Blog

Czym różnią się vaporizery sesyjne od vaporizerów on-demand?

Czym różnią się vaporizery sesyjne od vaporizerów on-demand? 5 lipca 20172 komentarze

Istnieje bardzo wiele kryteriów, według których możemy klasyfikować waporyzatory. Jednym z nich jest podział ze względu na oferowany styl inhalacji – według tego kryterium waporyzatory dzielimy na urządzenia sesyjne oraz on-demand. Co oznacza to w praktyce? Który model będzie lepszy dla Ciebie?

W praktycznie każdej mojej recenzji możecie spotkać się z określeniami „vaporizer sesyjny” lub „vaporizer on-demand”. Zacznijmy więc od tego, co oznaczają te określenia.

Waporyzator sesyjny

IMG_7148
PAX 3 – przykład vaporizera sesyjnego.

Vaporizer sesyjny to taki, w którym całą zawartość komory należy wykorzystać w trakcie jednej inhalacji (sesji), bez przerywania jej i dzielenia na kilka krótszych. Vaporizery sesyjne to najczęściej urządzenia kondukcyjne, czyli ogrzewające susz ściankami komory grzewczej, lub hybrydowe, czyli łączące ogrzewanie konwekcyjne z kondukcyjnym. W przypadku tego typu urządzeń przerwanie sesji będzie mało efektywne, ponieważ po wyłączeniu waporyzatora susz dalej będzie ogrzewany przez stygnącą komorę, a następnie ponownie ogrzewany przy kolejnym jego włączeniu – w efekcie jakaś część substancji aktywnych zawartych w roślinie zostanie zmarnowana. Waporyzatory sesyjne najczęściej ogrzewają susz przez cały czas trwania sesji, również pomiędzy wdechami, przez co wydajność tego typu urządzeń jest nieco mniejsza. Wyjątkiem jest tu PAX 2 i PAX 3, które schładzają się pomiędzy wdechami, gdy zaś wykryją kolejny wdech to bardzo szybko odzyskują temperaturę. Waporyzatory sesyjne doskonale za to sprawdzają się do inhalacji w więcej osób. Najcześciej nie wymagają one też mieszania w komorze w trakcie inhalacji, co jest bardzo ważne gdy jesteśmy poza domem. Gdyby porównać korzystanie z vaporizera sesyjnego do palenia, to jego najbliższym odpowiednikiem byłoby palenie skręta – jak się już go zacznie to najlepiej wypalić go w całości, zaś część materiału zużywa się samoczynnie pomiędzy zaciągnięciami. Spośród waporyzatorów opisanych u mnie na stronie, modele typowo sesyjne to PAX 2, PAX 3, Mighty, Storm, Flowemate V 5.0s, AirVape XS, Focusvape/Focusvape Pro, Arizer Air.

Waporyzator on-demand

dsc_0507
Firefly 2 – przykład vaporizera on-demand.

Waporyzatory on-demand to z kolei najcześciej modele czysto konwekcyjne (ogrzewające susz gorącym powietrzem), choć są nieliczne wyjątki – np. w 100% kondukcyjne MFLB, VapCap M (i cała seria DynaVap) oraz Vapman. Waporyzatory on-demand charakteryzują się tym, że nagrzewają się błyskawicznie, zazwyczaj w kilka sekund, i równie szybko stygną, co sprzyja oszczędności materiału i pozwala na przerwanie inhalacji w dowolnym momencie i dokończenie jej później. Kolejnym czynnikiem decydującym o ogromnej oszczędności materiału w przypadku waporyzatorów on-demand jest to, że susz jest ogrzewany tylko w trakcie gdy się zaciągamy, pomiędzy braniem kolejnych wdechów pary już nie. W porównaniu do waporyzatorów sesyjnych jest to więc o wiele bardziej wydajna metoda waporyzowania. Jest jednak i druga strona medalu – waporyzatory on-demand najczęściej są przeznaczone do jednoosobowego użytku, wymagają mieszania w komorze (wyjątkiem są tu VapCapy), zaś w przypadku modeli elektronicznych zazwyczaj problematyczna jest też znacznie krótsza żywotność baterii – problem ten nie dotyczy modeli butanowych. Do modeli on-demand, których recenzje znajdziecie na VapoManiaku należą VapCap OG, VapCap M, MFLB, Sticky Brick, Firefly oraz Firefly 2. Korzystanie z vaporizerów on-demand najbliższe jest paleniu z fifki/fajki/bonga – jest to raczej kilka szybkich buchów.

Trzecia droga?

img_7084

Są też modele nienależące do żadnej kategorii – Flowermate Swift Pro oraz Boundless CFV. Niektórzy nazywają je sesyjnymi konwencjami, ja jednak się z tym nie zgadzam – inhalację można w dowolnym momencie przerwać bez żadnych strat, nie jest więc sesja. Nagrzewanie jest jednak nieco zbyt długie (30 sekund) aby zaklasyfikować ten sprzęt jak on-demand, dodatkowo grzałka pracuje przez cały czas, choć zioła są ogrzewane tylko w trakcie zaciagania się. Na marginesie dodam, że Boundless CFV to jeden z moich ulubionych i najczęściej używanych modeli spośród całej mojej kolekcji.

Co będzie lepsze dla Ciebie?

Jaki więc model wybrać? Jeśli planujesz używać swojego sprzętu przede wszystkim w pojedynkę, zaś paląc preferowałeś fifkę/fajkę/bongo, zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem będzie waporyzator on-demand. Jeśli jednak swojego waporyzatora chciałbyś używać także w grupie osób i paląc preferowałeś raczej skręty – wybierz jeden z modeli sesyjnych. I w jednym i w drugim przypadku jest w czym wybierać. Jeśli myślisz nad wyborem najlepszego sprzętu dla siebie – napisz do mnie, chętnie doradzę 🙂

Waporyzacja ziół leczniczych

Autor:

vapo3

VapoManiak, wielki fan waporyzacji, kolekcjoner i  niezależny recenzent waporyzatorów. Masz pytanie? Napisz do mnie lub zostaw komentarz – odezwę się! Zapraszam też na grupę na Facebooku: Waporyzacja Ziół Leczniczych, gdzie otwarcie dzielę się swoją wiedzą i odpowiadam na bieżące pytania. 

2 comments

  1. Krótka i rzeczowa recenzja, dzięki. Od siebie dodam, że posiadam Vapcapa M z rodziny „on-demand” i jestem bardzo z niego zadowolony. Mały, wydajny i niezawodny. Atutem jest też jego prosta konstrukcja, nie ma co się zepsuć. No i cena. Trzeba tylko nieco nadstawiać uszu bo można przegrzać 🙂

    1. Cieszę, że VapCap M dobrze się spisuje! To naprawdę wspaniały sprzęt, szczególnie biorąc pod uwagę cenę, moc działania i jego gabaryty 🙂 Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *