasie robienia wdechów możemy dodatkowo włączać wiatrak, co będzie ułatwiać inhalację i zwiększać produkcję vaporu. To pomocne, bowiem bez użycia wiatraka musimy robić długie i dość mocne wdechy, aby osiągnąć zadowalająca ilość vaporu. Z użyciem wiatraka również powinny one być możliwie długie, jednak nie będzie w nie trzeba wkładać aż tyle mocy płuc.

Trochę mylące jest ustawianie temperatury – ustawiamy temperaturę grzałki ogrzewającej powietrze, nie zaś zaś temperaturę, jaka faktycznie jest w komorze. Różnica nie jest wielka, moim zdaniem max kilka stopni. Warto jednak trochę poeksperymentować i brać na to poprawkę, jeśli celujemy w jakąś konkretną temperaturę.

Po zakończonej inhalacji czekamy aż szklane elementy ostygną, zdejmujemy Cyclone Bowl i wysypujemy zawartość.

Obsługa vaporizera Extreme Q jest całkiem prosta, gdy już dojdziemy do tego, jak działają poszczególne tryby i jakich części zestawu musimy użyć. Jeśli chodzi o łatwość użytkowania, zdecydowanie na plus należy zapisać możliwość obsługi urządzenia przy pomocy pilota. Minus z kolei za brak zaworu w balonach oraz trochę mylące wskazanie temperatury, odnoszące się do temperatury grzałki, a nie komory. Za łatwość użytkowania Extreme Q dostaje 80 punktów na 100.

Vapor

Jakość i ilość vaporu będzie rożna w zależności od trybu inhalacji, ilości suszu w komorze oraz wybranej temperatury. Aby produkcja pary była optymalna, komorę należy załadować suszem do pełna, co wymaga użycia około 0,4 g.

Przy użyciu balona, na pierwszym ustawieniu wiatraka  i przy 200 stopniach, na pełen balon będziemy musieli zaczekać aż 4 minuty. Dostaniemy jednak w zamian gęstą, mleczno-białą parę o porażającej mocy, w ilości odpowiedniej raczej dla kilku osób lub jednego naprawdę twardego zawodnika. Z kolei na najszybszym ustawieniu wiatraka vapor nie będzie tak mocny ani gęsty, za to vaporizer napełni balon w około 1,5 minuty i będzie on w sam raz dla jednej osoby. Jest to więc duża zaleta – możemy w znacznym stopniu decydować o tym, jaki vapor otrzymamy.

dsc_0229
Extreme Q w trakcie napełniania balona

W trybie shishy, aby uzyskać satysfakcjonującą ilość pary, zazwyczaj ustawiam temperaturę na 200 stopni. Trochę niższe ustawienie sprawi, że vapor będzie mniej widoczny, ale wciąż będzie działał, jak należy. Wyższa temperatura z kolei sprawi, że będziesz wypuszczać wielkie chmury pary, będzie ona  też znacznie mocniejsza, jednak już trochę mniej delikatna. Problem ten można rozwiązać używając filtra wodnego, szczególnie jeśli oprócz wody użyjemy w nim także kostek lodu. Możemy wówczas otrzymać idealnie chłodny, czysty, gesty i mocny vapor, dodatkowo przyjemnie nawilżony. Warto więc zastosować filtrację wodną, choć i bez niej jakość vaporu jest na bardzo wysokim poziomie.

Pary jest dużo, jest ona smaczna i przede wszystkim bardzo „treściwa”, czyli po prostu mocna. Za vapor przyznaje Extreme Q 85 punktów na 100.

Wydajność

Jak większość stacjonarnych waporyzatorów konwekcyjnych, Extreme Q 6.0 jest bardzo wydajny jeśli chodzi o wydobycie z suszu wszystkich substancji aktywnych. Jeśli więc mówimy o wydajności rozumianej jako ilości vaporu uzyskiwanej z określonej ilości suszu, to w przypadku Extreme Q jest ona na bardzo wysokim poziomie. Umożliwia to uzyskanie pożądanego efektu medycznego czy rekreacyjnego już przy użyciu bardzo niewielkiej ilości suszu.

Mówiąc jednak o wydajności rozumianej jako oszczędność materiału, trzeba powiedzieć, że pełna komora (0,4 g) pozwala na nadmuchanie 1 balonu na najwolniejszym ustawieniu wiatraka lub dwóch balonów na najszybszym. W trybie shishy z kolei, pełna komora pozwoli na baaaardzo długą sesję, która z powodzeniem zaspokoi kilka osób.

Aby wydajność była optymalna, dobrze jest w połowie sesji przemieszać zioła w komorze przy pomocy szklanego mieszadła. Jest to dość karkołomne w trakcie napełniania balonu, ale też jest wykonalne (wyłączamy wiatrak, odpinamy balon i zatykamy ustnik, ściągamy Mini Whip, mieszamy w komorze, zakładamy z powrotem Mini Whip, montujemy balon i włączamy z powrotem wiatrak).

Tak czy tak, pełna komora to zazwyczaj zbyt dużo na inhalację dla jednej osoby, nawet o sporej tolerancji. Dodatkowo, zużywamy w ten sposób więcej ziół niż jest nam de facto potrzebne. Problem ten można łatwo rozwiązać stosując tzw. elbow pack, czyli nabijając zioła nie do szklanej komory Cyclone Bowl, tylko do sitka w kolanku węża.

dsc_0214
Szklana komora Cyclone Bowl

Zioła w tym przypadku powinny być drobniej zmielone i ciaśniej upchane niż w przypadku  standardowego nabicia. Temperatura również powinna być ustawiona trochę wyżej niż normalnie, z racji na to, że zioła znajdują się dalej od grzałki niż przy użyciu standardowej szklanej komory. Technika ta umożliwia to użycie znacznie mniejszych ilości suszu (rzędu 0,1 g) bez pogarszania wydajności inhalacji, a nawet ją poprawiając – uzyskana w ten sposób para będzie bardziej gęsta.

Podsumowując ocenę wydajności, Extreme Q 6.0 to prawdziwa bestia. Możemy użyć 0,4 g i zapewnić mocne przeżycia kilku osobom. Możemy też użyć 0,1 g do jednoosobowej inhalacji, która będzie zadziwiająco efektywna, biorąc pod uwagę ilość użytego suszu. Wydajność oceniam więc na 90 punktów na 100.

Dyskrecja

Jeśli chodzi o wygląd, to Extreme Q wygląda całkiem niepozornie. Oczywiście pod warunkiem, że na półce stoi sama jednostka i nie ma podłączonego węża lub balonu ;-) W ten sposób przypomina bardziej jakieś urządzenie kuchenne (moja narzeczona twierdzi, że Extreme  wygląda jak młynek do kawy).

Jeśli chodzi o zapach, to urządzenie nie emituje go z komory, za to dość aromatyczna jest wydychana para. Szczególnie po użyciu balonu, gdzie w dość krótkim czasie wykorzystujemy dużą ilość pary, w pokoju może zrobić się dość aromatycznie. W tym wypadku z pomocą przychodzi jednak nakładka Potpourri – wrzucamy do niej wacik nasączony np. olejkiem eterycznym z eukaliptusa i już po chwili tylko jego zapach jest wyczuwalny w pomieszczeniu. To fajne rozwiązanie. Oczywiście, para to nie dym i nawet bez użycia nakładki zapachowej po kwadransie w pomieszczeniu nie powinno już dać się wyczuć zapachu waporyzowanych ziół.

dsc_0195
Extreme Q z nakładką Potpourri

Jeśli chodzi o dyskrecję, to w przypadku vaporizerów dmuchających balony ważna jest głośność pracy wiatraka. Pod tym kątem Extreme Q bije na głowę słynny vaporizer Volcano! Jest naprawdę cichy, nie obudzi osoby śpiącej w tym samym pomieszczeniu, nie mówiąc już o sąsiadach. Volcano zaś w trakcie dmuchania balonu potrafi wprawić szyby w wibrację, może też być słyszalny zza ściany.

Pod kątem dyskrecji vaporizer Extreme Q oceniam więc na mocne 80 punktów na 100. Zapach jest dość silny, z drugiej strony z vaporizera tego korzystamy w domu, więc nie powinno to stanowić większego problemu.

Czyszczenie

Baza vaporizera jest w jednym kawałku i nie wymaga ona czyszczenia wewnątrz. Jedynymi częściami wymagającymi czyszczenia są więc elementy szklane – komora Cyclone Bowl, kolanko węża, Mini Whip oraz szklane ustniki. Ich zabrudzenie nie będzie wpływać na pracę waporyzatora, jednak wygląda mało estetycznie i może pogarszać smak pary. Najprostszym sposobem na wyczyszczenie szklanych elementów jest odmoczenie ich w ISO a następnie przepłukanie strumieniem gorącej wody – to powinno w zupełności wystarczyć. Nie ma sposobu na wyczyszczenie balonu – gdyż uznasz, że jest on zbyt zabrudzony, musisz po prostu wymienić go na nowy (6 balonów to koszt 49 zł). Na szczęścia balon nie brudzi się szybko i użyjesz go bardzo dużo razy, zanim stwierdzisz, że czas na wymianę. Jeśli chcesz wyczyścić silikonowy wąż, to musisz wiedzieć, że silikon niezbyt lubi ISO, stąd ich kontakt powinien być możliwie jak najkrótszy. Polecam przepchnąć przez wąż wacik nasączony ISO, pozwolić mu dobrze wyschnąć i wyparować na następnie odmoczyć go w gorącej wodzie.

Czyszczenie nie jest uciążliwe, nie trzeba też wykonywać go przesadnie często. Części do czyszczenia jest za to sporo, drobnych problemów może przysporzyć też czyszczenie silikonowego węża. Pod kątem czyszczenia oceniam Extreme Q 6.0 na 70 punktów na 100.

Gwarancja

Vaporizer Extreme Q 6.0 posiada dożywotnią gwarancję na ceramiczny element grzewczy oraz 3-letnią gwarancję na resztę urządzenia. W mojej ocenie to uczciwa gwarancja, lepsza niż w większości przypadków. Serwis gwarancyjny Arizer’a działa sprawnie, jeśli kupiliśmy urządzenie u autoryzowanego przedstawiciela to z honorowaniem gwarancji nie będzie najmniejszego problemu. Inna sprawa, że Arizer’y generalnie psują się bardzo rzadko, więc  najpewniej gwarancją nie będziesz musiał się przejmować wcale. Nie ma problemu również z częściami zamiennymi – praktycznie każdy element można niewielkim kosztem wymienić, części są dostępne w Polsce i nie są drogie.

Za gwarancję Arizer Extreme Q otrzymuje 80 punktów na 100.

Ostateczny werdykt

Extreme Q 6.0 nie jest oczywiście pozbawiony wad. Do największych z nich zaliczyć można brak zaworu przy ustniku balona, co sprawia, że bez zatykania go palcem vapor będzie się samoczynnie się ulatniał. Cyclone Bowl jest tak zaprojektowany, że dla optymalnej wydajności wskazane jest przemieszanie suszu w połowie sesji, co jest dość karkołomne w przypadku korzystania z balonu. Wady te jednak nie są znaczące na tle świetnych osiągów Extreme’a w praktycznie wszystkich kategoriach, w tym tych najważniejszych, czyli jakości vaporu oraz wydajności. Stosunek jakości do ceny zdecydowanie bije konkurencję na głowę. Ma też ciekawe rozwiązanie niespotykane u konkurencji, jak choćby możliwość sterowania urządzeniem za pomocy pilota. Jeśli chcesz kupić ten vaporizer, skorzystaj z mojego linku do sklepu VapeFully, gdzie Extreme Q kupisz w jest w najnowszej dostępnej wersji (6.0).

Podsumujmy więc Arizer Extreme Q 6.0:

Pierwsze wrażenia – 85/100

Łatwość użytkowania – 80/100

Vapor – 85/100

Wydajność – 90/100

Dyskrecja – 80/100

Czyszczenie – 70/100

Gwarancja – 80/100

Ostateczny werdykt to 90 punktów na 100. Arizer Extreme Q ma oczywiście swoje wady (brak zaworu przy ustniku balonu, konieczność mieszania suszu w trakcie inhalacji), jednak wydają się one mało istotne w zestawieniu z jego zaletami. Najważniejsze kryteria oceny, czyli jakość vaporu, wydajność i jakość wykonania, plasują Extreme’a wśród najlepszych modeli vaporizerów stacjonarnych. Urządzenie jest wielofunkcyjne i wyposażone w bogaty zestaw akcesoriów. Ogromną zaletą Extreme Q jest jego cena – to jeden z najtańszych vaporizerów stacjonarnych wysokiej jakości. Wszystko to sprawia, że Extreme Q 6.0 to waporyzator stacjonarny bliski ideału, który szczerze polecam.VF-Vapomaniak

Przejdź do strony gdzie w pełni prezentowany jest Arizer Extreme Q 6.0 Vaporizer .Jest to polecany przeze mnie sklep w którym sam kupuję swoje waporyzatory.

Autor recenzji:

vapo3

VapoManiak, wielki fan waporyzacji, kolekcjoner i  niezależny recenzent vaporizerów. Masz pytanie? Napisz do mnie lub zostaw komentarz – odezwę się!

2 uwagi do wpisu “Arizer Extreme Q 6.0 Vaporizer – recenzja

  1. Andzia

    mega sprzęcior. Z jednej strony wysoka jakość, a z drugiej strony dużo możliwości. Lepszego stacjonarnego to chyba tylko volcano classic warto kupić, ale to kilka stówek drożej.

    Polubienie

    1. Też lubię i często używam, najczęściej stosując elbow-pack, to spoko opcja na jednoosobową inhalację. Volcano jednak prawie dwa razy droższy, w dodatku posiada mniej funkcji. A Extreme spokojnie daje rade ;-)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s